Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
pierwsze piętro (11)
Musicie uważać, bo tu, na tym piętrze mieszka Włos, specjalista światowej klasy w podpierdalaniu rzeczy i nierzucaniu się przy tym w oczy, jak włos właśnie. Przyklei się do pleców i nie czujesz, masz w zupie i możesz nie zauważyć, aż coś zaswędzi w gardle. Jak wam coś zginie tutaj, to przepadło na amen. Włos dałby radę zajebać kamień z Cusco, jakby akurat był w okolicy i miał kaprys, tak więc brzękadła do kieszeni, telefony do kieszeni, ręce do kieszeni! U Włosa otwarte.
Brzękadła, biżuteria czyli. Bo brzękają, odbijają światło, złodziej od razu zauważa takie rzeczy, ja wam mówię z doświadczenia...
Ale zanim do Włosa. Tu, gdzie piętro wyżej mieszka i okazjonalnie ryczy w ciemnościach nasz ulubiony Święty Jerzy, Są Żorż, Dżordż de seint, mieszka niejaki Mucha. Nie, nie wiem, czy to imię, czy to ważne? I tak nie znamy imion nikogo tutaj, więc co za różnica?
Mucha był podobno kiedyś kolejarzem, tak wnioskuję z tych plakatów z pociągami na ścianach... Maszynistą może. Albo no, nie wiem, lubi pociągi. Składy kolejowe. Dworce. Każde puste miejsce od ziemi do sufitu wyklejone obrazkami, plakatami i zdjęciami o tematyce kolejarskiej, od pary do TGV.
No. I Mucha gada do much, to znaczy mamrocze do tych latających obrzydlistw. Więcej! Zna je wszystkie. Co to znaczy? Nadaje im imiona, odróżnia je od siebie, zwraca się do nich, po cichu, tekstami w stylu: "niezły piruet, Rosamund", albo "uczesz się, Edmund", "Bob, ile razy mam powtarzać...?". Tak mi się wydaje, że tak jest, że tak do nich gada nasz kolejarz. Ten to chyba nie lubi światła, skoro jedyne światło tutaj, to zabłąkane, nieco już zuzyte fotony od pana Ropuchy, i te głupie bajki o hipisach, co szukają duchów a znajdują przebierańców. Serio, popatrzcie sobie chwilę, przy maksymalnie ściszonym telewizorze słychać każde bzyknięcie muchy i te takie głupie syknięcia, brzęknięcia i chrząkanie, to te jego "konwersacje" z muchami.
Tak, to jest cały czas ten sam odcinek, w kółko. Mucha nie jest oglądaczem, telewizor chyba serio jest tylko źródłem światła i tyle. Gdyby nie ta maksymalna jasność to chuja byłoby tu widać. Aż dziwne, że mu te paprocie nie wyzdychały, tak bez światła to raczej rośliny nie żyją...
Raczej, powiedziałem. Nie jestem biologiem, kurwa, florystą, pewnie jakieś tam żyją pod wodą na przykład, ale w głębinach jaskiń raczej ciężko o, nie wiem, wyjebane na pięć metrów fikusy, kaktusy i skrzypy, nie? Tam to tylko te pojebane szczury ze skrzydłami i jaszczurki bez oczu... Ale wracając do tematu:
Mucha prawdopodobnie kiedyś był normalny, jak pan czy pani... No, pan może nie, z tymi kolczykami. Ale, no, jak niektórzy z nas, no, dobra, żartowałem, większość. Jakoś wybrnęliśmy? No hard feelings? Dopsz. Mucha jest typem człowieka, który...
A wie pan, że też się zastanawiałem, co ten wieszak z torebkami tu robi? Ja myślę, że te torebki to Włosa, który po skrojeniu kogoś na mieście, przynosi wszystko tutaj, i może akurat, nie wiem, te może mu się mniej już podobają? Tak strzelam, tutaj to trudno wyczuć.
Jeszcze coś o Musze? Hmm... Mucha ma czarne włosy, które ledwo wystają spod kaszkietu, fryzura i cały wygląd, z tą koszulą włącznie, ma w stylu Gargamela z tego komiksu o niebieskich ludkach w lesie, nie? Gdyby Gargamel nosił kaszkiet, oczywiście. Ten tutaj przypadek ma zasłonięte okno tak samo jak Jurek, może coś z tym pokojem jest nie tak? W sumie Ślepy też go nie widzi, ten ma zaklejone ściany, a Jurek wrzeszczy, jak mu świeczka gaśnie. Celna uwaga, jak zostanie czasu, to możemy to sprawdzić. O ile przeżyjemy, he, he.
Dobrze, no, taki żarcik. Wychodzimy pojedynczo przez pokój Ropuchy, uważając na te pieprzone pajacyki... Dobra, jest jeden z trójkątem. No, z takim co się w niego patyczkiem metalowym uderza. Trójkąt z metalu. Panie, muzykologiem nie jestem, nie wiem, oprowadzam tutaj najlepiej jak potrafię, nie znam odpowiedzi na wszystko. Zresztą, tutaj się ciągle coś zmienia...
Jak to? Zobaczycie. Uwaga na tego pajaca z trójkątem i znowu, ten następny ma jakiś chyba bębenek, albo tamburyn? Powtarzam, nie wiem, co to jest. Tam w rogu, koło drzwi do Włosa, stoi jeden z trąbką.
Naprawdę nie wiem, jak Ropucha robi, i po co, te stworki. Nawiasem mówiąc, trudno wyczuć, czy to on je zrobił sam, czy on tylko je serwisuje, no, nakręca i oliwi i puszcza dalej w świat, żeby zachować kontinuum? Do przemyślenia. Jakie kontinuum? No przecież nakręca pajacyka, puszcza go, tamten se chodzi, se wali w tamburynek, bębenek, trójkąt, dmucha w trąbkę, robi mały hałas... Tamten w hełmie tylko macha flagą? I nic więcej? No, popatrz pan... Hmm. Tupie głośniej od pozostałych, to pewnie to. Co to ja? Że kontinu- a, tak. Już już już, mam to. Chodzą sobie, czy ja wiem, czy bez celu? Chodzą sobie te chłopki, robią każdy jakąś swoją trasę, postukają, podzwonią, potrąbią, po czym wracają i po nakręceniu, znowu. Cały czas.
Nie wiem, czy to specjalnie przez Ropuchę zrobiona metafora ludzkiego żywota, czy on to sam, czy zaadaptował, czy co... Nie wiem. Ale pasuje, nie? Pan, państwo jak śpicie to też macie taki niby serwis, nie? Organizm się regeneruje, coś tam... Uwaga na tego z bębenkiem, będzie wracał. Najlepiej, jak chcecie poobserwować ten fenomen, to stańcie na schodach. Jak będziemy wracać, to przypomnijcie mi o Pająku, zapomniałem wam u Muchy pokazać, a to dosyć istotna sprawa. Ale to tak na deser, potem.
Komentarze (6)
Ciężko mi trochę ogarnąć, że rozkład pomieszczeń nie powstaje w momencie ich opisywania i że masz wszystko już umyślone. Ciekawe. Moment kulminacyjny, jeśli w ogóle będzie, wydaje się być blisko.
"Zna je wszystkie. Co to znaczy? Nadaje im imiona, odróżnia je od siebie, zwraca się do nich, po cichu, tekstami w stylu: "niezły piruet, Rosamund", albo "uczesz się, Edmund", "Bob, ile razy mam powtarzać...?". Tak mi się wydaje, że tak jest, że tak do nich gada nasz kolejarz." - dobrze sprzedane dziwactwo
"nieco już zuzyte fotony" - zużyte*
A przy okazji "skoro jedyne światło tutaj, to zabłąkane, nieco już zuzyte fotony" - cudnie
"Aż dziwne, że mu te paprocie nie wyzdychały" :D
"żeby zachować kontinuum? Do przemyślenia. Jakie kontinuum? No przecież nakręca pajacyka, puszcza go, tamten se chodzi, se wali w tamburynek, bębenek, trójkąt, dmucha w trąbkę, robi mały hałas..." :D niby normalny, nakręcany pajacyk, a dla mnie gdzieś podświadomie absurdalny. No i porównanie ich do ludzkiego żywota, całkiem celne.
"Uwaga na tego z bębenkiem, będzie wracał" :D
No, lecę dalej. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania