Opiekunka miasta - część 2
Promienie wpadające przez okno pokoju zbudziły Ann. Spojrzała na zegarek stojący na szafce, który wskazywał godzinę dziesiątą. Przespała cztery godziny. Rzecz jasna, jako pół – demon Ann znacznie szybciej regenerowała swoje siły od zwykłego człowieka, dlatego potrzebowała mniej snu.
Przeciągając się jak kot, ruszyła do łazienki. Przemyła twarz zimną wodą i przejrzała się w lustrze. Efekty nocnej eskapady były niewidoczne, z czego ogromnie się cieszyła. Wolała, by w pracy nie zadawano jej żadnych niewygodnych pytań.
Nocą Ann była strażniczką miasta, wieczorami zaś pracowała jako barmanka w jednym z najpopularniejszych klubów w mieście i tym samym zarabiała na swoje utrzymanie. Nikt nie płacił jej przecież na pilnowanie miasta nocą.
Ann podreptała do kuchni. Nie miała ochoty na jedzenie; chciała się napić tylko herbaty. Nalewając wody do małego czajnika, wciąż zastanawiała się nad tym, czego Potwór i jego towarzysze szukali wczorajszej nocy. Co takiego Potwór obiecał wilkołakowi, wampirowi i kobiecie – demonowi, że zgodzili się z nim współpracować?
Czekając aż woda się zagotuje, wróciła do pokoju i włączyła komputer, po czym weszła do sieci, żeby sprawdzić najnowsze wiadomości. Ann stroniła od wszelkich portali społecznościowych, nie posiadała nawet własnej komórki.
Wiadomość na pierwszej stronie przyciągnęła jej uwagę. Wielkie litery w czerwonym kolorze głosiły:
Śmierć małego chłopca na przedmieściach Dashwood
Nad ranem, około godziny siódmej, na przedmieściach Dashwood, w okolicach starego dworca, odnaleziono zwłoki ośmioletniego chłopca. Przyczyny zgonu nie są jeszcze znane.
Ann odsunęła się od ekranu i przygryzła wargę. Pierwsza myśl jaka jej wpadła do głowy, mówiła że Potwór i jego banda z pewnością mają jakiś związek z zabitym chłopcem. Tylko jaki?
Strażniczka wstała od komputera i poszła do kuchni. Po chwili wróciła z parującym kubkiem herbaty w ręku.
Wpisała w wyszukiwarkę internetową hasło: zabójstwo chłopca w Dashwood i zaczęła szukać dalej interesujących informacji. Udostępniono już zdjęcie zamordowanego dziecka: był to chłopiec z niesfornymi blond włosami i wielkimi, błękitnymi jak niebo oczami.
Ann nie umiała powstrzymać westchnięcia żalu. W tej chwili najbardziej jej było szkoda rodziców malca. Informacja o śmierci ich syna z pewnością była dla nich szokująca i bardzo bolesna.
Jednocześnie z poczuciem żalu po śmierci dziecka, poczuła ukłucie winy. Jak ona mogła dopuścić do czegoś takiego?
***
Co jest? - spytała Ann na widok tajemniczej miny Ryana, kolegi z pracy.
Chłopak jednak pokręcił głową i nie zdradził ani słowa. Ann popatrzyła na niego wyczekująco, po czym odwróciła wzrok. Wiedziała, że Ryan był pleciugą i prędzej, czy później, sam się jej wygada.
Godzinę po otwarciu klubu, zaczęły do niego napływać tłumy; zarówno Ann, jak i Ryan mieli ręce pełne roboty.
Kiedy wreszcie mogli złapać chwilę oddechu, Ryan spytał:
Słyszałaś o tym chłopcu, którego znaleźli niedaleko dworca?
Ann pokiwała głową w milczeniu, dając znak, by jej kolega mówił dalej.
Mam kolegę w policji – tu Ryan wyszczerzył zęby, ale po krótkiej chwili spoważniał. - Mówił mi, że czegoś takiego jeszcze w życiu nie widział. Dzieciak miał odciętą głowę, zupełnie, jakby ktoś chciał uwolnić jego duszę z ciała. To było straszne, kiedy Tom mi o tym opowiadał. Trząsł się jak osika i prawie płakał. – wzdrygnął się Ryan.
Zupełnie, jakby ktoś chciał uwolnić jego duszę, powtórzyła w myślach Ann. Choć nieświadomie, Ryan dał jej pewną podpowiedź. Teraz już nie miała wątpliwości co to tego, że to Potwór był odpowiedzialny za śmierć tego dzieciaka. Kolejna zagadka polegała na odgadnięciu do czego była mu potrzebna niewinna dziecięca duszyczka.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania