O niematematycznym zerze
Twardym szeryfem siebie nazywał,
„Wy miękiszony! – innych tak zwał.
Pewny, że nikt go nigdy nie ruszy,
publiczną forsę trwonił, gdzie chciał.
Jednak spadł z konia – wynik wyborów.
Pycha zniknęła, uśmiech też spełzł.
Gdy pod nogami grunt zaczął parzyć,
spieprzył na Węgry, w trwodze na fest.
Tak to pis-twardziel, mocarny w gębie,
tchórzem podszyty okazał się.
Z polską Temidą nie chciał mieć styku,
by za przestępstwa nie siedzieć, więc
„na Węgrzech Orban mi gwarantuje
spokojne życie, już troski precz!”.
Wszystko do czasu. Tenże nie przetrwał,
w ichnich wyborach spadł z konia też.
„Gdzie nam się podziać?! O my, nieszczęśni! –
wraz z kumplem wyje. – „Czas pryskać gdzieś!
Rosja? Białoruś? Przyjmą nas chyba.
Nasze zasługi… Putin je chce”.
***
To kwestia czasu. Cierpliwość cnotą.
„Temida czeka, by zważyć cię.
Nie rycz na próżno. Wrócisz do Polski,
tu cię przyjmiemy… i cela też”.
Komentarze (3)
Chińczycy jedzą psy i nikt ich za to nie gani. My też jemy mięso, ale z innych zwierząt, które tak czy siak trzeba zamordować. Nie bądźmy więc hipokrytami i nie oburzajmy się, że ktoś chciał spróbować chińskiej kuchni.
Czym innym jest jednak seksualne współżycie z psem czy innym zwierzęciem. To wywołuje oburzenie – i słusznie, bo jest to wbrew prawom natury. Nasuwa się więc pytanie, czy Kamila L, uprawiając zoofilię, miała bliskie kontakty z członkami KO? Problem jest bardzo poważny, choćby z tego powodu, że mogła przenieść na nich choroby odzwierzęce.
Cały czas oczekuję na wyjaśnienia od Tuska, bo mam nadzieję, że się ustosunkuje do tego tematu i nie będzie uciekał jak Wielichowska
Ale czego się spodziewać po partii dzbanów, którzy z nauką mają niewiele wspólnego, a tym bardziej z rozumem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania