Miałam tylko zerknąć, ale zostałam do końca. Piszesz tak lekko, że nie sposób nie popłynąć z opowieścią, aż troszkę Ci zazdroszczę, ale to taka zdrowa zazdrość hahah.
To jedna z takich historii, która łapie mnie za serce. Gotuje się we mnie, kiedy słyszę, że się kogoś poniża, szczególnie słabszych. Od dziecka tak mam. Ach... Jutro z pewnością przeczytam drugą część, bo dziś już ledwo trzymam oczy otwarte. Jestem bardzo ciekawa ciągu dalszego i trzymam kciuki za dziewczyny:)
Pozdrawiam serdecznie i wiadomo 5
Hej :)
Ok, najpierw wsparcie techniczne. Zobacz ten fragment:
„Drzwi sypialni otwierają się, Maria odsuwa od siebie Różę, gwałtownie wstaje i znowu się uśmiecha, Róża przytula się do jej nóg i Maria nic na to nie może poradzić. Opiekunka rzuca "do widzenia", wymija Marię i Różę i wychodzi z mieszkania. Dziewczynka nadal stoi przytulona na nóg Marii. Jej rodzice wyszli z pokoju i patrzą na to bez słowa.
- Przepraszam - tłumaczy się Maria zdenerwowana. - Róża miała brudną buzię, chciałam jej tylko wytrzeć, a ona…”
5 x Maria, 4 x Róża, zbyt często powtarzają się te imiona
Teraz tutaj:
„- Czy pani jest bardzo zajęta w ciągu tygodnia, pani Mario? - pyta pan domu. Pani Beata patrzy na niego z zaskoczeniem” – pani/pani/pan/pani, znów powtórzenia, ale w dialogu to jeszcze pół biedy, to bym zamieniał: „Pani Beata patrzy” na np. Kobieta patrzy, Rozmówczyni, albo samo Beata, cokolwiek, by wyeliminować tę panią po raz kolejny
Hm, zobacz tutaj:
„Rosół, do tego schabowego, ziemniaki i kapustę, takie potrawy, jakie lubią mężczyźni, bo Maria dbałaby o swojego mężczyznę, nie tak jak jej matka, od której ojciec odszedł, kiedy Maria była mała” – powtarza się mężczyzna, poza tym zapisałabym jak już:
„Rosół, do tego schabowy, ziemniaki i kapusta (…)”, dwa razy Maria i ogólnie konstrukcja całego zdania jest dziwna.
Teraz co do treści – dobry portret Marii, jeszcze lepszy – jej matki, dużo emocji i zbudowanie na nim klimatu, pewne, powiedzmy, defekty, które rzutują na relacje społeczne, a te na psychę, a to z kolei na chęć opieki nad Różą, retrospekcje - obojętna matka, całość osaczająco-przytłaczająca, bezsilna – bardzo fajnie utkane.
„Czuła, że lepiej jest, kiedy pewne sprawy zostają jednak nienazwane” – to chciałam skopiować, jako dobra puenta, czy myśl przewodnia
Napisane lekko i wzruszająco, podobało mi się, pomimo, że trochę te powtórzenia i konstrukcja zdań, która najchętniej skondensowałabym o 30 % co najmniej, ale mimo to 4+, czyli dam pięć gwiazdów.
Pozdrawiam :)
Wow, lubię taką krytykę, na pewno pochylę się jeszcze nad tekstem, biorąc pod uwagę Twoje (cenne!) obserwacje. Serdecznie dziękuję! Choć nad "panią Beatą" muszę się zastanowić, bo to nie jest obiektywna narracja, tylko trochę sposób myślenia Marii, a czy ona pomyślałaby "kobieta" lub "Beata"? Rozważę w wolniejszej chwili. Jeszcze raz dzięki, cieszę się, że się podobało. Dzięki też za pięć na szynach ;) Pozdrowienia!
Choć nad "panią Beatą" muszę się zastanowić, bo to nie jest obiektywna narracja, tylko trochę sposób myślenia Marii, a czy ona pomyślałaby "kobieta" lub "Beata"? - dobry argument, częściowo mnie przekonuje, a nawet bardzo, rozumiem, że bohaterka ma dany, charakterystyczny dla siebie sposób myślenia i ok, kupuję to. No ale tych powtórzeń jest sporo, rozważ na spokojnie, ale nic wbrew sobie, moje rady to tylko takie właśnie luźne sugestie.
Pozdrawiam raz jeszcze :)
Ritha tak, tak, zdecydowanie musi być mniej powtórzeń i zdecydowanie przejrzę tekst pod tym kontem (w wolnej chwili), naprawdę wdzięczna jestem za Twoje sugestie!
Komentarze (8)
To jedna z takich historii, która łapie mnie za serce. Gotuje się we mnie, kiedy słyszę, że się kogoś poniża, szczególnie słabszych. Od dziecka tak mam. Ach... Jutro z pewnością przeczytam drugą część, bo dziś już ledwo trzymam oczy otwarte. Jestem bardzo ciekawa ciągu dalszego i trzymam kciuki za dziewczyny:)
Pozdrawiam serdecznie i wiadomo 5
Ok, najpierw wsparcie techniczne. Zobacz ten fragment:
„Drzwi sypialni otwierają się, Maria odsuwa od siebie Różę, gwałtownie wstaje i znowu się uśmiecha, Róża przytula się do jej nóg i Maria nic na to nie może poradzić. Opiekunka rzuca "do widzenia", wymija Marię i Różę i wychodzi z mieszkania. Dziewczynka nadal stoi przytulona na nóg Marii. Jej rodzice wyszli z pokoju i patrzą na to bez słowa.
- Przepraszam - tłumaczy się Maria zdenerwowana. - Róża miała brudną buzię, chciałam jej tylko wytrzeć, a ona…”
5 x Maria, 4 x Róża, zbyt często powtarzają się te imiona
Teraz tutaj:
„- Czy pani jest bardzo zajęta w ciągu tygodnia, pani Mario? - pyta pan domu. Pani Beata patrzy na niego z zaskoczeniem” – pani/pani/pan/pani, znów powtórzenia, ale w dialogu to jeszcze pół biedy, to bym zamieniał: „Pani Beata patrzy” na np. Kobieta patrzy, Rozmówczyni, albo samo Beata, cokolwiek, by wyeliminować tę panią po raz kolejny
Hm, zobacz tutaj:
„Rosół, do tego schabowego, ziemniaki i kapustę, takie potrawy, jakie lubią mężczyźni, bo Maria dbałaby o swojego mężczyznę, nie tak jak jej matka, od której ojciec odszedł, kiedy Maria była mała” – powtarza się mężczyzna, poza tym zapisałabym jak już:
„Rosół, do tego schabowy, ziemniaki i kapusta (…)”, dwa razy Maria i ogólnie konstrukcja całego zdania jest dziwna.
Teraz co do treści – dobry portret Marii, jeszcze lepszy – jej matki, dużo emocji i zbudowanie na nim klimatu, pewne, powiedzmy, defekty, które rzutują na relacje społeczne, a te na psychę, a to z kolei na chęć opieki nad Różą, retrospekcje - obojętna matka, całość osaczająco-przytłaczająca, bezsilna – bardzo fajnie utkane.
„Czuła, że lepiej jest, kiedy pewne sprawy zostają jednak nienazwane” – to chciałam skopiować, jako dobra puenta, czy myśl przewodnia
Napisane lekko i wzruszająco, podobało mi się, pomimo, że trochę te powtórzenia i konstrukcja zdań, która najchętniej skondensowałabym o 30 % co najmniej, ale mimo to 4+, czyli dam pięć gwiazdów.
Pozdrawiam :)
Pozdrawiam raz jeszcze :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania