Patriota

Proszę, pozwól mi dzień przeżyć,

przeżyć jeszcze raz —

tak jak wtedy, gdy beztroski

czułem dziki smak.

Kiedy grunt był pod stopami,

choć w kieszeni nic,

a biegając ulicami

czułem liści dym.

Słońce zawsze grzało mocno, a

deszcz ciepły był —

proszę, pozwól mi raz

jeszcze wrócić w tamte dni.

Pogubione w trawie klucze,

brzdęk tłuczonych szyb,

ciemne skrytki w starych murach,

szybszy serca rytm.

Przygryziona krwawi warga,

w palcach drzazg ze sto,

grzechot koralików w szprychach,

kamień, żółte szkło.

Połamane stoi drzewo

i spróchniały krzyż.

Liczę już dziesiąty wagon —

wróć mnie w tamte dni.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Sucre 2 miesiące temu

    Spróbuj to rozdzielić na strofy, bo dość ładny wiersz ci wyszedł.

  • ireneo 2 miesiące temu

    Koronko, a po co ma przemeblowywać? Przemyj uszy, w łapę kostur i wystukuj rytm, a sylaby samu ci się ułożą w strofy jak w kolum ach szeregi.

  • ireneo 2 miesiące temu

    wzorcowo, nie tylko dla rymopisów, choć dobrze gdyby kalwaryjsko-częstochowscy po przeczytaniu, zabrali się za obieranie kartofli - tam słuch zbędny. ⭐⭐⭐⭐⭐⭐

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania