Ojciec Z Piekła Rodem — Rozdział 02

A po samym tonie i tym, jak te słowa wypowiadał i zachowaniu. Mogła być pewna, że nie był on byle kim, ale kimś z wyższej możliwie półki. Christinę nadal była w niemałym szoku, ale nie aż, takim jak pozostali. Jednak nie miała dalej odwagi, aby wydobyć z siebie, jakikolwiek dźwięk. 

 

W sumie powoli zaczynała słyszeć pomruki niezadowolenia od strony dalszej rodziny mamy. Już zaczynały pojawiać się komentarze, ale nie zwracała dobie ona tym głowy. Jej wzrok nadal był utkwiony w mężczyźnie, który określił się jej biologicznym ojcem. 

 

Nie tego się spodziewała, a, tym bardziej że w taki sposób go poznała. Nie wiedziała, co ma o tym wszystkim myśleć. A jednego była pewna, że nie miała zamiaru wylądować w domu dziecka. Tego była w stu procentach pewna, bo do bidula nie miała zamiaru trafić. 

 

Serce waliło jej, jak opętane, ale to był tylko początek nowej drogi życia. A nuż jej przeczucia się sprawdzą i ojciec uwierzy jej, że ma rację co do tego, że jej mama, a jego żona jednak żyje. A nie jak rodzina od strony mamy, która nie miała zamiaru jej uwierzyć i mówili, że są dowody na to, że umarła i koniec. 

 

Taką miała nadzieję, ale dopóki mu o tym, co odkryła, nie powie, nie mogła stwierdzić, czy jej uwierzy, czy też, czy nie. Jednak na tę chwilę, to miejsce nie było zbytnio odpowiednie, aby taką rewelację zdradzać, a teraz skupiła się na tym, co się przed nią rozgrywało. 

 

── A masz na to dowód, że jesteś jej biologicznym ojcem? ── spytała po chwili ta sama kobieta, która wcześniej, źle mówiła o jej mamie, mając cichą nadzieję, że wcale tak nie było i mogła się bez problemu się tego gostka pozbyć.

 

── O tym mówisz? ── odparł Cain, który wcale się nie zdziwił, że o to został zapytany, bo jego żona uprzedziła go, że tak może się zdarzyć. 

 

Dlatego też przesłała mu odpowiednie papiery, które trzymała u siebie, aby były pod ręką. Po minach, a raczej grymasie, który sam za siebie mówił. Christinę mogła twierdzić, że ksiądz i reszta rodziny była mocno niezadowolona, że ten „potwór" posiadał papiery, o które poprosili. 

 

Ksiądz z duszą na ramieniu, coraz spoglądał to na obecną głowę rodziny. A na niego, który pokrzyżował im cały plan. Wszystko mieli zapięte na ostatni guzik, ale nie spodziewali się, że ona uprzedzi go, o ich planach. A teraz odwrotu już nie było i musieli wcielić drugi plan w życie, chociaż tego nie chcieli. 

 

Na co wcale nie byli zadowoleni, ale innego wyboru już obecnie nie mieli i musieli się z tym faktem pogodzić. O czym sam Cain nie miał bladego pojęcia i, prawdę mówiąc, na całe szczęście, bo inaczej rozpętałaby się krwawa jatka. A tego, jak wiadomo, by nie chciała.

 

── Tak, o te papiery chodzi! ── powiedziała głowa rodziny, która nadal przerażona, minęła księdza i podeszła do „demona" i wzięła papiery, aby je sprawdzić, nim ponownie mu je oddała. 

 

Wiedziała, że nie miała innego wyboru, ale z drugiej strony, przynajmniej było wiadomo, kto się Christiną zajmie. A, tym bardziej że jako jedyna nie chciała jej skrzywdzić, w porównaniu z jej synem. A starszym bratem Nicole, który nie miał zamiaru przyjąć do wiadomości, że jego ukochana, a teraz zmarła siostra związała się z demonem. 

 

Chociaż, tak jak jej córka, podejrzewała, że Nicole została uprowadzona, ale musiała udawać, że było inaczej. Nie miała pojęcia, co reszta rodziny za jej plecami robiła, ale czuła w kościach, że planują coś okropnego. Dlatego tak mocno chcieli, aby Christinę została ulokowana w domu dziecka. 

 

Nie wiedział, że wyrwała się z zaklęcia, które nałożył na całą rodzinę jej syn. A było to za sprawą naszyjnika, który obecnie miała na szyi Christinę. Nie było jej łatwo udawać, ale wiedziała, że musiała udawać. Dlatego po kryjomu pomagała Christinę i jej mamie, a swojej córce.

 

Częściowo odetchnęła z ulgą, kiedy pojawił się biologiczny ojciec małej. Dzięki temu będzie miała zapewnioną lepszą ochronę, niż tą, jaką jej ona dawała. Wiedziała, że trochę czasu minie, nim będzie mogła wyjawić o sobie prawdę. Serce waliło jej, jak opętane i mało nie wyskoczyło jej z piersi, kiedy brała od niego papiery, aby je sprawdzić. 

 

Na szczęście jak na razie, nie doszło do rozlewu krwi i miała nadzieję, że pozostanie tak do końca tego upiornego spotkania. Dodatkowo reszta rodziny mogła zamknąć buzię na kłódkę. Bo było wiadomo, że Christinę odziedziczyła wygląd po swoim ojcu. Chociaż oczy miała po matce, ale w tym oświetleniu tego być pewna, nie była w stanie. 

 

Pozostało jej tylko czekać na to, co powie sam Cain, bo od tego zależało, co się stanie dalej. Kątem oka zauważyła Christinę, która kompletnie nie wiedziała, co ma robić. Wcale się nie dziwiła, że tak, a nie inaczej reagowała. Nikt poza nią nie wiedział, że Nicole, wraz z córką przebywała do jej trzeciego roku życia w świecie ojca. 

 

A potem, z pewnych powodów powróciła do świata śmiertelników, przez co Christinę kompletnie zapomniała o ojcu. A, jak widać, ojciec o małej nie zapomniał, chociaż, kiedy ostatni raz ją widział, miała zaledwie trzy latka. Musiał być to dla niego niemały szok i zastanawiała się, czy ją rozpoznał, czy też, czy nie. 

 

A to dlatego, że tyle czasu minęło i już nie miała tych trzech lat, a już była nastolatką i do tego prawie pełnoletnią! Nie wspominając o tym, że i ona sama mogła go nie poznać, jeśli tyle czasu minęło. Jednak odwrotu już nie było i pozostało mu tylko mieć nadzieję, że jednak go kojarzyła. 

 

── To dobrze wiedzieć, bo się martwiłem, że o czymś zapomniałem! ── rzekł po chwili, wybudzając z rozmyślań głowę rodziny Raven heart, Cain, na dźwięk jej wcześniejszych słów.

 

── W takim razie, co pan planuje dalej zrobić? Zostać w naszym świecie i pozwolić Christinę ukończyć tutaj do końca szkołę, czy jednak zabierze ją pan ze sobą, do swojego świata? ── spytała zaraz głowa rodziny Raven heart, przechodząc dalej do konkretów. 

 

── O tym sama powinna zadecydować Christinę, bo nie mam zamiaru wybierać za nią, co ma zrobić. A na pewno nie mam zamiaru wpływać na jej decyzję, tego mogę być pewny! ── powiedział po chwili ze spokojem Cain, aby dać znać, że Christinę jest na tyle duża, że może decydować, co chce dalej robić. 

 

Tym bardziej że zapewne w tym świecie miała sporo przyjaciół, z którymi trudno, by jej było, ot, tak się rozstać. Dlatego też postanowił, że znajdzie sposób, aby nie musiała z niczego rezygnować. Bo wówczas, tylko, by go za to z nienawidziła, a tego przecież nie chciał. 

 

Nie wspominając, że musiał odkryć, kto stał za pseudo śmiercią Nicole, która tuszowała jej porwanie. Jednak bezpieczeństwo ich córki dla niego obecnie było priorytetem. Dlatego sprawa porwania jego żony musiała przejść na dalszy plan, bo ot, tak i tak, by jej nie uratował, tylko pogorszyłby sprawę. 

 

Nie wspominając o tym, że życie Christinę byłoby zagrożone i jego żona nie byłaby szczęśliwa, gdyby jej się coś stało i nie mógłby spojrzeć jej w oczy. A to nie napawało go tak naprawdę optymizmem, tego był w stu procentach Cain pewny, i to bardzo! Stąd musiał zrobić wszystko, aby do tego nie dopuścić. 

 

── To bardzo dobry ruch z pana strony, dzięki temu Christinę będzie mogła sobie wszystko na spokojnie poukładać i zdecydować, co chce dalej zrobić ── odparła zaraz głowa rodu Raven heart, nim zaraz skinęła głową w kierunku Christinę, aby się do niej zwrócić: ── Jak sama usłyszałaś, twój ojciec zgodzi się na to, co postanowisz! 

 

Christinę w tym czasie, kompletnie odleciała do świata marzeń. Do tego stopnia, że aż drgnęła na dźwięk głosu głowy rodu, która aktualnie się do niej zwróciła. Przez co nie miała bladego pojęcia, o co jej chodziło, bo jak by nie było inaczej, kompletnie zgubiła się w tym, co mówili. Jednak nie miała zamiaru tego po sobie pokazać, że odpłynęła od rzeczywistości.

 

Stąd nieco się zdenerwowała, że dostanie jej się za niesłuchanie. A to było bardzo prawdopodobne i nic na to poradzić już, by nie mogła. Na szczęście po wyrazie ich twarzy mogła wywnioskować, że tym razem była bezpieczna i mogła być pewna, że się jej za niesłuchanie nie oberwie. Tak czy inaczej, teraz pozostało jej tylko odpowiedzieć na słowa, które zostały skierowane w jej kierunku. Co nie było takie proste, jak się jej na samym początku wydawało. 

 

── To dobrze wiedzieć, bo na tę chwilę mam mieszane uczucia, co do tego, co powinnam zrobić i wolałabym się porządnie zastanowić, nim na serio podejmę decyzję, to nie problem? ── odparła zaraz Christinę, mając cichą nadzieję, że jej odpowiedź była dość przekonująca, którą też zakończyła znakiem zapytania. 

 

A to dlatego, że na serio nie miała pojęcia, co miała zrobić. Bo była rozdarta między tym, aby zostać. A tym, aby opuścić to miejsce raz na zawsze. Przynajmniej nie musiała się martwić, że zostanie oddana do domu dziecka. Z drugiej strony, jednak nie mogła na tę chwilę określić, czy może temu mężczyźnie zaufać. 

 

Chociaż nie wiedzieć, czemu, wydawał jej się taki znajomy, a zarazem taki obcy. Co było trochę dziwne, ale nic na to poradzić nie mogła i pozostało jej iść tylko do przodu. Jednak to było lepsze od udania się do tamtego miejsca, tego była w stu procentach pewna. 

 

Chociaż tamci nie byli z tego powodu zadowoleni, bo wówczas bez problemu mogliby się jej pozbyć. A teraz, kiedy pojawił się ojciec, nie mogli tego ot, tak już zrobić nie mogli. Co nie było im na rękę, bo wszystkie plany poszły im z dymem. Z tego powodu musieli się z tym faktem pogodzić.

 

── W takim razie, twój ojciec na ten czas wprowadzi się do domu, w którym obecnie mieszkałaś z mamą, co ty na to? ── spytała po chwili głowa rodziny, spoglądając się z troską wpisaną na twarzy, na Christinę, gdy to pytanie jej zadawała.

 

── Nie mam nic przeciwko pod tym względem, żeby tata się wprowadził, ale to od niego zależy, czy mu to pasuje! ── stwierdziła zaraz Christinę, spoglądając to raz na głowę rodziny, a na swojego ojca. 

 

── I co pan na to powie? ── zwróciła się po chwili głowa rodziny Raven heart, do Cain'a, co on o tym pomyśle myśli, bo to od jego decyzji będzie zależało, czy mu ten pomysł odpowiada, czy też, czy nie. 

 

── Mnie on w pełni pasuje i się na niego w pełni zgadzam! ── odparł po chwili Cain, bo innego wyboru na tę chwilę nie miał i, w tym był pies pogrzebany i wcale nie był z tego powodu zadowolony, ale nic na to poradzić już nie mógł. 

 

Christinę kompletnie zatkało, bo nie sądziła, że on przystanie na to, co powiedziała. Tym bardziej że jeszcze do tej chwili wyobrażała sobie, jak jej mówi, że nie ma nic do gadania i ma z nim wracać do jego świata. Ale widać pomyliła się co do niego, i to mocno. Widać było jak na dłoni, że nie powinna go była oceniać po okładce. 

 

Ale dopiero po kilku chwilach dotarło do niej, co będzie zmuszona powiedzieć swoim przyjaciółkom. Bo na pewno nie to, że jej ojciec jest Władcą Demonów i że ona jest mieszańcem, tego była w stu procentach pewna. A co za tym idzie, z jednej strony cieszyła się, że ma kogoś. 

 

Kto się nią zajmie, ale z drugiej strony wdepnęła w totalne bagno. Bo ci, co jej dokuczają, mogą zostać zmieceni z powierzchni ziemi przy pomocy jednego palca. Na samą myśl, zrobiło jej się zimno i zarazem słabo, na zmianę z gorącem. Myśl, że będzie musiała tłumaczyć się na policji.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania