----14

---&-

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (54)

  • Aleks99 dwa lata temu

    Mogłaby żebrać na Białostockim dworcu, na pewno zarobiłaby więcej niż z pensjonatu. Te wszystkie regulacje prawne, sanepidy, podatki, opłacanie lokalnej mafii, której się pobiera interesy. Lepiej żebrać

  • Margerita dwa lata temu

    Pewnie tak

  • Grafomanka dwa lata temu

    I teraz od nowa będziesz wstawiała stare teksty?

  • Margerita dwa lata temu

    nie musisz czytać

  • Grafomanka dwa lata temu

    Jeden

  • Margerita dwa lata temu

    Grafomanka w dupę sobie wsadź tę jedynkę

  • Grafomanka dwa lata temu

    Wolę tobie postawić...

  • Amnezja Wsteczna dwa lata temu

    Myślałam, że będzie tu jakaś sielanka, a szykuje się horror. Fajnie.

  • Margerita dwa lata temu

    dziękuję i cieszę się, że się podoba

  • Grafomanka dwa lata temu

    Horror z przedszkola...

  • Margerita dwa lata temu

    ha ha ha to dopiero początek, ale jak będziesz podskakiwać to staniesz się bohaterką.

  • Grafomanka dwa lata temu

    Margerita, mam to w czterech literach.
    Ja nie Zielona, żeby tego się bać...

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Grafomanka 🤣🤣

  • Szalej. dwa lata temu

    Grafomanka Mar myśli, że rzuca uroki w ten sposób. To takie jej wiejskie vodoo 😂

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Dzięki, Mar, ale we wszystkich myślach narracja jest taka sama, poza tym przytacza myśli do nieistotnych wątków. Ale zawsze to jakieś początek, trzeba tylko ćwiczyć. Przecinek stoi, gdzie stoi, więc pomyśl, co tu napisałaś: "Rynek nie był zbyt dużych rozmiarów na środku, znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda". Nie był dużych rozmiarów na środku, za to na brzegach był ogromny. 😄

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Przytaczasz*

  • Margerita dwa lata temu

    ZielonoMi Rynek nie był niewielkich rozmiarów, na środku znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda. Wszystko do dookoła było z kamienia, od domów po ulice.
    ale nie wiem, czy lepiej?

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Margerita Przecinek dobrze, ale po co znowu zmienione słowo? Nie był niewielkich rozmiarów? 😱Zamiast wstawić dobrze przecinek, to kombinujesz, i potem wychodzi taki cyrk.

  • Margerita dwa lata temu

    ZielonoMi Rynek był niewielkich rozmiarów, na środku znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda.

  • Margerita dwa lata temu

    ZielonoMi ale się cieszę, że udało mi się wstawić dobrze przecinek, a inne przecinki starałam się poprawiać dobrze, ale nie wiem, co mi z tego wyszło.

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Margerita Nie wyszło zbyt dobrze.

  • Margerita dwa lata temu

    ZielonoMi eh, ale chyba tragedii też nie ma?

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Margerita Bywało gorzej, ale.dalej są te niepotrzebne do niczego wątki. "Po śniadaniu poszła do wsi, po dotarciu na miejsce zrobiła zakupy". No chyba wiadomo, że w połowie drogi tych zakupów nie zrobiła. Skupiasz się na głupotach, zamiast zastanowić się nad czymś fajnym, co zaciekawi czytelnika. Przysiąść, pomyśleć nad jakimś BUM w fabule. To jest całkiem fajne: Podchodząc koło stołu, przejechała po nim dłonią. „Niedługo tu przy nim będą jadły moje ofiary,” pomyślała - jest myśl, która ma jakiekolwiek znaczenie w opowiadaniu, nie o srających gołębiach.🤣🤣

  • Margerita dwa lata temu

    ZielonoMi no wiem, wiem, ale znając siebie na pewno jeszcze za jakiś czas rzucę okiem na początek

  • o nim pseud dwa lata temu

    "Ponieważ z czegoś musiała żyć, więc postanowiła, że otworzy. „Pensjonat u Kazimiery”, który tak będzie się nazywał."

    Ponieważ z czegoś musiała żyć, postanowiła, że otworzy pensjonat, który nazwie "Pensjonat u Kazimiery".

  • Margerita dwa lata temu

    już poprawione

  • o nim pseud dwa lata temu

    Margerita
    Wstała ze starego pnia i ruszyła w drogę powrotną. Po dotarciu przed dworek usiadła na ganku, po czym weszła do środka.

    Wstała ze starego pnia i ruszyła w drogę powrotną.
    Zanim weszła do środka, przysiadła na ganku.

    Mar staraj się nie używać. "po czym" "więc" "po dotarciu" itp.

  • Grafomanka dwa lata temu

    Zenza nr 2?

  • o nim pseud dwa lata temu

    Nic tylko "po czym rusza w drogę i po do tarciu" — ona nic innego nie robi, poza docieraniem, po czym wracaniem

  • ZielonoMi dwa lata temu

    o nim pseud 🤣Właśnie o tym mówię.

  • o nim pseud dwa lata temu

    ZielonoMi 🤣

  • o nim pseud dwa lata temu

    Grafomanka Dziękuję

  • Grafomanka dwa lata temu

    Nie wytrzymałes napięcia... Szkoda

  • Margerita dwa lata temu

    o nim pseud Ok

  • Szalej. dwa lata temu

    Margerita gdzie niby poprawione? 😁 Po co piszesz, że poprawione, jak w tekście dalej stoi tak samo?

  • ZielonoMi dwa lata temu

    Mar, mam pomysł. Niech bohaterką zrobi z kurzych łapek, oczu żeby i śliny nietoperza serum prawdy i posłuszeństwa. Potem będzie karmić tym gości, którzy na fazie po tym specyfiku będą jej posłuszni. Beda pieluch grządki, sprzątać, chodzić po zakupy do wsi, itepe, itede. A jak już się Kazimierze znudzi, to ich w łeb i do piachu. Na koniec odwiedzi ja taki Zajebisty przystojniak, Kazia się zakocha i będzie chciała z nim tuturutu, ale on przejrzy, że z niej niecna baba i ucieknie, gdzie pieprz rośnie. A Kazimiera, gdy już wszystkim ofiarom wyczyści konta bankowe, ucieknie na Wyspy Kanaryjskie i tam będzie sobie balować.

  • Margerita dwa lata temu

    Fajny pomysł

  • Grafomanka dwa lata temu

    Zielona, przyjdź na pitolenie. Jest sprawa ważna do omówienia!

    Czekam!

  • SwanSong dwa lata temu

    Niezmiennie grafomania. Na dodatek odgrzewana.

  • Margerita dwa lata temu

    Nikt ci nie każe czytać a teraz wypad

  • Grafomanka dwa lata temu

    Uuuuu... ktoś tu bardzo źle traktuje czytających.
    Zenza się zapłacze, że potwora wychował...

  • Grafomanka dwa lata temu

    On taki wrażliwy...🤣🤣🤣

  • Margerita dwa lata temu

    To chyba czytelnik czyli swank song źle traktuje autora Bo ciągle słyszę grafomania widzę że mnie zaszufladkował

  • SwanSong dwa lata temu

    Margerita Oceniam tekst, nie autora.

  • SwanSong dwa lata temu

    Margerita Wypad to do swojej starej gadaj, purchawko.

  • wikindzy dwa lata temu

    Grafomanka, "Zenza się zapłacze, że potwora wychował..."

    Myślę, że Zenza chciał mieć takiego potwora, ukręcił na nas bicz.

  • Grafomanka dwa lata temu

    wikindzy... A tak nas kochał...

  • Margerita dwa lata temu

    SwanSong Sam jesteś purchawką a do tego zbutwiałą

  • Grafomanka dwa lata temu

    Margerita, prawdę ci pisze. Nie ma za co się jeżyć... naprawdę

  • Margerita dwa lata temu

    Grafomanka ja nie jestem purchawką

  • Grafomanka dwa lata temu

    Margerita, racja, nie jesteś purchawka, jesteś sknerusem

  • jarrosław dwa lata temu

    Wieś ma ulice i rynek i redakcję gazety?

  • Zenza dwa lata temu

    Cześć Marge. Opowiadanie ma świetny klimat. Kazimiera budzi grozę.
    Poprawiłem to i owo...
    Siedzę dzisiaj w pracy i zaraz Ci machnę pozostałe części.

    Na Podlaskiej wsi, na skraju pradawnej puszczy stał drewniany dworek, w którym mieszkała Kazimiera. Kobieta uwielbiała przesiadywać w lesie, wsłuchując się w ptasi śpiew. Przyroda jest piękna - myślała.
    Ponieważ z czegoś musiała żyć, postanowiła, że otworzy. „Pensjonat u Kazimiery”, który tak będzie się nazywał. Roześmiała się, a echo niosło jej śmiech daleko, daleko po całej wsi.
    Wstała ze starego pnia i ruszyła w drogę powrotną. Zanim weszła do środka przyszłego pensjonatu, przysiadła na ganku i pomyślała, że przydałoby się posprzątać trochę dom.

    Kazimiera wysprzątała pokoje i poszła spać.
    Okno sypialni wychodziło prosto na las. Ptaki ukryte wysoko w gałęziach, śpiewem budziły okolicę. Kobieta, ziewając, pomaszerowała do kuchni, która była urządzona skromnie. Przechodząc obok stołu, przejechała po nim dłonią. Niedługo przy nim, będą jadły moje ofiary - pomyślała.

    Po rozpaleniu w piecu ugotowała owsiankę, po czym poszła do wsi.
    Rynek był niewielkich rozmiarów. Na środku znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda. Usiadła na ławce i przyglądała się starszej kobiecie, karmiącej gołębie.
    Przez takie baby, to cholerne ptactwo wszędzie sra - złościła się w myślach.
    Mając dość siedzenia, udała się do budynku gazety, który był cały z kamienia. Weszła do środka i podeszła do biurka. Siedział przy nim mężczyzna w okularach.

    — Dzień dobry.
    — Dzień dobry. W czym mogę pomóc? — zapytał facet w okularach..
    — Chciałabym zamieścić ogłoszenie.
    — Dobrze, a jakiej treści?
    — Już mówię. Pensjonat u Kazimiery zaprasza.
    — Czy to wszystko?
    — Nie.
    — A co jeszcze?
    — Proszę dopisać, że zatrudnię pokojówkę.
    — Czy chciałaby pani, coś jeszcze dodać?
    — Nie. Myślę, że to wystarczy. Kiedy się ukaże?
    — Jutro.
    — Świetnie.

    Kobieta opuściła budynek gazety i ruszyła w drogę powrotną. Po dotarciu do domu, postawiła zakupy na stole. Następnie poszła na strych, będący jej sekretnym pomieszczeniem. W jednym ze strychowych zakamarków stała skrzynia, którą otworzyła i wyjęła pościel. Pościeliła łóżko, a w oknie zawiesiła firankę.
    To będzie pokój mojego niewolnika - pomyślała.
    Wymiotła kurz z kątów i pajęczyny. Po przygotowaniu pokoju na poddaszu, wyszła przed dom i usiadła w bujanym fotelu. Pięć minut później dreptała wąską ścieżką do lasu, gdzie nazbierała trujących jagód i grzybków. Chodząc po lesie, tak sobie podśpiewywała:

    "Poszła Kazimiera do laseczka
    mimo podeszłego już wieku
    niezła była z niej dzieweczka
    tak, tak zazdrosny człeku."

    Kobieta zadowolona ze zbiorów wróciła do domu. Po zostawieniu ich w kuchni, zeszła do piwnicy.

  • Margerita dwa lata temu

    Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania