On jest potworem!
Nie zliczę wszystkich gardeł poderżniętych przez niego
Nie zliczę wszystkich głów...
Które potoczyły się pod jego stopami...
Nie zliczę
A jednak...
Kocham go
Ludzie patrzą na niego z lękiem...
Kiedy idzie przez ulicę
Lecz...
On roztapia lód w moim sercu...
Więc jak mogłabym go nie kochać?
,,On jest potworem!
On jest potworem!"
Wykrzykują ludzie...
Którzy zatruli mu życie
,,On jest potworem!
On jest potworem!"
Szepcze jego matka
Która zasiała mu zło w sercu
,,On jest potworem!
On jest potworem!"
Krzyczą ludzie
Którzy nic o nim nie wiedzą
Chętnie bym się ich pozbyła...
Bo mówią od rzeczy
,,On jest potworem!
On jest potworem!"
Krąży gdzieś po mojej głowie
Hej... coś jest nie tak...
Proszę...
Wezwijcie lekarza!
,,On jest potworem!
On jest potworem!"
Dociera do mnie za późno
Gdy człowiek pokrzywdzony
Powoli...
Wbija we mnie nóż
Komentarze (6)
Smutny koniec lecz wiersz jest piękny.
5
Dziękuję ^^
Tragiczna końcówka, ale wiersz poruszający, 5 :)
Cieszę się, że ci się podoba ^^ Dziękuję :)
Tutaj pokazałaś dwa istotne problemy i ciąg przyczynowo-skutkowy w życiu chłopca, gdzie w odpowiednim momencie nie dostał wystarczająco dużo miłości, wsparcia i lekcji moralizmu. Podmiot jednak dostrzega w nim nie tego, kto popełnia błędy, a właśnie to skrzywdzone dziecko. Przykre jest to, że w zaślepieniu i podmiot zostaje ugodzony nożem, paradoksalnie jedyna osoba broniąca potwora... Ach... Przykry wiersz. Zostawiam 5.
Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania