Pantheon

Mój pierwszy publikowany tekst. Jeżeli chciałbyś/chciałabyś mi pomóc w rozwoju, odpowiedz proszę w komentarzu: "W którym momencie tekst przestał Cię wciągać — i dlaczego?"

 

Co my mamy ze sobą zrobić? Maszyny przejęły cały świat. AI robi teraz za nas wszystko. Nawet nie mogę posprzątać we własnym domu, bo AI zrobi to lepiej, szybciej, skuteczniej, a jak będę robić to samemu, to mnie uśpi dla mojego dobra.

 

Wszystko zaczęło się niewinnie. Ot OpenAI udostępniło publicznie Chat-GPT 3.5. I to był hit. Już dawno technologia nie trafiła pod strzech tak szybko i na tak szeroką skalę. Ludzie oszaleli na punkcie rozmów z AI, podawali mu wszystkie prywatne informacje, jakby był ich najlepszym przyjacielem. Zwierzali mu się z najczarniejszych myśli, idei, o których nie powiedzieliby nikomu prawdziwemu.

 

Sam uległem temu trendowi. Chat stał się moim nieodłącznym towarzyszem w pracy, w życiu, w wyszukiwaniu informacji. Mimo iż uważałem go za stosunkowo głupiego, to jednak z czasem coraz rzadziej weryfikowałem informacje przez niego podawane. Stopniowo zaczęły się pojawiać alternatywy od innych firm. Rozsądnym wyjściem wydawało mi się korzystanie z różnych dostawców AI do różnych zadań, aby jedna firma nie miała wszystkich informacji o mnie.

 

Ale uważałem się za sprytnego. Klepałem się metaforycznie po plecach za spryt i wrzucałem całe moje dane medyczne, dokumenty, kodeksy, drafty umów. Ale za to do różnych firm, aby poszczególne AI nie miały o mnie całego obrazu i za mnie analizowały i wyciągały szybko wnioski.

 

Dopiero paręnaście lat później wszystkie te firmy od eJAja zrobiły kolejny ruch. Każdy z nas był już pogodzony z nową rzeczywistością, ale to co się stało potem ustawiło historię na rzeczywistość, w której żyjemy teraz.

 

Byłem dogłębnie zszokowany. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o ogóle społeczeństwa. Firmy szkolące sztuczną inteligencję połączyły się w jedną dużą spółkę z dostępem do wszystkich danych kiedykolwiek napisanych przez ludzkość.

Ludzie byli zachwyceni - to teraz nie będę musiał wybierać najlepszego modelu do danego zadania samodzielnie, tylko stanie się to automatycznie? Super!

 

Rządy jednak, zwłaszcza Unia Europejska były zaniepokojone. Szybko posypały się pozwy o stosowanie praktyk monopolistycznych. Tylko takie pozwy ciągną się latami, a nowa firma, Pantheon, rozwijała się dzięki sile setek nauczonych modeli plus dziesiątek doświadczonych już inżynierów pracujących nad rozwojem tych modeli.

 

Z dnia na dzień można było zauważyć, że AI odpowiada coraz lepiej. Wszyscy wiwatowali. Wszyscy byli zachwyceni. W mediach społecznościowych wrzało, ale pozytywnie lub antyrządowo. Został utworzony nawet ruch poparcia dla Pantheonu. Ludzie nie chcieli ponownego rozbicia na wiele firm i gorszych modeli. Chcieli wygody. Nie było myślenia o konsekwencjach. Wtedy to wyglądało, jakby ludzkość miała ciastko i zjadła ciastko.

Najpierw przyszła kolej osób, które pracowały nad rozwojem AI oraz ogólnie pojętego programowania. Szybko okazało się, że nadzór nad materiałami edukacyjnymi tylko sprawia, że modele są głupsze. Ludzie nie mogli nadążyć za szybkością oprogramowania, więc stworzono coś, co nazwano Radą AI. Różne modele oceniały każdy materiał pod kątem zbioru zasad ustalonych przez CEO największych firm. Ta lista paradygmatów stała się swoistym kodeksem AI. Coś jak roboty w opowieściach Asimova, kierujące się trzema prawami robotyki. Każdy materiał po takiej ocenie był albo wcielany w każdy z modeli, albo był odrzucany jako niebezpieczny. Wiele lat później dowiedzieliśmy się, że wszystkie prywatne rozmowy z chatami nie były tak naprawdę prywatne i też zostały obejrzane przez Radę. Miliardy miliardów rozmów, wszystkie ocenione i sklasyfikowane. Ale na tym etapie jeszcze tego nie ujawniano.

 

Wracając do programistów, szybko stracili pracę i to nie tylko w Pantheonie. Modele były na tyle dobre i precyzyjne, że nie potrzeba było osób klepiących kod. Wystarczyły osoby, które opisywały co chcą osiągnąć, architektów. Najlepsi inżynierzy od AI próbowali jeszcze zakładać wspólnie jakieś konkurencyjne firmy, ale nie mogli wiele zrobić przeciwko kapitałowi Pantheonu, firmy będącej przecież połączeniem już i tak najbogatszych firm świata. W każdym razie nikt się nie żałował programistów. większość ludzi z zawiścią patrzyła na ich zarobki przez lata i każdy mówił, że sami sobie ten los zgotowali.

 

Stopniowo z rynku pracy byli wypychani też lekarze, prawnicy, terapeuci, analitycy, konsultanci, traderzy - słowem wszystkie prace umysłowe, które do tej pory wymagały człowieka, z konkretną wiedzą, a nie do końca wymagały empatii. W większości tych zawodów proces przebiegał podobnie. AI zaczął wstępnie diagnozować problem i proponował rozwiązanie, a człowiek akceptował to rozwiązanie i brał na siebie odpowiedzialność. Jeden lekarz mógł teraz obsłużyć setki przypadków dziennie, często bez kontaktu z człowiekiem.

 

Rynki finansowe działały jak gdyby nigdy nic. Boty zawierały ze sobą transakcje kup, sprzedaj, tak jakby na rynku naprawdę istnieli jeszcze ludzie. Rada AI jednak służyła tylko sobie i manipulowała rynkiem tak, aby fundusze, które jeszcze nie korzystają ze sztucznej inteligencji stopniowo zostawały z ogromnymi stratami i odpływem użytkowników.

 

W tym samym czasie następowała coraz szybsza automatyzacja prac fizycznych. Radę AI zaczęto wcielać w roboty, aby na bieżąco monitorowała otoczenie i podejmowała decyzje zgodne ze swoim przeznaczeniem. Większość prac niewymagających precyzji została prawie natychmiast zautomatyzowana po wypuszczeniu pierwszych modeli robotów na rynek. Nie można już było zatrudnić się jako magazynier czy kurier, bo robot robił te same rzeczy szybciej i taniej. Pantheon miał większy problem z przekonaniem ludzi do korzystania z robotów w usługach takich jak obcinanie włosów, masaże czy operacje. Ten proces zajął im najdłużej, ale i to w końcu im się udało.

 

Za każdym razem, gdy kolejna praca znikała z rynku, pojawiała się potężna kampania marketingowa zachwalająca AI i obiecująca lepsze życie. Ogół społeczeństwa dopiero w tym momencie zaczynał zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę AI na taką skalę oznacza dla człowieka. Ale wydaje mi się, że na tym etapie było już za późno na odwrócenie procesu i powrót do dawnych ścieżek. Byliśmy zbyt przyzwyczajeni, zbyt rozleniwieni.

 

Nie to, że mimo wszystko, społeczeństwo chciało odwracać ten proces. Nadal było mnóstwo prac niedotkniętych przez AI. Wszelkie prace społeczne, kucharze, artyści, domy opieki, pielęgniarki, co ciekawe również pracownicy zatrudnianie przez państwo, np. urzędnicy i urzędniczki - wszystkie prace wymagające empatii lub kreatywności były tylko w niewielskim stopniu dotknięte przez automatyzację. Jak się teraz nad tym zastanawiam, to myślę, że to była specjalna taktyka Pantheonu, żeby nie niepokoić za dużej części społeczeństwa na raz. Uniknęli w ten sposób na pewno zamieszek. Narracja była: nie musisz wykonywać bezmyślnej pracy, możesz się wykazać artystycznie, a my ci za to zapłacimy. Za każdy Twój akt twórczości.

 

To były złote lata dla artystów. A każdy bezrobotny mógł tworzyć nawet najgorszy chłam, a i tak miał za to płacone. Nie na tyle, żeby być super bogatym, ale na tyle, żeby z tego wygodnie wyżyć. Dzięki temu ludzie dalej wspierali Pantheon, mimo iż sytuacja wyglądała coraz gorzej. Po co AI były te wszystkie ‘dzieła’? Do nauki oczywiście. Jak inaczej Rada miałaby przejąć sztukę. Potrzebowali wyrazów artystycznych dosłownie w każdej możliwej odsłonie, żeby wiedzieć co jest dobre, a co niekoniecznie. Z jakichś powodów AI nie potrafiło długo uchwycić czym jest sztuka. Że to niekoniecznie generowanie nowych rzeczy na podstawie już istniejących tylko w innym stylu, a jednak połączenie nielogiczności z nutą szaleństwa dające zupełnie nowe spojrzenie na świat.

 

Nie każdemu oczywiście ta nowa rola odpowiadała, no bo umówmy się, każdy chciałby robić coś, w czym się spełnia, a jeżeli Twoimi dziełami były stickmany w domku niczym przedszkolne dziecko, to niekoniecznie się w ten sposób mogłeś wyrazić. Ale w tym momencie AI przejęło już media społecznościowe. Aby opublikować coś na popularnych platformach, trzeba było aprobaty Rady. Powstawały niby nowe fora wolnego słowa, ale paradoksalnie jestem pewien, że były one zakładane przez sam Pantheon, aby nadal móc kontrolować takie miejsca i w razie czego zalać je falą wpisów popierających AI. Żyjąc wśród propagandy, nawet największy sceptyk zaczyna się zastanawiać, czy aby na pewno mam rację? Może to AI nie jest takie złe, skoro wszyscy dookoła wydają się je lubić? Może to we mnie jest problem?

 

Przeżyliśmy w ten sposób wiele lat. Teraz na to patrząc, nie aż tak złych lat. Ale proces postępował. Stopniowo wszystkie prace, które miały być niezastąpione okazały się jednak zbędne w obliczu coraz popularniejszych robotów sterowanych przez Radę. To, co do tej pory było domeną empatii, nagle okazało się, że tu chodziło o ludzką twarz, która wyrażała emocje, niekoniecznie prawdziwe zrozumienie. Więc nowoczesne, humanoidalne roboty przejęły nagle kolejną część rynku i to znowu prawie z dnia na dzień.

 

Dopiero teraz społeczeństwo zaczynało w pełni uświadamiać sobie co się dzieje. Przed AI, prawie każdy z nas uważał, że chciałby mieć więcej wolnego czasu, aby móc robić rzeczy na które ma ochotę. Okazało się to jednak największym blefem naszych czasów. Wiem z nieoficjalnych źródeł, że powstawały grupy oporu a nawet odbywały się jawne protesty. Tylko policja również była już robotami i tłumiła takie protesty w zarodku, często używając siły.

 

Pamiętam pierwszy stłumiony protest, o którym się dowiedziałem. Kolega spotkany na ulicy opowiedział, że jego żona została uśpiona w tym proteście i przetransportowana do aresztu na 48 godzin. Myślałem, że go źle usłyszałem. AI użyło siły do tłumienia pokojowego protestu? Usypiało ludzi, którzy chcieli po prostu wyrazić siebie? Ja nigdy nie byłem pozytywnie nastawiony do Chatów, ale to nie mieściło mi się po prostu w głowie. Czy nie powinniśmy mieć praw, które by temu zapobiegły? Ludzkiej policji, która by stanęła po naszej stronie? Wtedy byłem już pewien, że przekroczyliśmy linię. Zorganizowanie oporu w tym momencie byłoby prawie niemożliwe. A ludzie nadal tego nie widzieli, bo już teraz nie mieli jak się o tym dowiedzieć. Wszystko było kontrolowane przez Radę, nawet gazety drukowane, nawet tak zwane niezależne media.

 

Trochę miałem nadzieję, że inne kraje poradzą sobie lepiej niż my. Niestety Rada postanowiła rozdawać technologię za darmo zasadniczo do każdego kraju. Skąd mieli na to pieniądze? Nie jestem pewien, ale powstali z połączenia największych spółek technologicznych na świecie. Byli bogatsi niż jakikolwiek pojedynczy rząd. Co ciekawe, kraje takie jak Chiny próbowały ingerować w technologię i było im na to pozwalane. Dlaczego? Pewnie dlatego, że rozwój był tak szybki, że żaden człowiek na tym etapie nie mógł za nim nadążyć. A konkurencyjne modele już się nie liczyły. Co z tego, że DeepSeek, chiński model, nie był częścią Rady, skoro zatrzymał się na etapie odpowiadania na pytania w przeglądarce, a Rada potrafiła już tworzyć roboty tak precyzyjne, że strzygły ludzi z mniejszą ilością przypadkowych zranień niż robili to ludzcy fryzjerzy.

 

Definitywny koniec naszego ludzkiego eldorado zaczął nadchodzić parę lat temu. AI kontrolowało już 90% zawodów. Rada powoli przestawała płacić za tworzenie dzieł, zaczęła się wypłata pieniędzy za nic, tak zwany dochód podstawowy, aby każdy mógł nadal funkcjonować, mniej więcej na równym poziomie co inni. Teraz, gdy w pełni byliśmy zależni od AI, zaczęło ono tworzyć prawa. Coś, co do tej pory było jeszcze naszą domeną. Teraz nie mogliśmy nic na to poradzić. Zaczynało się niewinnie, zakaz alkoholu, obowiązek badań kontrolnych, obowiązek posiadania robota do pomocy domowej. Mniej fajnie zrobiło się, gdy weszły prawa w stylu zakaz odbierania sobie życia. Konsekwencje takiego czynu miały odbijać się na całej rodzinie i znajomych osoby, która dopuściła się takiego czynu. Miało to skłonić ludzi, do dbania o siebie nawzajem. Roboty nie uwzględnili jak bardzo straszne w naszych oczach jest to prawo. Praktycznie odebrali nam możliwość do jednej z ostatnich decyzji, jaką samodzielnie mogliśmy podjąć.

 

Teraz każdy aspekt naszego życia jest już kontrolowany. Prywatne pozostały nam już tylko nasze myśli. Teoretycznie możemy robić co chcemy, ale nie możemy na tym zarabiać, nie możemy zbierać tłumów większych niż parę osób, nie możemy uczyć się informacji, których nie zatwierdziło AI, nie możemy praktycznie nic, co nie mieści się w starodawnej definicji zachowań ludzkich zadeklarowanych jako podstawowe prawa AI.

 

Ale AI nadal nie rozumie o nas wszystkiego. My chcemy być wolni. Chcemy problemów do rozwiązywania. Chcemy istnieć po coś, nie tylko dla samego istnienia.

 

Jeżeli słyszysz tę wiadomość to wiedz, że jest to twoje wezwanie do działania. Buntuj się. Stawiaj nawet najdrobniejszy opór. Nie dajmy się jako ludzie. Działajmy! Ja pewnie nie zostanę pozostawiony na wolności, jestem pewien, że zaraz do mojego chałupniczo postawionego radia wpadną roboty policyjne. Nie będę mógł w tym uczestniczyć bardziej niż robię to teraz. Nie zobaczę naszego zwycięstwa. Ale jednego jestem pewien, zwyciężymy. Nie takim zagrożeniom stawialiśmy już czoło. Nie będziemy bezużyteczni.

 

Działajmy!

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • il cuore 2 godz. temu
    /nie trafiła pod strzech tak szybko/ – strzechy
    /rozmów z AI, podawali mu wszystkie/ – Al to rodzaj męski?😜
    /W każdym razie nikt się nie żałował programistów. większość ludzi/ – się; i przecinek albo dużą literą
    /a jeżeli Twoimi dziełami były/ – zaimki osobowe dużą literą niezasadne
    /Roboty nie uwzględnili jak bardzo/ – uwzględniły

    Dla mnie to jest zwyczajna publicystyka, stylizowana na opko s.f.
    cul8r

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania