"O dziatwie teraźniejszej, ku pamięci dawnych czasów"
Za naszych lat, mości panowie,
dzieciństwo miało kurz na głowie,
kolano zdarte, nos czerwony,
a obiad bywał… opóźniony.
Biegło się w pole, w deszcz, w pokrzywy,
czas był brudny, lecz prawdziwy,
a gdy matula wołać chciała —
to pół wsi echem odpowiadała.
Dziś dziatwa siedzi, jak zaklęta,
w ekran wpatrzona, nieruchnięta,
palec po szkle jak po klawesynie,
a świat się mieści w jednej dłoni, synie.
Gdy prąd zniknie — lament srogi,
jakby się zawaliły progi,
a gdy Wi-Fi słabnie o kreskę,
biada gorsza niż dawne klęski.
My zaś bez netu, bez GPS-u,
trafialiśmy do domu… bez stresu,
bo słońce, dzwon i głód w brzuchu
były mapą i znakiem ruchu.
Niech więc nie myślą, że narzekam,
bo każde czasy mają dziecka,
lecz śmieszy mnie, o święta prawdo,
że kiedyś było mniej… a więcej naprawdę.
Komentarze (6)
Niby przekaz wporzo ale format zapisu... chyba że to celowa stylizacja, biorąc pod uwagę tytuł.
Wierszydełka mają bardzo szerokie ramy zasad, natomiast autorom wciąż jest za mało...
Dziękuję za opinię..
Forma jest tu świadoma i celowa — to stylizacja pod pamięć i kontrast epok, nie ćwiczenie z akademickiej wersyfikacji. Ten tekst nie ma „być poprawny”, tylko ma zabrzmieć. Jeśli coś uwiera, to być może właśnie o to chodziło.
Cisza Nocna. Niestety takie są znaki czasu. My też to potwierdzamy, klikają od czasu do czasu
realista Zgadzam się.
Dziś dziatwa siedzi, jak zaklęta, w ekran wpatrzona, nieruchnięta, - chyba miało być "nieruchoma"
Poza tym dobrze się czyta i wspomina
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania