Ojciec Z Piekła Rodem — Rozdział 03
Jak to się stało, żołądek zaczął jej się ściskać. Tym bardziej że nawet jej mama nie miała pojęcia, że jej w szkole dokuczano i znęcano się nad nią. Próbowała na własną rękę się z tym uporać, ale jej prześladowcy zawsze potrafili się od tego, co mówiła wymigać, mówiąc, że kłamie. Westchnęła cicho, zaciskając nieco dłonie w pięści, bo będą mieli o jeden powód mniej do dokuczania jej, tego była pewna.
Z czego okropnie była szczęśliwa i nie mogła doczekać się ich min, kiedy zobaczą jej ojca! Na samo wyobrażenie, aż jej się oczy mocno zaświeciły, nie zdając sobie o tym sprawy. Co nie umknęło samej głowie rodziny Raven heart, która w środku odetchnęła z ulgą, że miała to za sobą i nie musiała zajmować się tą smarkulą, która grała jej na nerwach.
── W takim razie, nic tu po mnie i Christinę może pokazać ci, gdzie obecnie mieszka! ── rzekła po chwili głowa rodziny Raven heart, klaszcząc z zadowoleniem w dłonie i po chwili, podchodząc do skonfundowanej Christinę, która dalej bujała w obłokach.
── Hę?! ── mruknęła po chwili Christinę, robiąc oczy niczym jak talerze obiadowe na słowa głowy rodu Raven heart, nie bardzo rozumiejąc, o czym ona mówiła.
Do czasu, gdy zauważyła miny reszty rodziny, zdała sobie sprawę, że jak zaraz nie opuści tego miejsca, to się krew rozleje. A tego, jednak, by nie chciała, bo wolała skupić się na poszukiwaniu mamy, a nie takich hecach. A z tatą będzie o wiele łatwiej, aniżeli, gdyby to robiła w pojedynkę.
Nawet nie wiedząc, od czego miałaby zacząć. A teraz już odwrotu nie było i pozostało jej jedynie zaprowadzić swojego biologicznego ojca do miejsca ich zamieszkania. Na, co wcale się nie kwapiła, ale lepsze było to, niż spoglądanie na tamte osoby. Prawdę mówiąc, nie spodziewała się tego, że na serio jej ojciec żył, a nie jak mama jej mówiła.
Raz po raz przez jej umysł przelatywały wspomnienia, o których wcale nie zdawała sobie sprawy. Wychodziło na to, że one powoli powracały do niej, bo ponownie miała styczność ze swoim ojcem. A tym bardziej, że to nie był pierwszy raz, kiedy miała z nim do czynienia.
Ba! Nawet mieszkała z nim wraz z mamą u niego! Miała styczność ze światem, z którego pochodził i nie był on jej wcale obcy. Jednak z jakiegoś powodu, musieli się rozstać, a mama zabrała ją ze sobą. Z każdą chwilą coraz więcej miała pytań, aniżeli odpowiedzi na nie, co mocno ją irytowało. Dlatego też pozostało jej jak najszybciej opuścić to miejsce, nim się zrobi gorąco.
A to była tylko kwestia czasu, nim zaraz ta atmosfera wybuchnie na miliard kawałków. Kawałków, które później nie byłaby już w stanie posklejać, tego była w stu procentach pewna! Tak czy inaczej, pozbierała się w sobie, ale, nim zdarzyła się odezwać, Cain ją tym wyprzedził. Co było jej niemałym zaskoczeniem, a taka właśnie była prawda i była z tego zadowolona. A to dlatego, że nie bardzo lubiła odzywać się jako pierwsza.
── Oczywiście, ma się rozumieć! W takim razie nic tu po nas! ── odrzekł Cain, w pełni, rozumiejąc, co miała na myśli ta kobieta, zarazem ciesząc się w duchu, że mógł w końcu opuścić to upiorne według niego miejsce, bo przyprawiała go o dreszcze.
── To też prawda, nic tu po nas! ── rzekła po chwili Christinę, która zaraz podeszła nieco nerwowym krokiem do mężczyzny i wzięła go za rękę, aby wyprowadzić go z tej restauracji, jak najdalej od tamtych osób, ale nim na nowo zatrzymała się, bo przecież nie mógł paradować w tej formie, w której był, dlatego dodała: ── Mam maleńką prośbę, czy mógłbyś zmienić swój wygląd i bardziej przypominać śmiertelnika? Bo w tej formie za bardzo będziesz zwracał na siebie uwagę, to tylko moja opinia.
Serce Christinę waliło jak opętane, bo nie wiedziała, co on powie na jej ostatnie słowa. Z drugiej strony, jeśli nie chcieli zwracać na siebie uwagę, to było dobre rozwiązanie, bo tylko tak mogli ominąć spojrzenia niepowołanych osób. Nie chciała brzmieć jak jakaś paranoiczka, ale nic na to Christinę nie mogła poradzić, że chciała uniknąć niepowołanych spotkań.
Bo tylko tak mogli bez żadnych problemów dotrzeć do ich celu podróży. Jeszcze pozostała sprawa biletu, aby mogli przejechać metrem. Wiedziała, że najgorsze mieli za sobą, pozostawiając resztę rodziny w tamtym miejscu. Podejrzewała, że mogliby się teleportować, ale to nie wchodziło w grę.
── Możemy się przecież teleportować, to czemu chcesz udać się w zwykły sposób? ── powiedział po chwili Cain, nie bardzo rozumiejąc, czemu postanowiła użyć tej zwykłej opcji, dlatego wypowiedział takie słowa, a nie inne.
── Wiem, że możemy się w ten sposób się tam przenieść, ale czy wiesz, gdzie mieszkałam z mamą? ── odparła Christinę na słowa ojca, zakańczając swoją wypowiedź pytaniem, chociaż wcale tego tak naprawdę nie planowała, ale odwrotu już nie było.
To było celne pytanie, bo jeśli nie znał, gdzie mieszkały tuż po tym, jak powróciły do tego świata. To niby jak mieliby się tam teleportować, w takim razie? A nie wyobrażała sobie, aby jej grzebał w umyśle, by się tam udali, tym bardziej że ci, co mamę porwali, mogli ich obserwować.
Dlatego też lepiej było, jak najmniej używali magii i tym podobnych, nim nie upewnią się, że są bezpieczni. A to dlatego, że nie wiadomo było, czy porywacze jej mamy, ich nie obserwowali albo nie byli na jej drodze, by ją schwytać. Na samą myśl, aż jej się zimno zrobiło i nie mogła pozwolić na to, aby ojciec się na tym poznał.
A może wrogowie byli jeszcze bliżej, niż jej się na, samym początku wydawało? To też było możliwe, zważywszy na, to jak jej „pseudo" rodzinka w stosunku do niej się zachowywała. O czym wolała mu, jednak nie mówić, aby go nie denerwować jeszcze bardziej, co było pod tym względem zrozumiałe.
── W sumie, masz co do tego rację, lepiej się nie wychylać, nim nie będziemy pewni, na czym stoimy! ── stwierdził zaraz Cain, a zaraz potem machnął ręką i po chwili wyglądał jak zwykły śmiertelnik, nim dodał: ── Może być?
Z początku Cain za nic nie mógł zrozumieć, o co chodziło jego córce. Do czasu, gdy nie zdał sobie sprawy, że w jego oryginalnej formie, za bardzo zwracałby na siebie uwagę. Nic więc dziwnego, że córka zwróciła uwagę właśnie na to, co było zrozumiałe. Spoglądał na nią, widząc w Christinę, swoją ukochaną Nicole.
Może dziewczyna nie zdawała sobie sprawy, jak mocno ją przypominała. Christinę za to odetchnęła z ulgą, że nie wybuchł, tego najmocniej się obawiała, ale widać, że za bardzo przesadziła pod tym względem. Na szczęście nikt nie zwracał na nich uwagi, co było jej na rękę.
Jednak z drugiej strony, trochę stresowała się jego obecnością. Wiedziała, że powoli będzie musiała się przyzwyczaić do jego obecności, co nie będzie łatwe. A to dlatego, że do tej pory wychowywała ją mama. Stąd lekko nie miała bladego pojęcia, jak ma teraz w jego stosunku zareagować.
── To prawda! I teraz już jest dobrze! ── odezwała się po dłuższej chwili Christinę, której głos nieco drżał, kiedy nieco nieskładnie je, wypowiadając owe słowa, co raczej nie było dokonane specjalnie z jej strony.
── Nie musisz się mnie bać, nie zjem cię przecież! Zdaję sobie sprawę, że czujesz się mocno nieswojo, ale z czasem to minie. Mama na pewno, by tego chciała, więc pokażmy jej, że potrafimy się dogadać! ── powiedział po chwili Cain, próbując nieco zmniejszyć między nimi dystans.
Chociaż wiedział, że nie będzie to takie łatwe, co było mocno zrozumiałe, bo na nowo będą musieli się poznać. Christinę tylko zamrugała na dźwięk słów, które miała zamiar sama wypowiedzieć, ale nie była w stanie ich powiedzieć, bo ją pod tym względem wyprzedził.
A to dlatego, że się ich wcale nie spodziewała. Więc chwilę jej zajęło, nim pozbierała swoje i tak już rozsypane myśli w jej własnej głowie. Tym bardziej że nie mogła tak długo zwlekać, bo widziała, jak jej ojciec się zaczynał już poniekąd denerwować, a to wcale dobrze nie wróżyło, tego była w stu procentach pewna!
Jednak nic kompletnie nie przychodziło jej do głowy, i to było w tym wszystkim najgorsze! Nigdy wcześniej takiej pustki w głowie, jak teraz nie miała i nie wiedziała, co miała teraz zrobić. W końcu, jednak udało się jej pozbierać swoje myśli, bo w końcu mogła się zmienić, prawda? Nie mogła tkwić w tym, co było przeszłością, tego była w stu procentach pewna.
Stąd musiała nieco zmienić, to co chciała powiedzieć, ale i tak poczuła się nieco lepiej, gdy Christinę je wypowiedziała: ── Zdaję sobie z tego, że mama, by tego chciała, ale każdy na moim miejscu, nieco, by się denerwował, gdyby po wielu latach, dane było mu mieszkać z ojcem, którego prawie nie zna.
Christinę po raz kolejny, złapała się na tym, co aktualnie powiedziała na głos. Jednak już nie mogła ich wycofać, a dalej nie wiedziała, jak ma się przy tym mężczyźnie zachowywać. Czuła się dość niejednorodne uczucia, które pogarszały jej zdenerwowanie. Teraz pozostało jej tylko czekać, co na te słowa jej ojciec powie i miała cichą nadzieję, że nie będzie na nią z ich powodu zły.
Przez tę chwilę, tyle myśli sprzecznych jej przelatywało przez głowę, że aż hej się umysł na chwilę zawiesił, od tego całego myślenia. Dlatego też na chwilę zamknęła oczy, aby się uspokoić i pozbierać w końcu te durne myśli. Myśli, z których wyciągnęły ją kolejne słowa, jakie od ojca usłyszała, a których wcale się pod tym względem nie spodziewała. Tak czy inaczej, pozostało jej tylko skupić się, aby niczego nie pominąć, tego była w stu procentach pewna.
── Wiem, że musisz mieć dużo pytań, ale wszystko po kolei! ── oznajmił po chwili Cain, który nie bardzo wiedział, co ma dalej zrobić, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Christinę musiała mieć multum pytań, które chciała znaleźć odpowiedzi, co było dla niego mocno zrozumiałe.
── Masz co do tego rację! Mama zapewne, by tego chciała, tego jestem pewna! ── odparła po chwili Christinę, na jego słowa, poprawiając pasek od torby, który zaczynał się jej mocno wżynać w ramię i nie zaczynała się z tego powodu czuć komfortowo, tego była w stu procentach pewna.
── W takim razie, nie możemy jej zawieść! ── rzekł zaraz na jej słowa Cain, mając dość delikatny uśmiech na twarzy, który mocno kontrastował z jego wyglądem, który tylko powodował, że wyglądał dość podejrzanie.
── Prawda! A teraz już chodźmy, nim reszcie rodziny od strony mamy się nie odmieni i będą chcieli zmienić zdanie! ── odrzekła Christinę, zaraz, zmieniając tor rozmowy, aby móc w końcu się z tego miejsca ulotnić.
── W takim razie prowadź, bo dawno mnie tutaj nie było i nie wiem, w którą stronę się udać! ── stwierdził zaraz Cain, wcale, nie udając tego, że na serio nie wiedział, jak dotrzeć do owego miejsca i wcale nie miał zamiaru tego ukrywać, bo tylko, by pogorszył pod tym względem sprawę.
── Wiadomo, bo to jest zrozumiałe, dlatego podjęłam się tego zadania! ── odparła po chwili Christinę, oddychając z ulgą, że na spokojnie będą mogli dotrzeć do domu, co mogło wcale nie być takie proste, jak się jej na samym początku wydawało.
── Cieszę się, że tak właśnie się stało, bo sam bym nie dał rady tam dotrzeć, bo nigdy w tym miejscu nie byłem ── rzekł po chwili Cain, bo taka była prawda, bo Cain nigdy w tym miejscu nie był i miałby problem z dotarciem na miejsce, gdyby miał sam tam się udawać.
── To nic wielkiego, możesz być w stu procentach, pewny! ── skwitowała po chwili ze śmiechem Christinę, oddychając z ulgą, że powoli atmosfera między nimi się naprawiała, co było, jej na rękę.
Po tych słowach Christinę ruszyła w kierunku przejścia dla pieszych, a Cain szedł tuż obok niej. Nie bardzo wiedząc, gdzie go córka prowadzi. Kiedy ostatni raz tutaj był, było zupełnie inaczej, więc cieszył się w sercu, że ma Christinę przy sobie. W kompletnej ciszy stanęli przed przejściem i czekali na zmianę świateł.
Dla niej to było coś normalnego, ale jak spojrzała kątem oka na swojego ojca, wychodziło na to, że dla niego było to dziwnym udogodnieniem. Westchnęła cicho, mając cichą nadzieję, że nie zacznie pytać, po co one i tak dalej, bo wtedy nie byłoby za ciekawie. A to zaledwie był początek problemów.
O czym, dopiero miała się dowiedzieć, ale to jeszcze było przed nimi. A na razie musieli skupić się nad tym, co mieli przed sobą, a to nie było dla nich zbytnio łatwym zadaniem. Jednak nie znaczyło to, że musieli pod tym się poddać, prawda? Innego wyboru, jak wiadomo, nie mieli, jeśli chcieli poznać prawdę, co tak naprawdę stało się z mamą Christiny...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania