Ostateczna wojna między bogami – część 2
Starożytni Grecy wywołali wojnę z Egipcjanami. Wieść o konflikcie dotarła do Kairu, Memfis, Gizy oraz do wielu innych miast. Wiadomość o uratowaniu Anubisa przez boga Ra dotarła też do Aleksandrii. Nie wiadomo nic o losie tych egipskich bogów. Połączone armie Aresa i Seta bez chwili wytchnienia szukają ich, by zgładzić.
Egipcjanie szykowali flotę, bo chcieli zaatakować statkami greckie polis. Statki pod wodzą bogini Izydy w każdej chwili miały opuścić port w Aleksandrii. Bóg Amon wykorzystując nadprzyrodzone zdolności wywołał silny wiatr i statki z impetem wypłynęły w morze. Jednak nic nie zapowiadało tragedii, która za chwilę miała się wydarzyć.
Nagle niebo stało się czarne jak smoła. Grecki bóg Helios zasłonił słońce i nastał mrok jak w nocy. Woda w jednej chwili rozszalała się i powstał silny sztorm.
- Widocznie przeciwny nam jest sam Posejdon, który mści się za zabicie przez Anubisa jego syna Polifema – rzekła Izyda.
Statki kołysały się jak szalone. Na ich pokłady gwałtowne fale strącały do morskich otchłani słabszych żeglarzy, którzy nie mieli siły utrzymać się na falujących okrętach. Egipskie statki zderzały się ze sobą i sztormowa wichura łamała jak zapałki wysokie maszty, które nie były dostosowane do takiej pogody.
Nagle żeglarze zobaczyli, że w wodzie coś się porusza. Były to stworzenia przypominające ryby, bo miały rybie ogony, ale brzuch, tors, ręce i głowy ludzi. Izyda stwierdziła, że są to trytony czyli pół ludzie i pół ryby oraz mają złe zamiary, bo są potomstwem samego Posejdona.
Trytony wyskakiwały z wody niczym delfiny i porywały nieostrożnych marynarzy do morza, by ich utopić. Egipcjanie na rozkaz Izydy nie zbliżali się do burt i rzucali do podłych, morskich potworów włóczniami oraz strzelali z łuków.
W pewnym momencie, który trwał ułamek sekundy z morza wystrzelił wysoko w górę słup wody. Gdy woda opadła w miejscu słupa wody morze zaczęło niepokojąco bulgotać. Bogini Izyda obawiała się najgorszego. Bała się greckiego boga Posejdona. Niestety złe przeczucia spełniły się i stały się realne. Z morskich odmętów wyłonił się siwy i dobrze umięśniony mężczyzna z długą, białą brodą i siwymi włosami. Widać było na gołym torsie duże mięśnie oraz bicepsy na rękach. Jedna z nich trzymała długi, złoty trójząb.
Pojawienie się greckiego boga zaniepokoiło przestraszonych Egipcjan. Widzieli po raz pierwszy boga z odmiennej mitologii. Posejdon poruszał się na rydwanie, który ciągnęły hippokampy. Były to morskie potwory podobne do trytonów, ale w przeciwieństwie do nich były to pół konie i pół ryby.
Bóg mórz i oceanów uniósł prawą ręką trójząb i spowodował nim wielką falę, która zatopiła najbliższe statki Egipcjan. Izyda wiedziała, że na morzu jest bezbronna i przegra walkę z potężnym bogiem.
- Za Polifema! Gińcie mordercy! – zasyczał niczym morski wąż Posejdon.
Po tych słowach bóg przywołał potwora morskiego, który przypominał gigantyczną kałamarnicę. Stwór zwany był Krakenem. Swoimi potężnymi mackami zatapiał egipskie statki jeden po drugim. Podobny los spotkał statek, którym dowodziła Izyda. Egipska bogini wpadła do wody i o mały włos utopiłaby się. Resztkami sił wypłynęła na powierzchnie i zobaczyła w większości zniszczone i częściowo zatopione statki swojej floty.
Natomiast Posejdon odwołał Krakena i myśląc, że Izyda nie żyje zniknął pod powierzchnią wody. Izyda przeżyła i za pomocą magii wysłała zaczarowane, gadające skarabeusze z prośbą o pomoc.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania