Obietnice
Naprawdę karać dzisiaj
obdzierać ze skóry
może będzie milej
nie tak z grubej rury
Widziałam człowieczeństwo
na skraju tego lasu
i nikt mi nie powie
że to wina czasu
Czas, dostatek, pamięć
wszystko naraz, łącznie
co więc będzie, gdy
nagle znikniesz - TY
Rozmowa nie pomaga
za twarde połamane
kości, dziś zagrajmy
o stateczność włości
Tylko że to ziemskie
nie do końca twoje
zbierz więc swe życie
no i jego znoje
A ja jedną rzekę
co przypływie chwili
mogę rzec niedbale
że już niedaleko
Podąż razem z nimi
A koła niebieskie
na ramieniu czyimś
próba odgadnięcia
twarzy, czyjejś szyi
myli w jednej chwili
i co ci więc zostało
bo chyba nie za wiele
...chociaż powiedz, śmiało
Wyryte na kamieniach
na wodzie i w powietrzu
obietnice tego
czego nie ma już
Komentarze (7)
szyjejś szyi - czyjejś* chyba? :)
Anonimowe jedyneczki znów się rozszalały. Nie wiem czemu. Niezbyt rozumiem ten wiersz, ale podoba mi się zarówno on, jak i Twój styl pisania. Ode mnie 5 :)
Dziękuję ;)
No i co ja mam Ci napisać? Zwyczajnie mi się podobało : ) 5
Dziękuję ślicznie ;)
Dziękuję ślicznie ;)
Hm... a dla mnie to wygląda nieco jak podróż po krainie umarłych. Trochę tak jakby podmiot liryczny tłumaczył nieszczęśnikom, że nie odzyskają tego, co stracili i zwiększał tym samym ich cierpienie. Ale to tylko takie moje dywagacje, późno już, więc mogę się mylić i pewnie tak jest, ale podoba mi się ogółem, mimo że te rymy jak na taką tematykę średnio mi grały. 4,5 czyli 5 :)
Trochę zaskoczyła mnie Twoja interpretacja, a czytając komentarz na mojej twarzy pojawił się uśmiech, mimo że wizja, którą przedstawiasz nic radosnego w sobie nie ma. Potem jeszcze raz przeczytałam i rzeczywiście, coś w tym jest ;) Dziękuję serdecznie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania