Patriota
Proszę, pozwól mi dzień przeżyć,
przeżyć jeszcze raz —
tak jak wtedy, gdy beztroski
czułem dziki smak.
Kiedy grunt był pod stopami,
choć w kieszeni nic,
a biegając ulicami
czułem liści dym.
Słońce zawsze grzało mocno, a
deszcz ciepły był —
proszę, pozwól mi raz
jeszcze wrócić w tamte dni.
Pogubione w trawie klucze,
brzdęk tłuczonych szyb,
ciemne skrytki w starych murach,
szybszy serca rytm.
Przygryziona krwawi warga,
w palcach drzazg ze sto,
grzechot koralików w szprychach,
kamień, żółte szkło.
Połamane stoi drzewo
i spróchniały krzyż.
Liczę już dziesiąty wagon —
wróć mnie w tamte dni.
Komentarze (3)
Spróbuj to rozdzielić na strofy, bo dość ładny wiersz ci wyszedł.
Koronko, a po co ma przemeblowywać? Przemyj uszy, w łapę kostur i wystukuj rytm, a sylaby samu ci się ułożą w strofy jak w kolum ach szeregi.
wzorcowo, nie tylko dla rymopisów, choć dobrze gdyby kalwaryjsko-częstochowscy po przeczytaniu, zabrali się za obieranie kartofli - tam słuch zbędny. ⭐⭐⭐⭐⭐⭐
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania