Pierwopis

ucieczka z generycznego snu. prosto w taki

o przenikaniu się form. jak nasiąkniętych bibułek.

 

gdzie, grając w kosi kosi łapci, gaworzymy

para-wyliczankę: "świndroń-dryńdroń,

czy pojawi się klawidroń", mam na nazwisko

Manisterdziołek, co w tutejszym narzeczu

jest słowem gorszym, niż obelga,

 

za to ciebie – w ogóle nie dotknęło ugroteskowienie.

świetlista jak zawsze pokazujesz mi znaki na skórze.

poezję spokoju i wolności, od czytania której

zwijają się we mnie, kompletnie martwe,

liście pełne kolców.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • najmniejsza 5 miesięcy temu
    W mojej rodzinie jestem pierworodna, wzięłam sobie męża który u siebie w rodzinie też jest pierworodny :-)
  • il cuore 5 miesięcy temu
    Ale numer... zawsze myślałem, że ta zabawa to: koci koci łapci.
    Bardzo wyrazisty tekst, szczególnie trzecia część.
    cul8r

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania