Papryka topielcem w soku pomarańczowym
Rozumiem
Ale przecież nic nie rozumiem
I już mogłabym skończyć
Doświadczenia
Ich nie mam
Ależ skąd
Dopiero tyle podwójnych lat
Kupiłam wenflon
I skalpel
Częstuję cię czasem
Papierosem
Poratuję
Obraźliwym uśmiechem
Mnie
Ciebie
Ja nie wiem czemu zwracam się do mnie na ty
Nie znam cię
Patrzę z otwartymi ustami
Nie mam nóg
Nie podbiegnę
Nie przeproszę
Nawet nie zabiję
Handel bronią
Księżyc Saturna
Zapomniałam
Ale pamiętam
Wykopałam słowa
Mam od nich czarne ręce
Zgniłe kłamstwa
Samej sobie
Sobie samej
Samej
Widzę świadomość
Nie zabiję
Ją kocham
Kocham
Pozwalam odejść
Jak przyszłości
Zielona huśtawka
Kto to wymyślił
Nieważne
Zeskoczyłam
Zielone mi zostały tylko oczy
Wyschnięty mech
Miłosz leży na biurku
Czarno-biały
Czesław czy Miłosz
Kto wie
Spalony
Utopiłam w pomarańczowym soku
Czerwoną paprykę
Bezsensowna metafora
Jak wszystkie
Jak ja
Komentarze (13)
No i niech będzie nawiązaniem, może być.
Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania