Generalnie najczęstrzym spadkiem napięcia w tego typu tworach jest moment po-kulminacyjny. CZasem wolę zawiesić i zostawić pod różnorakie pole interpretacyjne, niż je narzucać. Nie zawsze, ale krótkie teksty rzadko puentuje.
"Siadaliśmy najczęściej na końcu, niedbale ciskając zawleczkami z najtańszych piw. Potem podsuwałem mu zdanie, czy choćby słowo, a on je chwytał, od razu zamieniając w szczere złoto. Umiejscawiał w czasie i przestrzeni, przyoblekając w opowieść. Czasem zwyczajną, bez puenty i bez polotu. Innym razem, w niedającą się uwierzyć fantastykę. Niejednokrotnie dojeżdżaliśmy tak do samej pętli i nigdy nie pomyślałem, że łga" - podoba mi się ten cały fragment, z jakiegoś takiego nostalgicznego punktu widzenia
Podoba mi się też zwrócenie uwagi na lśniącą, kontrastującą nowością z otoczeniem kłódkę.
No i końcówka standardowo. Podobno z imprezy powinno się wyjść w jej najlepszym momencie, bo potem już tylko zjazd w dół, ale może to nie do końca najlepsze porównanie... :)
Błędów nie wyłapałam.
Pięć miniaturowo-maniakalno-niedopowiedzianych ocenków, zamkniętych w jednej. A, kurwa, kreatywność mi się kończy :D
I rączo pobiegła ku niemu z kubecziem aby co nadpitej kawy w cherlawym nareczu. A wiatr rozwiewał kędzierzawe pasemka jej skołtuniałych włosów, gdy ku swemu lubemu tak pędziła.
Wiekowe już klapki Kubota odmierzały głośnym "klap-klap" zaczątek siłnego, płomiennego uczucia.
W całym domu śmierdziało, bo zaniedbane psy bestialsko okupywały wesalkę wypróżniając sie nań.
No i ten żółw. Maciuś. Smutny, prerośnięty hokejowy krązek o grubych, struchlałych łapkach.
Trzy dni w tym samym miejscu leżał do góry denkiem, popiskując "ratunku".
Nic z tego.
Pani domu miała wszystko gdzieś.
Hahaha, ej przeoczyłam to wczoraj. Tu powinny być jakieś powiadomienia typu "Użytkownik Canulas odpowiedział na Twój komentarz pod tekstem (blabla)" ;)
Ritha, tak. Powinno tak być, ale z drugiej strony, nigdy nie wiesz, co znajdziesz. To wlazisz co jakiś czas.
Chyba pierdzielne w taki deseń coś, jak już z prezentami wrócę
Siadaliśmy najczęściej na końcu, niedbale ciskając zawleczkami z najtańszych piw. Potem podsuwałem mu zdanie, czy choćby słowo, a on je chwytał, od razu zamieniając w szczere złoto. - dwaj przyjaciele z nocnego autobusu i opowieści. Ale wiesz, że nie wolno pić alkoholu tam gdzie siedzieliście?
Chałupina była taka, jak i on. Zniszczona, lecz z charakterem. - świetne opisanie chałupy ,,charakter" tylko ciekawe jaki?
Nie kłamałem. To tam siedzi od lat - prawda prawdziwa, nie kłamał.
Posiedzi sobie.
Pozdrawiam 5:)
Kolejny świetny tekst :) Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy tak opowiadają jak wspomniany pasażer autobusu. A jak jeszcze mają jakiegoś asa w rękawie, to już jest cudeńko :) Początek - to szczera prawda - nigdy nie wiemy co kryje ubranie i wyraz twarzy. Możemy być w wielkim błędzie. 5 :) Serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że sprawiłam Ci radość swoim powrotem :)
Dokładnie. Nigdy nie wiemy.
Kiedyś, na treningu, dostałem do sparingu takie chucherko, a z buzi, pluszowy miś. Dostałem srogi wpierdol.
Ludek się do Legii Cudzoziemskiej podobno szykował. Można się oszukać
Dygresja po przeczytaniu tytułu - przypomniał mi się horror, jaki oglądałam "sto lat temu", kobitka wyhodowała sobie "cuś potwornego z mackami" i trzymała w piwnicy. Oczywiście w chacie rozegrał się dramat... Ciekawe czy o tym samym tekst twój będzie? ;) Lecim więc czytać...
"i towarzysko usposobiony nie byłem" - niezłe sformułowanie ;)
"zdawało się mieć naturę głęboką, jak studnia na wsi. : - powoli zaczynam o to tobie myśleć, jak o mistrzu porównań jesteś
"Nie, że od razu jelonek." - uśmiałam się na to porównanie ;)
Koniec - bomba :) Można powiedzieć, że miałam przeczucie na początku :)) A to jednoznacznie oznacza - że tytuł był dobrze dobrany.
Zaznaczam to z podziwem, bo to moja "pięta achillesowa", więc doceniam u innych :))
Pozdrowionka :))
To coś z mackami przypomina mi Opętanie (film Andrzeja Żuławskiego), tyle że "hodowała" to w mieszkaniu, nie w piwnicy. Isabelle Adjani absolutnie rewelacyjna w tym filmie. Film, który miażdży świadomość.
Adam T Nie, to ja stanowczo nie o tym. Opętanie Żuławskiego to wybitny klasyk. Tamta to była szmira jakaś. Rodzice kupili ze 30 lat temu wideo i na jednej w wypożyczonych kaset to było. A że jako dzieciakowi przyszło mi to oglądać - do dziś pamiętam te macki przepychające się między deskami podłogi nad piwnicą ;) Śniły mi się później po nocach ;) Wiec jak zobaczyłam tytuł Canulasa - to od razu mi błysnęło tamtym horrorem przed oczami... ;)
Agu, fakt - klasyk, dla mnie arcy. Isabelle w scenie w metrze - no kurwa-żesz-w-dupę-mać, młoda dziewczyna tak zagrała, że wszelkie "panny oscarowny" niech się zagrzebią w piasku.
Adam T Ja to oglądałam wieki temu i przyznam, że z detali niewiele pamiętam... Jest kobita i mackowaty kochanek, no i mąż, co to się nijak nie może odnaleźć w sytuacji. Z samego filmu najbardziej utkwił mi w głowie nastrój grozy i niepokój, jaki czułam podczas oglądania. Ot tyle, albo aż tyle.
Każdy buduje sobie drogę do własnego piekła - taki komunał mo się nasunął. O tym dla mnie jest tem tekst. Gawędziarsko opisany, luźno, ale bez przesady i "przecinkowej" wulgarności.
Polecam film Void, tam się duży motyw z piwnicami (gatunek wiadomy). Czasem się zastanawiam, dlaczego piszę, skoro prawie nic nie czytam, za to oglądam maniakalnie? Ok, spam/dygresja, ale mój swiat to film.
Bardzo mi się podobał klimat, styl, koniec, "poczerwie spękanych cegieł"; no, wszystko.
Pozdrawiak ;)
No to już sobie odpowiedziałem na pytanie, skąd wiesz. Mój to chyba to i to.
Ciekawostka. Jadę autobusem pierwszy raz od dawna, stukam komentarza i mnie na wymioty bierze.
Dramat.
Dzięki za wizytę. Zwłaszcza że przed świętami czasu mało.
jeśli mam być szczera, to niedosyt czuję i nie chodzi tu o zakończenie, ale brak prawdziwego mięsa. Jak już decyduję się Ciebie czytać to nastrajam na grozę, może dlatego wydało mi się to lekkie dosyć.
Klimat bardziej czendlerowski niż horrorowy. A napisane świetnie. Pozdro
Czytając twój tekst, jak temu gościowi żebra wbiły się w kasownika to aż mnie zabolało w boku, ale te cholerne autobusy tak jeżdżą . No proszę, jak panowie się ze sobą zaprzyjaźnili. Ode mnie też pięć szkoda, że nie dowiem się co było dalej
Canulas
zamierzam napisać o każdym przeczytanym twoim tekście recenzję jak będę miała już gotową to ci wyślę na fb w wiadomości i powiesz czy się podoba
Canulasie, zapomniałem wspomnieć, że sprytnie udało się mnie wprowadzić do tej piwnicy, bo nie podejrzewałem, że już nie wyjdę, więc opowiadanko się udało.
Komentarze (50)
Szykuje się zajadła walka o przetrwanie. :) Ja mam w piwnicy drzwi, z jakiejś łodzi podwodnej. Gdyby mnie ktoś tam zamknął... 5:)
Nie szykuje, bo to tylko jeden strzał, bez dalszych.
Anegdotka, zawieszona w czasie i przestrzeni.
Dzięki, Szu.
Spoko, dopowiem sobie sama. :)
Szudracz , chyba musisz ;)
Tytuł przyciąga uwagę, a końcówka jest bardzo klimatyczna, niedopowiedziana. 5
Niedopowiedziana - Ano. Jak chyba wszuystko u mnie. Dzięki za wizytę StanIWicku-masie.
Może lepiej samemu sobie dopowiedzieć, bo mogłoby być zbyt makabrycznie.
Generalnie najczęstrzym spadkiem napięcia w tego typu tworach jest moment po-kulminacyjny. CZasem wolę zawiesić i zostawić pod różnorakie pole interpretacyjne, niż je narzucać. Nie zawsze, ale krótkie teksty rzadko puentuje.
Twój nick idealnie pasuje do horroru. Może też cię kiedyś wykorzystam ;)
Pewnie. Byłoby fajnie na żywo pogadać z Wickiem. Zanim mnie zabiją, weź dla mnie od nich autograf
"Siadaliśmy najczęściej na końcu, niedbale ciskając zawleczkami z najtańszych piw. Potem podsuwałem mu zdanie, czy choćby słowo, a on je chwytał, od razu zamieniając w szczere złoto. Umiejscawiał w czasie i przestrzeni, przyoblekając w opowieść. Czasem zwyczajną, bez puenty i bez polotu. Innym razem, w niedającą się uwierzyć fantastykę. Niejednokrotnie dojeżdżaliśmy tak do samej pętli i nigdy nie pomyślałem, że łga" - podoba mi się ten cały fragment, z jakiegoś takiego nostalgicznego punktu widzenia
Podoba mi się też zwrócenie uwagi na lśniącą, kontrastującą nowością z otoczeniem kłódkę.
No i końcówka standardowo. Podobno z imprezy powinno się wyjść w jej najlepszym momencie, bo potem już tylko zjazd w dół, ale może to nie do końca najlepsze porównanie... :)
Błędów nie wyłapałam.
Pięć miniaturowo-maniakalno-niedopowiedzianych ocenków, zamkniętych w jednej. A, kurwa, kreatywność mi się kończy :D
Haha, o Jezu. Zapieprzasz dziś jak Sam Kevin po domu. Miło mnie.
Haha, czekaj aż się rozkręcę, bedzie sam po NY ;)
Nienawidzę mieć zaległości! Przeskok chwilowo na Salunaca ;)
I rączo pobiegła ku niemu z kubecziem aby co nadpitej kawy w cherlawym nareczu. A wiatr rozwiewał kędzierzawe pasemka jej skołtuniałych włosów, gdy ku swemu lubemu tak pędziła.
Wiekowe już klapki Kubota odmierzały głośnym "klap-klap" zaczątek siłnego, płomiennego uczucia.
W całym domu śmierdziało, bo zaniedbane psy bestialsko okupywały wesalkę wypróżniając sie nań.
No i ten żółw. Maciuś. Smutny, prerośnięty hokejowy krązek o grubych, struchlałych łapkach.
Trzy dni w tym samym miejscu leżał do góry denkiem, popiskując "ratunku".
Nic z tego.
Pani domu miała wszystko gdzieś.
Hahaha, ej przeoczyłam to wczoraj. Tu powinny być jakieś powiadomienia typu "Użytkownik Canulas odpowiedział na Twój komentarz pod tekstem (blabla)" ;)
Ritha, tak. Powinno tak być, ale z drugiej strony, nigdy nie wiesz, co znajdziesz. To wlazisz co jakiś czas.
Chyba pierdzielne w taki deseń coś, jak już z prezentami wrócę
Siadaliśmy najczęściej na końcu, niedbale ciskając zawleczkami z najtańszych piw. Potem podsuwałem mu zdanie, czy choćby słowo, a on je chwytał, od razu zamieniając w szczere złoto. - dwaj przyjaciele z nocnego autobusu i opowieści. Ale wiesz, że nie wolno pić alkoholu tam gdzie siedzieliście?
Chałupina była taka, jak i on. Zniszczona, lecz z charakterem. - świetne opisanie chałupy ,,charakter" tylko ciekawe jaki?
Nie kłamałem. To tam siedzi od lat - prawda prawdziwa, nie kłamał.
Posiedzi sobie.
Pozdrawiam 5:)
Jeździłem kawał czasu nocnymi autobusami :)
Kolejny świetny tekst :) Uwielbiam rozmawiać z ludźmi, którzy tak opowiadają jak wspomniany pasażer autobusu. A jak jeszcze mają jakiegoś asa w rękawie, to już jest cudeńko :) Początek - to szczera prawda - nigdy nie wiemy co kryje ubranie i wyraz twarzy. Możemy być w wielkim błędzie. 5 :) Serdecznie pozdrawiam i cieszę się, że sprawiłam Ci radość swoim powrotem :)
Dokładnie. Nigdy nie wiemy.
Kiedyś, na treningu, dostałem do sparingu takie chucherko, a z buzi, pluszowy miś. Dostałem srogi wpierdol.
Ludek się do Legii Cudzoziemskiej podobno szykował. Można się oszukać
Dygresja po przeczytaniu tytułu - przypomniał mi się horror, jaki oglądałam "sto lat temu", kobitka wyhodowała sobie "cuś potwornego z mackami" i trzymała w piwnicy. Oczywiście w chacie rozegrał się dramat... Ciekawe czy o tym samym tekst twój będzie? ;) Lecim więc czytać...
"i towarzysko usposobiony nie byłem" - niezłe sformułowanie ;)
"zdawało się mieć naturę głęboką, jak studnia na wsi. : - powoli zaczynam o to tobie myśleć, jak o mistrzu porównań jesteś
"Nie, że od razu jelonek." - uśmiałam się na to porównanie ;)
Koniec - bomba :) Można powiedzieć, że miałam przeczucie na początku :)) A to jednoznacznie oznacza - że tytuł był dobrze dobrany.
Zaznaczam to z podziwem, bo to moja "pięta achillesowa", więc doceniam u innych :))
Pozdrowionka :))
To coś z mackami przypomina mi Opętanie (film Andrzeja Żuławskiego), tyle że "hodowała" to w mieszkaniu, nie w piwnicy. Isabelle Adjani absolutnie rewelacyjna w tym filmie. Film, który miażdży świadomość.
Adam T, skąd Ty to wszystko wiesz?
OK. Nieważne. Jak będę coś potrzebował, czegoś nie pamiętał, wiem, gdzie iść
Can, to jeden z moich absolutnie ukochanych filmów.
Adam T Nie, to ja stanowczo nie o tym. Opętanie Żuławskiego to wybitny klasyk. Tamta to była szmira jakaś. Rodzice kupili ze 30 lat temu wideo i na jednej w wypożyczonych kaset to było. A że jako dzieciakowi przyszło mi to oglądać - do dziś pamiętam te macki przepychające się między deskami podłogi nad piwnicą ;) Śniły mi się później po nocach ;) Wiec jak zobaczyłam tytuł Canulasa - to od razu mi błysnęło tamtym horrorem przed oczami... ;)
Agnieszka Gu moje szlachetne opko, do szmiry...??? Tak bezceremonialnie...???
W biały, zupełnie niepochmurny, dzień???
Slicznie
Agu, fakt - klasyk, dla mnie arcy. Isabelle w scenie w metrze - no kurwa-żesz-w-dupę-mać, młoda dziewczyna tak zagrała, że wszelkie "panny oscarowny" niech się zagrzebią w piasku.
Canulas
Nie twoje, tylko tego horroru com go oglądała wieki temu ;))
Agnieszka Gu sam tytuł mi się skojarzył ;) twoje opko jest oki :))
Adam T Ja to oglądałam wieki temu i przyznam, że z detali niewiele pamiętam... Jest kobita i mackowaty kochanek, no i mąż, co to się nijak nie może odnaleźć w sytuacji. Z samego filmu najbardziej utkwił mi w głowie nastrój grozy i niepokój, jaki czułam podczas oglądania. Ot tyle, albo aż tyle.
Ciężko mi się odnieść. Tytuł jak tytuł. Raczej się mocno nie skupiam przy nich.
W ogóle nie myślałem chyba nawet o tym.
Pozdro, A. Gu
Każdy buduje sobie drogę do własnego piekła - taki komunał mo się nasunął. O tym dla mnie jest tem tekst. Gawędziarsko opisany, luźno, ale bez przesady i "przecinkowej" wulgarności.
Polecam film Void, tam się duży motyw z piwnicami (gatunek wiadomy). Czasem się zastanawiam, dlaczego piszę, skoro prawie nic nie czytam, za to oglądam maniakalnie? Ok, spam/dygresja, ale mój swiat to film.
Bardzo mi się podobał klimat, styl, koniec, "poczerwie spękanych cegieł"; no, wszystko.
Pozdrawiak ;)
No to już sobie odpowiedziałem na pytanie, skąd wiesz. Mój to chyba to i to.
Ciekawostka. Jadę autobusem pierwszy raz od dawna, stukam komentarza i mnie na wymioty bierze.
Dramat.
Dzięki za wizytę. Zwłaszcza że przed świętami czasu mało.
jeśli mam być szczera, to niedosyt czuję i nie chodzi tu o zakończenie, ale brak prawdziwego mięsa. Jak już decyduję się Ciebie czytać to nastrajam na grozę, może dlatego wydało mi się to lekkie dosyć.
Klimat bardziej czendlerowski niż horrorowy. A napisane świetnie. Pozdro
No cóż. Nie przykro mi w sumie. Krótki tekst. Długo się nie męczyłaś.
Szufladkowaniu mówię stanowcze - spoko, ale tylko jeśli o grozę idzie.
Canulas nie męczysz mnie, a tekst mi się podobał.
Martwe zło w wersji Canulasowej. Uważaj na dłoń, nie słuchaj taśm i nie czytaj Księgi umarłych . Hehe. Dobry tekst, piona
Lubię Martwe Zło, Bruca Campbella i Armię Ciemności. Strawny pastisz może okrasić horrorek. Martwica Mózgu. Zły Smak.
Stara szkoła VHS.
Pozdro, Riggs
Czytając twój tekst, jak temu gościowi żebra wbiły się w kasownika to aż mnie zabolało w boku, ale te cholerne autobusy tak jeżdżą . No proszę, jak panowie się ze sobą zaprzyjaźnili. Ode mnie też pięć szkoda, że nie dowiem się co było dalej
Margerita, ale Ty najazdy robisz na moje teksty. No, no, no. :)
Lancelot się dowie, to się awanturował będzie.
Canulas
Mam Lancelota gdzieś może się najwyżej pocałować w d...
A nie lubisz, jak cię czytam? Bo ja lubię twoje teksty
Margerita, lubię, ale... Jak Ty mówisz?
Jestem zszokowany ;)
Canulas
zamierzam napisać o każdym przeczytanym twoim tekście recenzję jak będę miała już gotową to ci wyślę na fb w wiadomości i powiesz czy się podoba
Margerita, spoko. Zajebiście. Bardzo mnie się podoba
Tekst jak zawsze sprawnie napisany.
Znalazłem parę rzeczy dla siebie:
"po prostu, żyjąc w nocy, trzeba umieć płynąć jej czarnym nurtem. Przywyknąć do niej i nie dać się pochłonąć mrocznym marom, które wypuszcza na żer."
"Następnie wygramoliłem się spod jego cielska i chwilę później znowu byliśmy obcy."
"Od ścian całymi płatami odrywała się farba, ukazując poczerwie spękanych cegieł."
Ogólnie, fajne opowiadanko.
Canulasie, zapomniałem wspomnieć, że sprytnie udało się mnie wprowadzić do tej piwnicy, bo nie podejrzewałem, że już nie wyjdę, więc opowiadanko się udało.
Tekst starszy od węgla, więc wiadomo, że dziś coś bym zmienił, ale może to lepiej, że jest jak jest.
Pozdrox.
Dzięki za odkopki
Będę odkopywał coś od czasu do czasu, bo nie lubię długich niestety ani powieści.
Canulasie, a o co właściwie chodzi z tym avatarem - jesteś miłośnikiem literatury brazylijskiej???
Nie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania