Ostatnia kartka
– Dlaczego? – Chciałem krzyczeć, jednak z mojego ściśniętego gardła wydobył się jedynie warkot jak u wściekłego psa. – Dlaczego nawet teraz na mnie nie spojrzysz?!
Mężczyzna siedzący przy biurku naprzeciwko mnie wydawał się nieporuszony. Nie robiła na nim wrażenia broń, którą trzymałem w odległości nie większej niż pół metra od jego skroni.
– Powinienem cię teraz zastrzelić i zakończyć to wszystko.
Dopiero teraz na mnie spojrzał, jednak w jego wzroku nie było strachu, a jedynie kpina. Ręka trzymająca pistolet zadrżała lekko.
– Nie zrobisz tego – odpowiedział znudzonym głosem, sięgając po kubek z kawą. – Jesteś uczciwym człowiekiem o niezłomnych zasadach, zapomniałeś o tym? Wymyśliłem cię, wszystkie cechy, jakimi dysponujesz, nadałem ci właśnie ja. Sam nawet nie jesteś prawdziwy.
– I to daje ci prawo robić mi te wszystkie rzeczy? Kazać gonić za nieuchwytnym cieniem, raz po raz spadać w przepaść, cierpieć? Czy wiesz, że od kiedy mnie stworzyłeś, nie podarowałeś mi nawet snów?
– To się nazywa hartowaniem stali. – Na jego ustach zakwitł lekki uśmiech, jak gdyby tłumaczył coś dziecku, które nie rozumie najprostszych rzeczy. – Żaden bohater nie jest silny sam z siebie, to doświadczenia, jakim zostaje poddany, wszystkie trudności, kształtują jego charakter.
– A więc bawisz się w Boga? – zapytałem z goryczą, lekko opuszczając pistolet, by po chwili ukryć go pod marynarką.
Nienawidziłem siebie za tą słabość i jego, bo miał rację. Nie byłem mordercą, przynajmniej do chwili kiedy on nie zadecyduje inaczej.
– Przecież dla ciebie jestem Bogiem, ulepiłem cię z niczego, mogę dać ci szczęśliwe zakończenie albo śmierć w męczarniach, w zależności od mojej woli. – Słowa prawdy zbiły mnie z nóg. Już nie górowałem nad nim, a klęczałem. Czułem się żałośnie.
Ostatnie pytanie udało mi się wypowiedzieć z trudem, bałem się odpowiedzi.
– Czy, jeśli na końcu historii napisane jest „Żyli długo i szczęśliwie”, to naprawdę tak jest, czy wszystko zatrzymuje się na ostatniej stronie?
Nie odpowiedział.
Komentarze (13)
Jak bym tak jeszcze komentarz do tej 3 dostała to byłabym wdzięczna. Przynajmniej wiedziałabym co było nie tak.
Nie zrobisz tego – odpowiedział znudzonym głosem, sięgając po kubek z kawą. – Jesteś uczciwym człowiekiem o niezłomnych zasadach, zapomniałeś o tym? Wymyśliłem cię, wszystkie cechy, jakimi dysponujesz, nadałem ci właśnie ja. Sam nawet nie jesteś prawdziwy.- Spróbowałbym ukryć tą prawdę. Pewnie poszedłbym w opis trudu tworzenia cech postaci w kontekście całości powieści. Celem byłoby zaintrygowanie czytającego samą postacią, większe jej uczłowieczenie i ożywienie. A to po to, aby tym mocniej zaskoczyć pointą. Pomysł bardzo fajny. Gratuluję.
Karawan to miał być króciutki tekst i nie uznałam za konieczne nikogo zaskakiwać, to, co
dla mnie było istotne, zostało zawarte w ostatnich zdaniach : )
Dziękuję za komentarz i odwiedziny : )
Cała frajda była u mnie gdym czytał. Oceny stawiam czasem wg swojej skali, bo jak tu oceniać takie jak Twoja perełki? Pomysł ? Logika? Moi wrogowie; ortografia i gramatyka? Jeśli więc oceniam - to jest to wyłącznie wyraz emocji. W twoim przypadku byłoby to moje 8.
Karawan więc tym bardziej mi miło : )
,,warkot, jak u wściekłego psa.'' – tu bez przecinka
Bardzo ciekawa interpretacja ostatniej strony, bo czy ktoś powiedział, co było dalej? 5 :)
Dziękuję Karola, podejrzewam jednak, że na to pytanie nikt nam nie odpowie : )
Ja tam nie widze błędów. Może, że sama je często popełniam.
5
Ja też niestety często ich nie zauważam : )
Dziękuję : )
Każdy z nas bawi się w boga. Tylko nie każdy jest bogiem sprawiedliwym. 5
Masz rację, fajnie kreować własną rzeczywistość : )
Dziękuję za anonimowe 5 : )
To w moim stylu bardzo jest! I we w guście.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania