O człowieku w podróży

Są ludzie, którzy wiele podróżują. W tę i z powrotem, czy to z przymusu, czy z pasji. Zazwyczaj z domu do obcego miejsca, albo z obcego miejsca do obcego miejsca. Takie doświadczenia rozwijają człowieka. Cóż, chciałbym przynajmniej tak myśleć… Tak czy owak tacy ludzie zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia, jeśli założymy, że chociaż trochę interesują się tym, co ich otacza. Bo to nie tyle kwestia percepcji, co chęci zobaczenia czegoś. Co prawda to jedynie półprawda, a może nawet ćwierć, ale i tak: z punktu „a” do punktu „b” – nawet na takim odcinku może wydarzyć się coś interesującego.

Chłopiec nazywał się Starchliński. Niezbyt urokliwe nazwisko, lecz wymyślono je dawno temu, więc nie ma co narzekać.

Dziewczyna, z którą rozmawiał, a którą znał od dawien dawna, a nawet jeszcze dłużej, nazywała się Milewska, choć wolał mówić po imieniu: Maria.

Spotkali się przypadkowo. On szedł do sklepu, ona w tym samym kierunku. „Dawnośmy się nie widzieli”, mówili sobie i w zasadzie była to prawda. Starchliński często wybywał, rzadko wracał, a Maria, choć sąsiadka, nie miała zbyt wiele okazji by na niego trafić.

– Gdy jadę autobusem, zawsze staram się zaglądać w okna mijanych domów, wiesz? – powiedział Starchliński, gdy wchodzili do sklepu.

– O, to ciekawe… – przyznała Maria. – Zobaczyłeś kiedyś coś ciekawego?

– Niestety nie. Zbyt szybko jadę, a w większości domów zasłania się okna firanami.

– To szkoda… Oprócz tego zauważyłeś pewnie inne ciekawe rzeczy, nieprawdaż?

– Ach, z pewnością. Ciężko mi jednak przywołać jakieś konkrety – odrzekł z zakłopotaniem.

– Sam poruszyłeś ten temat…

– Wiem, wiem.

Cóż, Starchliński z pewnością wiele widział, ale niewiele pamiętał. Zamglone obrazy, znużenie podróżą… Przynajmniej się starał, by brzmiało to interesująco.

W sklepie nie było aż tak tłoczno, jak się spodziewał. „Zapewne o takiej porze ludzie mają inne zajęcia”, pomyślał nieśmiało. Czuł się trochę, jakby przestrzeń istniała tylko dla niego i Marii. Dziwne uczucie, ale nieco uspokajające.

Wziął dwa słoiki majonezu z półki, Maria trzy.

– To już ten czas, prawda?

– No, jutro się kończy promocja – odpowiedziała Maria.

– Chodzi mi o święta.

– Toć wiem.

– Jakieś plany?

– Kupić prezenty i mieć spokój.

– Dorosłość…

– Też jesteś dorosły.

– Nie, niezupełnie. Głównie marnuję czas i pieniądze. Dorośli tak nie robią, z pewnością.

– Bredzisz.

Kukurydza, ogórki, groszek w puszce. Dziwnym zbiegiem okoliczności kupowali to samo. Dobrze, że mieli osobne koszyki – łatwo byłoby się pomylić czyje jest czyje, a przecież puszka puszce nierówna, a co dopiero słoik.

– Zawsze taki byłeś?

– Jaki?

– Taki… wiesz, hmm…

– Ponury.

– Nie, nie ponury. – Maria machnęła ręką. – Eee, yyy…

– Brak ci słów – zaśmiał się nieco.

– Ech, wiesz że nigdy nie byłam w tym dobra. – Stuknęła go w ramię. – Jesteś, no… Użalasz się nad sobą.

– Naprawdę?

– Z pewnością. Za dużo myślisz.

– Nie potrafię „mniej myśleć”.

– To się napotraf…

– Martwisz się o mnie?

– W życiu.

– A więc…?

– Wystarczy, że pogadamy normalnie. Jak kiedyś… – Odwróciła głowę.

Wyszli ze sklepu.

Słońce powoli zachodziło. Robiło się coraz zimniej. Maria owinęła mocniej szyję niebieskim szalem.

– Nie jest ci zimno?

– Nie, byle mróz mnie nie rusza.

– Mógłbyś chociaż nosić czapkę.

– Zazwyczaj noszę. Dziś zapomniałem.

– To ci się nie zdarza zbyt często…

– Ale czasem się zdarza. Jestem tylko człowiekiem.

Doszli razem do skrzyżowania dwóch wąskich, ukrytych wśród drzew uliczek.

– Do jutra?

– Chcesz mnie zobaczyć jutro? – spytał Starchliński.

– Chcę.

– Dobrze. Zobaczymy się.

– Obiecujesz?

– Przysięgam na swój honor.

– Na życie byś przysiągł…

– Przypomnę sobie coś, co widziałem w podróży. Opowiem ci, okej? Trochę mi wstyd, że tak wszystko wyleciało mi z głowy.

– Nie szkodzi. Pewnie… Pewnie masz różne zmartwienia.

– Tak… Do zobaczenia.

– Do zobaczenia.

Starchliński udał się do domu. Następnego ranka, gdy delikatne, blade słońce go obudziło, zastanawiał się, czy wczoraj to był jedynie sen, czy też może los w końcu go dopadł, nieznośny los, który próbował ignorować. „No cóż”, mruknął pod nosem wstając z łóżka. I tak wyjedzie, i tak jeszcze tu wróci, i tak to wszystko się powtórzy wiele razy. Zrobi, co może, by nie zawieść siebie… i jej.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (14)

  • Raven18 ponad rok temu
    Bardzo dobry dialog, w zasadzie wolałbym nawet wyrzucić kwestie narratora i zostawić samą rozmowę, no ale rozumiem, że trzeba było nakreślić jakąś historię, choć uważam, że bez niej efekt byłby jeszcze lepszy. Pozdrawiam
  • zsrrknight ponad rok temu
    naprawdę? Nie no, nie mógłbym samego dialogu zrobić - czułbym się jakbym zostawił sam szkielet xd
    Dzięki za komentarz i pozdrawiam również
  • Charlotte41 ponad rok temu
    Mmm, bardzo dobre. Generalnie, moje gratulacje, łap 5 :)
  • Z przyjemnością pragnę zaprosić do Bitwy, bo warto rozwijać wyobraźnię i dzielić się z innymi słowem. Myślę, że czas obudzić w sobie zachetę na opowiedzenie historii o kimś, kto nie jest człowiekiem, ale tak jak my myśli i ma serce, i pragnie żyć, potrzebuje przyjaźni, zrozumienia i miłości. Tak po prostu!
    Bohaterem naszych wyzwań ma być ktoś ze świata fauny. Może będzie to niebanalna opowieść, albo bajka, fantasy, albo prawdziwe zasłyszane zdarzenie, zadziwiające oryginalnością i zarazem chwytające czytelnika za serce.

    Gorąco zapraszam i liczę na zainteresowanie. Piszemy do końca marca, do północy. Liczę na ciebie!

    Literkowa
  • Zapraszam do wspólnej zabawy!

    Wszystko znajdziesz tutaj: https://www.opowi.pl/pasja-zaprasza-do-zabawy-w-kilku-a83031/
    Napisz i wygraj Dyplom i przyjemność w podaniu tematów do kolejnej edycji

    Literkow
  • LBnDrabble rok temu
    Gorąco zachęcamy do wzięcia udziału w zabawie na drabble.
    Wszystko znajdziesz:
    https://www.opowi.pl/literkowa-z-atylda-i-pasja-zapraszaja-do-a83552/

    Czas pisania do 05 maja /północka/

    Liczymy na ciebie!

    Literkowa
  • „Tak czy owak tacy ludzie zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia, jeśli założymy, że chociaż trochę interesują się tym, co ich otacza. Bo to nie tyle kwestia percepcji, co chęci zobaczenia czegoś. Co prawda to jedynie półprawda, a może nawet ćwierć, ale i tak: z punktu „a” do punktu „b” – nawet na takim odcinku może wydarzyć się coś interesującego.”
    coś, co, co, co, czegoś - moja znajoma kiedyś mi napisała, że moje teksty trawi „zaimkoza”, z której dopóki mi tego nie wskazała nie miałem pojęcia, tu na krótkiej przestrzeni tekstu dostrzegam jej symptomy.


    – Jaki?
    – Taki… wiesz, hmm…
    – Ponury.
    – Nie, nie ponury.”
    Po „ponury” zdaje się powinien być znak zapytania? On odpowiada na pytanie zgadując, ja bym dał znak zapytania.

    Tekst napisany dość przejrzyście, czyta się dobrze i bez zmęczenia. Wydaje się, że jest to fragment czegoś większego, a przynajmniej tak to wygląda na moje oko.

    Pozdrawiam
  • zsrrknight rok temu
    Nie tyle fragment czegoś większego, co krótka, niedokończona myśl. Zaimkoza - dzięki za zwrócenie uwagi. Tekst był pisany raczej na szybko, więc nie zauważyłem.
    Dzięki za komentarz, pozdrawiam również
  • Joan Tiger 9 miesięcy temu
    Ciekawe i wciągające. Dialogi krótkie i rzeczowe.
  • Rubinowy 2 miesiące temu
    Początek bardzo dobry, dialogi pierwsza klasa, duży pęd, bez nudy, nawet w sumie ta narracja pomiędzy nimi mogłaby nie istnieć. Wcale by mi to nie przeszkadzało. W każdym razie dobra robota. Wygrzebałem jakąś prozę z twojego profilu, bo w poezji się nie obracam i nie zaglądam tam ;)
  • zsrrknight 2 miesiące temu
    no cóż, taki ze mnie samozwańczy prozaik, że ostatnimi czasy (albo laty xd) piszę więcej wierszy niż proza. Ale mam zamiar to zmienić. Kiedyś. Może. Jak w końcu zmuszę się do w miarę regularnego pisania xd
  • Rubinowy 2 miesiące temu
    zsrrknight z doświadczenia wiem, że aby regularnie pisać należy usiąść i regularnie pisać. Działa ;)
  • zsrrknight 2 miesiące temu
    Rubinowy
    no ba, niby brzmi prosto, ale jak ktoś jest zawodowym prokrastynatorem to ciężko to przekuć w rzeczywistość. Tyle dobrego, że pomysły mam, więc siłą rzecz coś się napisze od czasu do czasu...
  • Rubinowy 2 miesiące temu
    zsrrknight No wiadomo, różnie z tym bywa. Chyba wiele osób ma problem podobny, bo Prozy na portalu jak na lekarstwo. Trzeba grzebać w archiwum:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania