Ona .....

To ja ....

4 - letnia Marysia ...

Historia taka sobie , ale może akurat Ciebie zainteresuje .,,

Mała blondyneczka,krótko ścięte włosy. Piegi na nosie. W miarę ubrana ,w końcu siostry zakonne zadbały o to by założyć coś odpowiedniego dla dziewczynki. Moja historia życia to w sumie nie wiem od czego zacząć ?....trudna decyzja. Czy od momentu porzucenia czy też od momentu ponownego odrodzenia.

Może zacznę od tego co pamiętam, może tak będzie łatwiej.....

Nie pamiętam który to był rok . Wem na pewno ze gdzieś w przełomie lat 1980 -1983

Pamiętam siebie i mojego brata , był młodszy. A zapomniałam ja jestem Marysia ,mój brat to Tomek. Matka przywiozła nas do babci . Jest fajnie , babcia starsza ,siwa Pani ,krząta się po kuchni. Kuchnia jak w latach 80 , lubiliśmy z bratem siedzieć pod stołem . Chociaż, z perspektywy czasu zastanawiam się czy to nie był jedyny schron..... Ale to może później.

Pewnego dnia poszliśmy na spacer , jakas Pani z dziećmi ( po latach wiem,że to ciocia z kuzxunem i kuzynka ) do parku nad staw. Największa frajda karmienie kaczek i łabędzi. To najbardziej utkwiło mi w pamięci. Mimo chłodu jaki panował na dworze byliśmy tam dosyć długo. ...

Po paru dniach przyjechała ona ..... Kobieta która kazała się nazywać matką. Wiem że była kłótnia , dziadek wyprowadził nas na podwórko. Po chwili pojawiła się ona .... Zabrała nas na dworzec ......

 

Jeśli chcesz więcej skomentuj ,napisze

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • il cuore 5 miesięcy temu
    Musisz się bardziej przyłożyć do poprawności zapisu, ponieważ taki jak jest teraz – zniechęca do czytania.
    cul8r
  • Gosiek79 5 miesięcy temu
    Dziękuję za podpowiedź

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania