oddechy
nie odróżniam nieba od piekła
kotar od drzwi
jestem w miejscu bez miejsca
oczy są jak skrzypce mistrza
zawodzą na ostatniej strunie
kobieta zasłania się nagością
tańczy prawie przezroczysta
przechodnie trącają powietrze
ślepi albo nadwzroczni
widzą zbyt wiele żeby zrozumieć
wystarczy już tego
studnia jest przejściem
popłynę głębiej od czerni
nie powiedziałem jej tego nigdy
ale ona wie
po tamtej stronie nie potrzeba słów
po tej stronie też już nie
Komentarze (19)
Wcieło mnie.
Ile słów potrzeba, by pożegnać się ze światem?
A ile, by pożegnać się ze sobą?
Kiedy następnym razem otworzysz oczy będziesz już kimś innym.
Ciesz się sobą, ciesz, bo warto.
?
Nie wiem co napisać, bo genialne. Przylezę znowu.
Ten fragment najbardziej mi się spodobał: "oczy są jak skrzypce mistrza zawodzą na ostatniej strunie". 5! ;)
nie odróżniam miejsc
oczy są jak skrzypce mistrza
zawodzą na ostatniej strunie
To dlatego, że miejsce bez miejsca nijak ma się do braku wymienionych rozróżnień, msz oczywiście. :)
A cała reszta... bdb wiersz.
JasomJacaM→Tak trochę jak okrakiem nad przepaścią... lecz z możliwością. Tak jakoś dziwnie mi się skojarzyło.
''widzą zbyt wiele żeby zrozumieć'' →a mnie najbardziej to!
Pozdrawiam:)→5
Jak zwykle bardzo ciekawa forma. Tak łatwo rzucasz słowem. Czy to dobrze? Trochę szkoda. Chciałbym by ktoś tę metaforę: "oczy są jak skrzypce mistrza zawodzą na ostatniej strunie" objaśnił.
Wirtuozerski popis, zerwane struny, tylko ostatnia drży, zawodzi zbierając po raz ostatni wszystkie możliwe dźwięki, a potem cisza. I oczy, które wszystko rozróżniały rejestrując obrazy, a teraz są ślepe.
Wrotycz - dzięki. "Zawodzi" ma dwa znaczenia. Skrzypce kiedy zawodzą (któregokolwiek by znaczenia tego słowa nie przyjąć) nie pochodzą od mistrza. Pewnie chodziło o zawodzący płacz ale zawodzenie nie jest stałą cechą skrzypiec. Metafora jednak jest tak skonstruowana że sugeruje zawodzenie jako cechę immanentną skrzypiec - co do Twojej wykładni nie przystaje (oczy jak skrzypce).
Bezradny mistrz, zerwane struny, poza ostatnią, która zawodzi... a za chwilę zasłoni się nagością - ciszą.
Dźwięk połączony z obrazem.
Wrotycz Te zerwane struny wymyśliłaś. :)
i bezradnego mistrza też :)
A z jakiej przyczyny masz w wierszu info o ostatniej strunie? Co się stało z poprzednimi?
Bezradny mistrz - bo jak dalej grać na jednej strunie?
Piliery... super, że mozna pokonwersować o metaforze, dzięki że 'zmusiłeś mnie' :) do zwerbalizowania mojego jej odczucia.
Pozdrawiam i spadam, dobrze że jeszcze nie z ostatniej struny :)
Wrotycz Grę na jednej strunie (ostatniej) potrafię zrozumieć: struna G wydaje najniższe tony i to na niej Paganini kończył swój koncert. Gra na jednej strunie nie jest już rzadkością. Dziś Paganinich mamy na kopy. Będę się jednak upierał że "oczy nie są jak skrzypce - nawet zawodzące" :)
Ciekawe, znaczy w kontekście znaczeń ;) pozdr
I ja mam problem z tymi oczami - skrzypcami.
Nieodparcie nasuwa mi się widok gałki ocznej wiszącej na jednej żyłce - strunie :)
Jezu, po co przeczytałem ten komentarz. Z tą gałką, wiszącą będzie mnie prześladować
:)))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania