Obawa
Nadeszła jesień. Był rok 1997. Wojtek właśnie wracał do domu od swego dobrego kumpla, z którym lubił spędzać wolny czas. Dobrze się rozumieli i mieli podobne zainteresowania. Szedł parkową ścieżką przez Park Staromiejski. Dochodząc do słonecznego zegara spostrzegł klasyczną parę zakochanych w sobie, młodych ludzi. Szacował, iż owa dwójka to dwudziestolatkowie. Całowali się. Przez głowę Wojciecha przetoczyły się myśli na temat uczucia, jakie łączyło kochanków. Pomyślał, że kochać to znaczy być wciąż w niebezpieczeństwie, kochać to znaczy grać w dziesiątkę przeciwko jedenastce, kochać to znaczy dostać czerwoną kartkę od Boga. Wojtek nigdy nie chciał się zadłużyć. Bał się ewentualnego cierpienia. Poprzysiągł sobie, że w tej materii będzie zimny jak lód i nie pokocha żadnej kobiety. Był dopiero w drugiej klasie liceum. Miał szesnaście lat. Świetnie się uczył. Zapowiadał się na kogoś ze świetlaną przyszłością. Oprócz tego interesowała go polityka. Miał świadomość, iż jest bardzo dobrym mówcą. To, że daleko zajdzie było prawie przesądzone. Niepokoiła go tylko jedna rzecz, a mianowicie to, iż mógłby stać się bezwzględnym dyktatorem. Kimś, dla kogo życie ludzkie nie przedstawia żadnej wartości. Finalnie doszedł do wniosku, że nie pójdzie w tę stronę. Może to dobry moment by pomyśleć o piłce nożnej. W niej także czuł się dobrze. Grał w nią ze sporą lekkością i finezją. HKS, miejscowy klub piłkarski był otwarty także na starszych chłopców. Podjął decyzję. Zdecydował, że spróbuje swych sił na murawie gdzie będzie mógł rozładować swój gniew i frustrację. Ale nie tylko! Nadchodził czas apokalipsy. Ludzkość miała zniknąć z powierzchni Ziemi. By temu zaradzić został jednym z proroków. Proroków tego Świata.
Komentarze (5)
Ogólnie teges
cul8r
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania