----14

---&-

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (54)

  • Aleks99 27.05.2024

    Mogłaby żebrać na Białostockim dworcu, na pewno zarobiłaby więcej niż z pensjonatu. Te wszystkie regulacje prawne, sanepidy, podatki, opłacanie lokalnej mafii, której się pobiera interesy. Lepiej żebrać

  • Margerita 27.05.2024

    Pewnie tak

  • Grafomanka 27.05.2024

    I teraz od nowa będziesz wstawiała stare teksty?

  • Margerita 27.05.2024

    nie musisz czytać

  • Grafomanka 27.05.2024

    Jeden

  • Margerita 27.05.2024

    Grafomanka w dupę sobie wsadź tę jedynkę

  • Grafomanka 27.05.2024

    Wolę tobie postawić...

  • Amnezja Wsteczna 27.05.2024

    Myślałam, że będzie tu jakaś sielanka, a szykuje się horror. Fajnie.

  • Margerita 27.05.2024

    dziękuję i cieszę się, że się podoba

  • Grafomanka 27.05.2024

    Horror z przedszkola...

  • Margerita 27.05.2024

    ha ha ha to dopiero początek, ale jak będziesz podskakiwać to staniesz się bohaterką.

  • Grafomanka 27.05.2024

    Margerita, mam to w czterech literach.
    Ja nie Zielona, żeby tego się bać...

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Grafomanka 🤣🤣

  • Szalej. 03.06.2024

    Grafomanka Mar myśli, że rzuca uroki w ten sposób. To takie jej wiejskie vodoo 😂

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Dzięki, Mar, ale we wszystkich myślach narracja jest taka sama, poza tym przytacza myśli do nieistotnych wątków. Ale zawsze to jakieś początek, trzeba tylko ćwiczyć. Przecinek stoi, gdzie stoi, więc pomyśl, co tu napisałaś: "Rynek nie był zbyt dużych rozmiarów na środku, znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda". Nie był dużych rozmiarów na środku, za to na brzegach był ogromny. 😄

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Przytaczasz*

  • Margerita 27.05.2024

    ZielonoMi Rynek nie był niewielkich rozmiarów, na środku znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda. Wszystko do dookoła było z kamienia, od domów po ulice.
    ale nie wiem, czy lepiej?

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Margerita Przecinek dobrze, ale po co znowu zmienione słowo? Nie był niewielkich rozmiarów? 😱Zamiast wstawić dobrze przecinek, to kombinujesz, i potem wychodzi taki cyrk.

  • Margerita 27.05.2024

    ZielonoMi Rynek był niewielkich rozmiarów, na środku znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda.

  • Margerita 27.05.2024

    ZielonoMi ale się cieszę, że udało mi się wstawić dobrze przecinek, a inne przecinki starałam się poprawiać dobrze, ale nie wiem, co mi z tego wyszło.

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Margerita Nie wyszło zbyt dobrze.

  • Margerita 27.05.2024

    ZielonoMi eh, ale chyba tragedii też nie ma?

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Margerita Bywało gorzej, ale.dalej są te niepotrzebne do niczego wątki. "Po śniadaniu poszła do wsi, po dotarciu na miejsce zrobiła zakupy". No chyba wiadomo, że w połowie drogi tych zakupów nie zrobiła. Skupiasz się na głupotach, zamiast zastanowić się nad czymś fajnym, co zaciekawi czytelnika. Przysiąść, pomyśleć nad jakimś BUM w fabule. To jest całkiem fajne: Podchodząc koło stołu, przejechała po nim dłonią. „Niedługo tu przy nim będą jadły moje ofiary,” pomyślała - jest myśl, która ma jakiekolwiek znaczenie w opowiadaniu, nie o srających gołębiach.🤣🤣

  • Margerita 27.05.2024

    ZielonoMi no wiem, wiem, ale znając siebie na pewno jeszcze za jakiś czas rzucę okiem na początek

  • o nim pseud 27.05.2024

    "Ponieważ z czegoś musiała żyć, więc postanowiła, że otworzy. „Pensjonat u Kazimiery”, który tak będzie się nazywał."

    Ponieważ z czegoś musiała żyć, postanowiła, że otworzy pensjonat, który nazwie "Pensjonat u Kazimiery".

  • Margerita 27.05.2024

    już poprawione

  • o nim pseud 27.05.2024

    Margerita
    Wstała ze starego pnia i ruszyła w drogę powrotną. Po dotarciu przed dworek usiadła na ganku, po czym weszła do środka.

    Wstała ze starego pnia i ruszyła w drogę powrotną.
    Zanim weszła do środka, przysiadła na ganku.

    Mar staraj się nie używać. "po czym" "więc" "po dotarciu" itp.

  • Grafomanka 27.05.2024

    Zenza nr 2?

  • o nim pseud 27.05.2024

    Nic tylko "po czym rusza w drogę i po do tarciu" — ona nic innego nie robi, poza docieraniem, po czym wracaniem

  • ZielonoMi 27.05.2024

    o nim pseud 🤣Właśnie o tym mówię.

  • o nim pseud 27.05.2024

    ZielonoMi 🤣

  • o nim pseud 27.05.2024

    Grafomanka Dziękuję

  • Grafomanka 27.05.2024

    Nie wytrzymałes napięcia... Szkoda

  • Margerita 27.05.2024

    o nim pseud Ok

  • Szalej. 03.06.2024

    Margerita gdzie niby poprawione? 😁 Po co piszesz, że poprawione, jak w tekście dalej stoi tak samo?

  • ZielonoMi 27.05.2024

    Mar, mam pomysł. Niech bohaterką zrobi z kurzych łapek, oczu żeby i śliny nietoperza serum prawdy i posłuszeństwa. Potem będzie karmić tym gości, którzy na fazie po tym specyfiku będą jej posłuszni. Beda pieluch grządki, sprzątać, chodzić po zakupy do wsi, itepe, itede. A jak już się Kazimierze znudzi, to ich w łeb i do piachu. Na koniec odwiedzi ja taki Zajebisty przystojniak, Kazia się zakocha i będzie chciała z nim tuturutu, ale on przejrzy, że z niej niecna baba i ucieknie, gdzie pieprz rośnie. A Kazimiera, gdy już wszystkim ofiarom wyczyści konta bankowe, ucieknie na Wyspy Kanaryjskie i tam będzie sobie balować.

  • Margerita 27.05.2024

    Fajny pomysł

  • Grafomanka 28.05.2024

    Zielona, przyjdź na pitolenie. Jest sprawa ważna do omówienia!

    Czekam!

  • SwanSong 27.05.2024

    Niezmiennie grafomania. Na dodatek odgrzewana.

  • Margerita 28.05.2024

    Nikt ci nie każe czytać a teraz wypad

  • Grafomanka 28.05.2024

    Uuuuu... ktoś tu bardzo źle traktuje czytających.
    Zenza się zapłacze, że potwora wychował...

  • Grafomanka 28.05.2024

    On taki wrażliwy...🤣🤣🤣

  • Margerita 28.05.2024

    To chyba czytelnik czyli swank song źle traktuje autora Bo ciągle słyszę grafomania widzę że mnie zaszufladkował

  • SwanSong 28.05.2024

    Margerita Oceniam tekst, nie autora.

  • SwanSong 28.05.2024

    Margerita Wypad to do swojej starej gadaj, purchawko.

  • wikindzy 28.05.2024

    Grafomanka, "Zenza się zapłacze, że potwora wychował..."

    Myślę, że Zenza chciał mieć takiego potwora, ukręcił na nas bicz.

  • Grafomanka 28.05.2024

    wikindzy... A tak nas kochał...

  • Margerita 28.05.2024

    SwanSong Sam jesteś purchawką a do tego zbutwiałą

  • Grafomanka 28.05.2024

    Margerita, prawdę ci pisze. Nie ma za co się jeżyć... naprawdę

  • Margerita 28.05.2024

    Grafomanka ja nie jestem purchawką

  • Grafomanka 28.05.2024

    Margerita, racja, nie jesteś purchawka, jesteś sknerusem

  • jarrosław 28.05.2024

    Wieś ma ulice i rynek i redakcję gazety?

  • Zenza 03.06.2024

    Cześć Marge. Opowiadanie ma świetny klimat. Kazimiera budzi grozę.
    Poprawiłem to i owo...
    Siedzę dzisiaj w pracy i zaraz Ci machnę pozostałe części.

    Na Podlaskiej wsi, na skraju pradawnej puszczy stał drewniany dworek, w którym mieszkała Kazimiera. Kobieta uwielbiała przesiadywać w lesie, wsłuchując się w ptasi śpiew. Przyroda jest piękna - myślała.
    Ponieważ z czegoś musiała żyć, postanowiła, że otworzy. „Pensjonat u Kazimiery”, który tak będzie się nazywał. Roześmiała się, a echo niosło jej śmiech daleko, daleko po całej wsi.
    Wstała ze starego pnia i ruszyła w drogę powrotną. Zanim weszła do środka przyszłego pensjonatu, przysiadła na ganku i pomyślała, że przydałoby się posprzątać trochę dom.

    Kazimiera wysprzątała pokoje i poszła spać.
    Okno sypialni wychodziło prosto na las. Ptaki ukryte wysoko w gałęziach, śpiewem budziły okolicę. Kobieta, ziewając, pomaszerowała do kuchni, która była urządzona skromnie. Przechodząc obok stołu, przejechała po nim dłonią. Niedługo przy nim, będą jadły moje ofiary - pomyślała.

    Po rozpaleniu w piecu ugotowała owsiankę, po czym poszła do wsi.
    Rynek był niewielkich rozmiarów. Na środku znajdowała się kamienna fontanna z aniołkiem, któremu z dzbanka wypływała woda. Usiadła na ławce i przyglądała się starszej kobiecie, karmiącej gołębie.
    Przez takie baby, to cholerne ptactwo wszędzie sra - złościła się w myślach.
    Mając dość siedzenia, udała się do budynku gazety, który był cały z kamienia. Weszła do środka i podeszła do biurka. Siedział przy nim mężczyzna w okularach.

    — Dzień dobry.
    — Dzień dobry. W czym mogę pomóc? — zapytał facet w okularach..
    — Chciałabym zamieścić ogłoszenie.
    — Dobrze, a jakiej treści?
    — Już mówię. Pensjonat u Kazimiery zaprasza.
    — Czy to wszystko?
    — Nie.
    — A co jeszcze?
    — Proszę dopisać, że zatrudnię pokojówkę.
    — Czy chciałaby pani, coś jeszcze dodać?
    — Nie. Myślę, że to wystarczy. Kiedy się ukaże?
    — Jutro.
    — Świetnie.

    Kobieta opuściła budynek gazety i ruszyła w drogę powrotną. Po dotarciu do domu, postawiła zakupy na stole. Następnie poszła na strych, będący jej sekretnym pomieszczeniem. W jednym ze strychowych zakamarków stała skrzynia, którą otworzyła i wyjęła pościel. Pościeliła łóżko, a w oknie zawiesiła firankę.
    To będzie pokój mojego niewolnika - pomyślała.
    Wymiotła kurz z kątów i pajęczyny. Po przygotowaniu pokoju na poddaszu, wyszła przed dom i usiadła w bujanym fotelu. Pięć minut później dreptała wąską ścieżką do lasu, gdzie nazbierała trujących jagód i grzybków. Chodząc po lesie, tak sobie podśpiewywała:

    "Poszła Kazimiera do laseczka
    mimo podeszłego już wieku
    niezła była z niej dzieweczka
    tak, tak zazdrosny człeku."

    Kobieta zadowolona ze zbiorów wróciła do domu. Po zostawieniu ich w kuchni, zeszła do piwnicy.

  • Margerita 03.06.2024

    Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania