"OSTATNI ZABÓJCA HERBATKI O CZWARTEJ"
OBSADA:
INSPEKTOR GŁUCH – śledczy, który potrafi rozwiązać zagadkę, zanim ta w ogóle się wydarzy.
HRABINA DE LA SPONGE – kobieta z przeszłością i niebezpiecznie bogatą kolekcja porcelany.
PROFESOR SZPULKA – wynalazca rzeczy zupełnie niepotrzebnych, główny podejrzany z urzędu.
NARRATOR – głos, który wie, co wydarzy się w Aktach, których jeszcze nie napisano.
AKT I
(Scena przedstawia oranżerię pełną egzotycznych roślin. Na stoliku paruje dzbanuszek herbaty. W głębi, w szafie pancernej z oknem, stoi złoty imbir. Hrabina de la Sponge poprawia tiulowy welon. Profesor Szpulka manipuluje przy drewnianym aparacie ze szprychami).
NARRATOR:
Wybiła godzina czwarta popołudniu. W tym domu to czas święty. Czas, w którym ginie reputacja, a czasem ktoś całkiem fizyczny.
HRABINA:(popijając herbatę małym paluszkiem w górze)
Profesorze, czy ten panów tak zwany mechaniczny ślimak naprawdę musi wydawać taki dźwięk? Przypomina mi to moją drugą teściową, gdy próbowała śpiewać arię.
PROFESOR SZPULKA:
Droga Hrabino! To nie ślimak, to Automatyczny Wykrywacz Nielojalności! Jeśli w promieniu dziesięciu metrów ktoś pomyśli o przestępstwie, ten oto mosiężny kurak na górze powinien zapiać trzy razy!
(Kurak milczy. Nagle zza wielkiego liścia monstery wyłania się Inspektor Głuch z lupą wciśniętą w oko).
INSPEKTOR GŁUCH:
Aha! Przyłapałem was! Zapijanie zbrodni herbatką!
HRABINA:(spokojnie odkłada filiżankę)
Inspektorze, z całym szacunkiem, nikt tu jeszcze niczego nie popełnił.
INSPEKTOR GŁUCH:(przystawia dłoń do ucha)
Co pani mówi? Że morderca ma na imię Paweł i uciekł na koniu? Zanotuję to!
PROFESOR SZPULKA:
Panie Inspektorze, nie było żadnego morderstwa! Jesteśmy tu, by zaprezentować mój najnowszy wynalazek!
INSPEKTOR GŁUCH:(kręci głową z przymrużeniem oka)
Nie ze mną te numery, Szpulka. Znam te wasze „wynalazki”. Ostatnio, gdy pan „wynalazł” poduszkę do spania, zniknęły trzy srebrne łyżeczki i ciotka Hrabiny!
HRABINA:
Ciotka odnalazła się w Gdyni, Inspektorze. Po prostu lubi morze.
INSPEKTOR GŁUCH:(zbliża się do szafy pancernej z złotym imbirem)
Nieważne! Złoty Imbir hrabiów de la Sponge jest w niebezpieczeństwie. Czuję to w prawym kolanie. A moje prawe kolano myli się tylko wtedy, gdy zapowiada deszcz, a pada śnieg!
(W tym momencie w całej oranżerii gaśnie światło. Słychać głośny brzęk tłuczonej porcelany, pisk mosiężnego kuraka i ponury plusk).
NARRATOR:
Ciemność gęsta jak smoła. Słychać tylko oddechy trójki osób... a może czwórki? Kto śmiał podnieść rękę na złoty imbir? I dlaczego znowu pachnie tu pastą do czyszczenia mosiądzu?
(Światło zapala się gwałtownie. Drzwi szafy pancernej są otwarte. Złoty imbir zniknął. Na jego miejscu leży... jedna, mocno zużyta skarpetka w paski).
HRABINA:(łapiąc się za serce)
Mój imbir! Moja rodowa pamiątka z czternastego wieku!
INSPEKTOR GŁUCH:(podnosi skarpetkę czubkiem ołówka)
Dowód rzeczowy numer jeden. Skarpetka lewa. Rozmiar czterdzieści dwa. Zbrodnia z premedytacją! Morderca musiał mieć dwie nogi, z czego przynajmniej jedną bosą!
PROFESOR SZPULKA:(spogląda na swoje buty)
Ja mam na sobie trzewiki, Inspektorze!
INSPEKTOR GŁUCH:
To o niczym nie świadczy! Zbrodniarze często noszą buty, żeby ukryć brak skarpetek!
HRABINA:
Inspektorze, prosimy o logikę. Kto mógł to zrobić?
INSPEKTOR GŁUCH:(zamyka oczy, chodzi w kółko, po czym wskazuje palcem na wielką monsterę)
On!
PROFESOR SZPULKA:
Kwiat?!
INSPEKTOR GŁUCH:
Nie kwiat, tylko to, co za nim stoi! Wyjdź z ukrycia, bezczelny złodzieju!
(Zza monstery wychodzi... ten sam kot Mruczek z poprzedniej sprawy, trzymając w pyszczku złoty imbir).
HRABINA:
Kot?!
INSPEKTOR GŁUCH:(uśmiecha się triumfalnie)
Wiedziałem! To recydywista! Widzą Państwo tę skarpetkę? Kot używał jej jako worka na łup! Sprawa zamknięta, a podejrzany zostaje aresztowany pod zarzutem nielegalnego posiadania antyków oraz braku karty rowerowej!
PROFESOR SZPULKA:
Ale Inspektorze, koty nie jeżdżą na rowerach!
INSPEKTOR GŁUCH:(nakłada kotu małe miniaturowe kajdanki na jedną łapę)
I to jest właśnie najbardziej podejrzane, profesorze... To jest najbardziej podejrzane.
(Inspektor podnosi kota i imbir, po czym kłania się publiczności. Zegary nagle zaczynają bić godzinę czwartą, mimo że minęła dopiero minuta).
BARONOWA / HRABINA:(patrzy w stronę widowni)
Czy Ktoś z Państwa ma ochotę na drugą filiżankę?
(Muzyka cichnie, reflektor gaśnie na twarzy Inspektora, który wciąż próbuje przesłuchiwać kota mruknięciami).
NARRATOR:
I tak opada kurtyna nad kolejną tajemnicą. Złoty imbir wrócił do szafy, kot trafił do aresztu o chlebie i mleku, a Inspektor Głuch wciąż szuka właściciela drugiej skarpetki. Co przyniesie kolejny wieczór w Teatrzyku „Zielone Oko”? Tego nie wie nawet sam autor...
(Ciemność. Głuchy stuk laski o podłogę. Dobranoc).
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania