Pani, pani i nietakt
Lekarz rodzinny powiedział Jolce, że "z guzkami piersi najpierw trzeba do ginekologa". Beata zaproponowała, że pojedzie z nią. Jolka wiedziała, że Beata będzie chciała jej towarzyszyć, bo samarytanizm ma wpisany w geny.
– Dobra, jedziemy razem! Po wizycie kawka w naszej kafejce i szaleństwo zakupowe!
W poczekalni kilka osób przed nimi. Miały więc czas na babską paplaninę. Rozmowa coraz bardziej schodziła na wesołe tory, co w przypadku Jolki i Beaty, było normą. Wszyscy kolejkowicze spoglądali na nie z ciekawością, albo kiepsko zawoalowaną przyganą. Wcale to dziewczynom nie przeszkadzało i zaczęły brnąć w nieuniknioną głupawkę.
– Beata, słuchaj, kawał wymyśliłam!
– Dawaj!
– Przychodzi baba do onkologa: Co pani jest? Guza szukam!
W kolejce przed nimi już tylko dwie kobiety i... jeden facet. Zaczęły głośno komentować:
– Szybko pójdzie, już tylko pani i pani... Bo przecież pan do ginekologa raczej nie czeka... – zawyrokowała Jolka i podeszła do drzwi gabinetu. Dopiero teraz odczytała tabliczkę:
Dr Jacek Z......
Specjalista ginekolog/seksuolog
Drzwi otworzyły się i milczący, poważny mężczyzna z kolejki wszedł do środka. Beata zaś wysyczała do ucha Jolki: – Ja z tobą to już nigdy wiecej nigdzie nie pojadę!
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania