Joan Tiger↔Kolejny Twój tekst "soczyście napisany" i taki "nie sztucznie brzmiący"
Nie ma w nim miałkości, ale też skrajnie czegoś przeciwnego, ponad miarę. I te niuanse psychiczne, które dodają "smaku" Chociażby→kto stoi za drzwiami... oraz innego rodzaju.
No i oczywiście→kwestia Davida i związane z tym sekwencje.
Poza tym jak zwykle→tekst urwany w najciekawszym momencie.
Może byś scenariusze do filmów zaczęła pisać?:)
Pozdrawiam🤠
Zakład psychiatryczny - delikatna materia, dużo może się zadziać, ale też dużo można zepsuć.
"Doktor Green, proszę szybko do jedynki. Koll dokonuje aktu samookaleczenia. Nie możemy nad nim zapanować." - już miałam się rozpisać o zasadach stosowania przymusu bezpośredniego, ale przypomniałąm sobie, że akcja nie dzieje się w Polsce, a zagranicznych przepisów nie znam 😅
"Niewolnica własnej głupoty, jednak serce nie sługa i jakoś tak samo wyszło. Czasami kontakt z pacjentami ma drugie dno." - no, uwikłałaś się kobieto, ale przynajmniej (jeszcze?) nie zostałaś kolejną Harley Quinn 🤡
Wzbudza ciekawość, chętnie się przekonam, co dalej.
Dzięki za komentarz. Wiem o tym, że pielęgniarka może sama zdecydować o zastosowaniu przymusu bezpieczeństwa, kiedy pacjent stanowi zagrożenie dla siebie i otoczenia, bez zgody lekarza. Był monitorowany, dotychczas spokojny, a ocenę sytuacji utrudnił fakt, że stał plecami do kamery. Kiedy fakt został dostrzeżony, było już za późno. Sanitariusze nie zostali wcześniej wezwani, bo pielęgniarki myślały, że opanują sytuację, ale pacjentowi odwaliło i nie pozwolił do siebie podejść, aby można było mu coś zapodać, powalić, obezwładnić itp., bez jego zgody - to były sekundy. Czasami widok odbiera zdrowy rozsądek, nawet doświadczonej kadrze.
Jeśli coś poknociłam, to chętnie sprostuję. Pozdrawiam. :)
"Zrobiłam dwa łyki" - wzięłam raczej
"– Może… nie, znajdzie sposób" - tutaj Nie z wielkiej litery, bo to osobne zdanie.
"klamka poszła w dół." - ładniej po prostu opadła.
"Przez lukę wlatywało białe światło – siedziałam przy lampce, skierowanej bezpośrednio na biurko – oraz cień"- to co jest w tym zdaniu wtrąceniem wplótł bym gdzieś wcześniej jako osobne zdanie, bo tu nie wyglada zbyt dobrze.
"on – ordynator Williams i rozciągał" zamiast i średnik albo jako osobne zdanie bym dał
"jednak w środku, każda cząstka drżała i kuliła wypustki," - moze "każda cząstka mnie..."?
"któregoś z tutaj przebywających" - z pacjentów, chyba ładnie brzmi.
"Dopiero silne ręce zaciskające się na mojej talii mi to uświadomiły." - zmieniłbym szyk: uświadomiły mi to silne ręce, zaciskające się na talii
"Pewność siebie ulatywała jak powietrze z przedziurawionego balonu. Wewnątrz świszczałam podobnie – trybiki nachodziły na siebie i tarły, wywołując dreszcze." - to świszczenie wewnątrz to trochę jak zduszony bąk zassany do środka, a raczej nie o to ci chodziło. Może: "Pewność siebie ulatywała ze mnie z drwiącym świstem niczym powietrze z przedziurawionego balonu" a trybikami to nie wiem o co autorowi chodzi:)
"– Sarah – zagadnęłam pielęgniarkę. – Wezwij sanitariuszy" dałbym "– Sarah – zagadnęłam pielęgniarkę – wezwij sanitariuszy" jako jedno zdanie.
Powiem ci, że jest kolosalny postęp w porównaniu do "Merksa". Scenę z Davidem wchłonąłem. Kilka pierdułek i sugestii wypisałem ci powyżej, ale to drobne rzeczy.
Maciek, miło cię widzieć. :) Dzięki za komentarz i wskazanie złych zapisów, poprawię. Powoli do przodu, ale widzę, że znów utknęłam w martwym punkcie i czas zanurzyć nos w książkach. Pozdrawiam. ;)
PS. Kiedy wrzucisz dalsze losy wiedźm?
Joan Tiger Wiedźmy jeszcze trochę. Teraz sobie kończę SF a potem się zobaczy: wpierw muszę Matkę Zieleń rozbudować i wystylizować a potem trzecia i ostatnia część trylogii.
Bardzo fajnie, płynna i wciągająca narracja od pierwszych linijek. Temat bardzo ciekawy, nie brak fajnych momentów, więc nudy nie uświadczyłem. Będę śledził dalej :))
Komentarze (14)
Nie ma w nim miałkości, ale też skrajnie czegoś przeciwnego, ponad miarę. I te niuanse psychiczne, które dodają "smaku" Chociażby→kto stoi za drzwiami... oraz innego rodzaju.
No i oczywiście→kwestia Davida i związane z tym sekwencje.
Poza tym jak zwykle→tekst urwany w najciekawszym momencie.
Może byś scenariusze do filmów zaczęła pisać?:)
Pozdrawiam🤠
"Doktor Green, proszę szybko do jedynki. Koll dokonuje aktu samookaleczenia. Nie możemy nad nim zapanować." - już miałam się rozpisać o zasadach stosowania przymusu bezpośredniego, ale przypomniałąm sobie, że akcja nie dzieje się w Polsce, a zagranicznych przepisów nie znam 😅
"Niewolnica własnej głupoty, jednak serce nie sługa i jakoś tak samo wyszło. Czasami kontakt z pacjentami ma drugie dno." - no, uwikłałaś się kobieto, ale przynajmniej (jeszcze?) nie zostałaś kolejną Harley Quinn 🤡
Wzbudza ciekawość, chętnie się przekonam, co dalej.
Pozdrawiam
Jeśli coś poknociłam, to chętnie sprostuję. Pozdrawiam. :)
"– Może… nie, znajdzie sposób" - tutaj Nie z wielkiej litery, bo to osobne zdanie.
"klamka poszła w dół." - ładniej po prostu opadła.
"Przez lukę wlatywało białe światło – siedziałam przy lampce, skierowanej bezpośrednio na biurko – oraz cień"- to co jest w tym zdaniu wtrąceniem wplótł bym gdzieś wcześniej jako osobne zdanie, bo tu nie wyglada zbyt dobrze.
"on – ordynator Williams i rozciągał" zamiast i średnik albo jako osobne zdanie bym dał
"jednak w środku, każda cząstka drżała i kuliła wypustki," - moze "każda cząstka mnie..."?
"któregoś z tutaj przebywających" - z pacjentów, chyba ładnie brzmi.
"Dopiero silne ręce zaciskające się na mojej talii mi to uświadomiły." - zmieniłbym szyk: uświadomiły mi to silne ręce, zaciskające się na talii
"Pewność siebie ulatywała jak powietrze z przedziurawionego balonu. Wewnątrz świszczałam podobnie – trybiki nachodziły na siebie i tarły, wywołując dreszcze." - to świszczenie wewnątrz to trochę jak zduszony bąk zassany do środka, a raczej nie o to ci chodziło. Może: "Pewność siebie ulatywała ze mnie z drwiącym świstem niczym powietrze z przedziurawionego balonu" a trybikami to nie wiem o co autorowi chodzi:)
"– Sarah – zagadnęłam pielęgniarkę. – Wezwij sanitariuszy" dałbym "– Sarah – zagadnęłam pielęgniarkę – wezwij sanitariuszy" jako jedno zdanie.
Powiem ci, że jest kolosalny postęp w porównaniu do "Merksa". Scenę z Davidem wchłonąłem. Kilka pierdułek i sugestii wypisałem ci powyżej, ale to drobne rzeczy.
PS. Kiedy wrzucisz dalsze losy wiedźm?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania