Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź
Skąd się w Poznaniu wzięła potrzeba,
By wyjść z hasłami: „my chcemy chleba”?
Po wojnie pustki, głód brzuch wciąż ściska,
A partia tylko „śrubę dociska”.
Tych, co ośmielą się protestować,
Zaraz UB do więzień chowa,
Albo ich bierze na przesłuchania
i torturami wymusza zeznania.
Partia drwi z ludzi, narasta frustracja,
jak cisza przed burzą zapada stagnacja…
Chcąc dobre z partią nawiązać relacje,
Zakłady Cegielskiego ślą tam delegację.
Aby się tam delegacja z partią dogadała,
Żeby partia ludzi już tak nie nękała.
Tymczasem delegacja ta jakby zanika.
Czy UB ich trzyma? Narasta panika…
Panika, bunt i niedowierzanie!
Pójdźmy nań tłumem! – panowie i panie.
Tak jak pomyśleli, tak też się i stało,
i tłum maszeruje już ulicą całą.
Biało-czerwone wśród ludzi sztandary,
Transparenty z hasłami: „darujcie nam kary”.
„My chcemy chleba, wolności i pracy”
krzyczeli wtedy tak poznaniacy.
W końcu tłum dotarł na Kochanowskiego,
Pod gmach bezpieki – siedziby złego.
Ktoś krzyknął w nerwach, ktoś głazem cisnął,
Koktajl Mołotow ogniem zabłysnął.
Na to z UB użyli hydrantu,
Próbując rozproszyć tłum demonstrantów.
Tłum rozwścieczony już do białości,
Podpalić chce gmach w tej całej złości.
Wtedy ktoś z partii i bez rozumu
dał UB rozkaz: strzelać do tłumu!
bezpieka strzela, po ludziach jak leci,
padają młodzi, starsi i dzieci.
Ludzi w pochodzie było bez liku,
więc ranni i martwi są na chodniku.
Tak w roku pańskim: pięćdziesiąt sześć,
się rozpoczęła poznańska rzeź.
Banasiak Ola, dziewczyna dziarska,
Sercem powinność jej pielęgniarska.
Kule świstają tuż nad jej głową,
Ona nieść pomoc jest dalej gotową.
Pan Czeszak Edmund, pracy szukając,
Był w szoku do piekła tego wpadając.
Nagle kolegi krew ściera ze skroni,
Bo snajper z UB użył swej broni.
Powstańcy trzy czołgi opanowali,
Cel? Gmach UB, tam, tam w oddali.
I co, ubecja? Już nie takie chwaty?
Kiedy śmierć patrzy wam w oczy z armaty?
„Kto rękę z bronią na partię wyciągnie,
temu tę rękę partia odrąbie!” –
z radia Merkury zew zemsty śwista,
grzmi Cyrankiewicz, ten komunista.
Pan Majchrzak Jerzy – dzielny mężczyzna,
miał zawsze w sercu: Bóg, Honor, Ojczyzna.
Nie mogąc tknąć ojca, bezpieki machina,
chcąc zabrać Jerzego, zabrała mu syna.
Walcząc o kromki kawałek chleba,
Poznańscy herosi zrobili co trzeba.
I chociaż do przodu czas goni i goni,
miejmy w swym sercu wciąż pamięć o nich.
***
Wiersz ten dedykuję wszystkim poznaniakom, ich bliskim, oraz wszystkim tym, którzy doświadczyli życiowych tragedii wskutek wydarzeń poznańskiego Czerwca 1956 roku....
Autor wiersza - Jan Jarosław Zieleziński
***
Kilka słów wyjaśnienia:
Poznański Czerwiec 1956 – był to pierwszy masowy protest robotniczy w powojennej Polsce, w którym zwykli ludzie wyszli na ulice, domagając się m.in. chleba, pracy i godności. Tekst łączy fakty historyczne z indywidualnymi losami uczestników, przywołując bohaterów takich jak: Aleksandra Banasiak, Edmund Czeszak czy Jerzy Majchrzak. Poprzez obrazowe opisy ulicznych starć, represji UB i odwagi demonstrantów, wiersz stara się utrwalić pamięć o tych wydarzeniach i o ludziach, którzy walczyli o podstawowe prawa człowieka w trudnych, powojennych czasach.
***
Źródła wykorzystane w wierszu:
1. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-2/
2. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-1/
3. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/jerzy-majchrzak/
4. https://historiamowiona.poznan.pl/relacje/aleksandra-banasiak/
5. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/ubowcy-przyznali-ze-strzelali-pierwsi/
6. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/chlopak-dostal-serie-glowa-rozbryznieta/
7. https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Cyrankiewicz
8. https://historiamowiona.poznan.pl/swiadectwa/swiadkowie-1956-odc-3/
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania