"O dziatwie teraźniejszej, ku pamięci dawnych czasów"
Za naszych lat, mości panowie,
dzieciństwo miało kurz na głowie,
kolano zdarte, nos czerwony,
a obiad bywał… opóźniony.
Biegło się w pole, w deszcz, w pokrzywy,
czas był brudny, lecz prawdziwy,
a gdy matula wołać chciała —
to pół wsi echem odpowiadała.
Dziś dziatwa siedzi, jak zaklęta,
w ekran wpatrzona, nieruchnięta,
palec po szkle jak po klawesynie,
a świat się mieści w jednej dłoni, synie.
Gdy prąd zniknie — lament srogi,
jakby się zawaliły progi,
a gdy Wi-Fi słabnie o kreskę,
biada gorsza niż dawne klęski.
My zaś bez netu, bez GPS-u,
trafialiśmy do domu… bez stresu,
bo słońce, dzwon i głód w brzuchu
były mapą i znakiem ruchu.
Niech więc nie myślą, że narzekam,
bo każde czasy mają dziecka,
lecz śmieszy mnie, o święta prawdo,
że kiedyś było mniej… a więcej naprawdę.
Komentarze (4)
Wierszydełka mają bardzo szerokie ramy zasad, natomiast autorom wciąż jest za mało...
Forma jest tu świadoma i celowa — to stylizacja pod pamięć i kontrast epok, nie ćwiczenie z akademickiej wersyfikacji. Ten tekst nie ma „być poprawny”, tylko ma zabrzmieć. Jeśli coś uwiera, to być może właśnie o to chodziło.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania