nocą
przed zmrokiem gdy ciemności przenikają smutek w oczach
szary beton wielkich miast bez uśmiechu za rogiem czyha strach
jestem niewolnikiem uciekam przed nieznanym od reala oderwany
naciągam bluzę na suche kości białe od wybielacza wciąganego nosem
w kapturze słuchawki zamkniętym świecie nagranych płyt
włóczę się całą noc spotykam się czasem z rozmową z tobą
czym mnie dziś zaskoczysz potykam się o ludzkie troski
ulice latarnie mówią do mnie kolejne epizody
zatrzasnę drzwi przekręcam klucz układam w fotel słabe kości
na stole popielniczka słabe światło po obłokach dymu kroczy
zgaszony dniem nabieram mocy każdy łyk osłabia drżące ręce
wyjrzałem przez judasz zobaczyłem powiem innym razem
Komentarze (10)
Patetyczne i do zerzygu konwencjonalne ale może jeden wers dobry. Ogółem, wierzę, że możesz lepiej tylko przestań chlać gorzołe, a będzie mniej smutno.
Daruj sobie takie komentarze.
słone paluszki nie będziesz mi mówić jakie mam dawać komentarze :)
Materazzone Ona ma się za adwokata uciśnionych 😁
Wiersz nie jest o mnie .
Materazzone
Ale mogę cię poprosić :)
słone paluszki prosi się to świnia.
Materazzone
Niech będzie, że jestem świnią. Gówno mnie to obchodzi.
Jeśli nie po dobroci, to będzie inaczej.
słone paluszki znajdź sobie człowieku chłopa albo babe i wyjdz z internetu leczyć kompleks Jezusa gdzieś indziej
Materazzone,
Nie każdy musi pisać, jak Miłosz czy Różewicz, żeby zasłużyć na szacunek.
Być może dochodzi również inna kwestia w tym przypadku, której wolałabym nie poruszać.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania