Pada śnieg!
Kiedy niebo nagle pękło na pół, naprawdę pomyślałem, że to jakiś znak. Taki prawdziwy, biblijny, który zdarza się raz na tysiąc lat i najlepiej być wtedy przytomnym, żeby nie przegapić własnego cudu. Wyszedłem z domu niemal biegiem — było zaskakująco ciepło, nawet jak na kwietniową noc, aż dziwnie przyjemne powietrze na coś tak niezwykłego.
Ulice pełne były ludzi. Wszyscy patrzyli w górę, jakby ktoś tuż nad dachami zawiesił im drugi księżyc. Stwierdziłem, że najlepiej będzie przejść na most; stamtąd wszystko zawsze widać najlepiej. Kiedy stanąłem przy barierce, zobaczyłem go w pełnej krasie: idealny, pionowy słup światła, niebieskawy, spokojnie wbity w ziemię, jakby niebo samo postanowiło dotknąć gruntu.
Był piękny. Tak piękny, że gdyby to nie był cud, to naprawdę nie wiem, co mogłoby nim być. Wszyscy wokół milczeli z zachwytu; uśmiechy, otwarte usta, oczy odbijające błękit. W pewnym momencie na głowie wylądowało coś delikatnego. Spojrzałem w górę — śnieg. W kwietniu. Śmiech wyrwał mi się z piersi, bo to już było zbyt absurdalne, by mogło być przypadkiem. Noc, ciepło, ludzie, światło, śnieg… Wszystko układało się w jedną, niemożliwą historię. Boska interwencja — oczywiście, że tak.
I tylko jedna rzecz zgrzytała w tym obrazie. Mężczyzna stojący nieco z boku, przy barierce, jakby specjalnie odsunął się od tłumu. W dłoni trzymał niewielkie pudełeczko, metalowe, może plastikowe, które wydawało ciche, nerwowe trzaski. Nie patrzył w niebo; patrzył na światło. Albo raczej — patrzył na swoje pudełeczko, a dopiero potem na światło, jakby jedno było ściśle związane z drugim.
I wtedy po raz pierwszy przyszło mi do głowy pytanie, którego wolałbym nie zadawać:
czy on ma z tym cudem coś wspólnego?
Komentarze (26)
Miłego
Tyle ludzi które okupiło ten incydent życiem...
I kilka ludzi dzięki którym to się tylko tak skończyło.
Zaciekawia. Wciąga. Intryguje. Zastanawia. I chyba nawet aż boli.
Nawiązanie do Czarnobylu... takie Twoje, ale dzięki temu jak je wpisałeś w tekst i dla mnie czytelne. Brawo.
Dzięki za wczytanie się 🙂
Pińć.
Fraza /pada śnieg/ zawsze kojarzy mi się;
https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&opi=89978449&url=https://www.youtube.com/watch%3Fv%3DTu6PhXdH2ms&ved=2ahUKEwiS1tW5tJ6RAxWPBRAIHYijDWIQwqsBegQIPhAB&usg=AOvVaw1YxEKyzaInQE_Z-e9b4jfB
Pozdrawiam! J. J. Zieleziński
Była panika?
Pozdro
Czy była panika po tych trzech dniach gdy potencjalny opad radioaktywny leciał z wiatrem na zachód Europy? Dla mnie jako dla dziecka chodzącego WTEDY do szkoły podstawowej też nie. Ale co się odwlecze to nie uciecze... Ten szok nastąpił po latach kiedy słyszało się o tym i owym, a podskórnie miało rozterki jak w ostatniej zwrotce mojego wiersza i było świadomym tego, iż ówczesne władze PRL i ZSRR w sposób obłudny i perfidny potraktowały całą sprawę.
Pozdro!
Perfidny... I wszystko dlaczego?
Dla ułudy monumentu komuny.
Ludzie nigdy się nie nauczą.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania