Perperuna
Jej twarz chmurzeje,
z oczu błysk pioruna,
z wysoka się śmieje,
jak na niebie łuna.
Wiatr ogień podsyca,
już moje serce jak las płonie,
rude włosy deszczu – tonę,
w górę – nie jak kotwica.
Ulicą przeszła,
po mnie weszła,
zabijając kilka drzew.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania