Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
pierwsze piętro (12)
Nawiasem mówiąc, coś mi się kojarzy, że jednak ten miecz Jureczka się jakoś nazywał... Stoicie wszyscy na schodach? Ustawcie się tak, żeby te hordy chcące zaruchać naszą małą Lucy nas nie stratowały. Nie, serio, idzie ktoś. Wygląda trochę jak dziecko, nie? Taki chudy wyrostek, maks siedemnaście lat. Maks, powiedziałem, może mieć i czternaście - swoją drogą, jeśli on faktycznie jest klientem i pcha się w taki syf, żeby kijem w wiadrze pogmerać za dziesięć dolarów... To niech ma. W Tajlandii młodsze są za mniej, jakby to kogoś interesowało. Ja tylko mówię, tam seksbiznes kwitnie, a tu... Dobra, dobra, chuj z tym. Niech robią, co chcą.
Spójrzcie na ten dywan na podłodze. Obecnie krąży na nim, bez celu, albo, zgoda, pozornie bez celu, kilka tych kukiełek. Dobosz, tam pod drzwiami, na środku łysy klaun z talerzami, tu w rogu się zakręcił chińczyk z miską i pałeczkami... Nie, nie będziemy mu pomagać. Sam się wpędził, to sam niech się wyswobodzi. Jak ktoś z państwa mu w tym pomógł, to mamy przejebane. Wolę nawet nie wiedzieć. Patrzcie, patrzcie, patrzcie, jak wychodzą z łazienki, od Muchy i skąd inąd kolejne, i krążą po dywanie... Odsuńcie się, bo nasz błyskawiczny kochanek już wraca, lżejszy o banknot i zawartość jąder, a bogatszy o nowe doświadczenia. Których mu nie zazdroszczę, swoją drogą.
Idziemy do Włosa, ale uważamy, uważamy... To te drzwi. Te środkowe są zabite od wewnątrz, pokażę za chwilkę. Idźcie pojedynczo, ostrożnie, wzdłuż ściany - te kukiełki mają tu pierwszeństwo bezwzględne, jak pojazd uprzywilejowany, jak czołg. Dobrze. Widzicie, o tu? Kolce z gwoździ wystają. Włos chyba użył krokwiaków do zabicia tych drzwi, zresztą, pewnie akurat takie udało mu się ukraść. Włos nie wygląda mi na znawcę budownictwa, raczej na redekoratora wnętrz, jednoosobową firmę wyprowadzającą sprzęty i kosztowności. I graty.
Włos nigdy nie zamyka drzwi, bo po co, w sumie nikt go nie okradnie, bo na tym piętrze tylko on kradnie, a z innych pięter... To tylko sprzątaczka tu chodzi, czasem przeleci Dziewczyna w czerni w drodze na dół lub z dołu, a klienci Lucy są raczej zaaferowani samą Lucy, więc temat znika.
U Włosa w pokoju drugim, czyli tym do którego idziemy, nie tym, co jesteśmy teraz, jak widać... O tym zaraz. Tu Włos wyrąbał sobie przejście...Tu po ciemku i tu światło... I voila! Patrzcie, nacieszcie oczy tym dziadostwem! Stare radia, telewizory, te, magnetowidy, magnetofony, stare odkurzacze, patelnie, o! Umywalka z baterią, jak nowa. A na tej ścianie... Włos chyba całe wiadro tych gwoździ zajebał i poprzybijał całe wiadro, gdzie się tylko dało. I zaczął zawieszać, co przyniósł: Płaszcze, torebki, ciuchy, nie-ciuchy, ręczniki, szaliki, koło od taczki, narzędzia ogrodowe, tam w rogu stoi kosiarka... Totalny miszmasz. Po co Włos to wszystko kradnie i tu przynosi? Pewnie nawet Włos nie wie. Tam w rogu, jeśli się nie mylę, stoi powiększalnik audiowizualny z walizką z okablowaniem, a na tamtej łopacie, za tym plastikowym słoniem, po lewo od zestawu siekier fiskars, stoi funkiel nówka rzutnik. Włos pewnie szedł koło jakiejś szkoły, iiii się do ręki przylepiło. Włos w ogóle nie wygląda jak typowy złodziej: Metr dziewięćdziesiąt, chudy jak makaron, czupryna jak widły siana, taki Janko muzykant, trochę. O, a propos, tu widły, tam makaron, a tutaj futerał na skrzypce. Wszystko tu tylko znosi i nic więcej. Zbieracz. W pomieszczeniu pierwszym trzeba zaświecić światło i uważać. I na stopy, bo przecież te pajacyki. I na oczy, bo rozbłysk...
Tak, wiem, że już widzieliście, ale gdzieś tu jest pstryczek, no i... O, tu chyba. No. Tadaaam!
Więcej złota, niż Cortez zajebał Indianom, tak na oko patrząc. Naszyjniki, pierścionki, monety, portfele, wszystko porozwieszane na tych cholernych gwoździach wbitych w ścianę, poplątane, pozawieszane nasrane...! Uwaga, pajacyk, przepuśćcie pajacyka! Który to? O, tego jeszcze nie było. Taki maciupeńki akordeonik, Ropucha jest widać bardziej uzdolniony, niż to na pierwszy rzut oka można stwierdzić... O ile to jego robota. Dobra, poszedł gdzieś, do dupy. Nieważne.
Włos znosi tu najwyraźniej garście tego szajsu, zawiesza byle jak i chyba biegnie z powrotem po więcej, przecież taki chłystek nie może mieć więcej, niż...
No, dobra, może to nie wszystko Włosa i on tu tylko pomieszkuje, no. Aha, no, na pewno. Jest to jakaś teoria, ma to kształt logicznego argumentu, jest to możliwe. Tak samo możliwe jak to, że Włos odkrył skarb piratów i po prostu wysypał go na ściany.
Komentarze (4)
Dalej oprowadzasz i dalej nic nie wiadomo.
Poczekalnia dusz. Sen. Jakaś próżnia. Czyściec. Nie wiadomo.
Ciężko mi ogarnąć jak (jeśli w ogóle masz zamiar) z tego wybrniesz. W tej chwili nie znajdują logicznego ciągu, który mógł by te sploty połączyć, ale zapewne nie powinienem nawet szukać, tylko dać się prowadzić.
Coraz częściej nachodzi refleksja, że zwiedzanie to idea sama w sobie, że próżno szukać czegoś nadrzędnego, i że nie wszystko musi zabierać się w ciągach przyczynowo-skutkowych. Zobaczymy.
"Odsuńcie się, bo nasz błyskawiczny kochanek już wraca, lżejszy o banknot i zawartość jąder" :D ps. nawet jakby było jedynie "lżejszy o banknot" to i tak by mi się spodobało, żebyś se nie myślał
Słowo "dziadostwo" wyłapuję ;)
"Włos chyba całe wiadro tych gwoździ zajebał i poprzybijał całe wiadro, gdzie się tylko dało. I zaczął zawieszać, co przyniósł: Płaszcze, torebki, ciuchy, nie-ciuchy, ręczniki, szaliki, koło od taczki, narzędzia ogrodowe, tam w rogu stoi kosiarka..." - Włos to Ty! Przyczepiasz się nie wiadomo kiedy, kleszczysz (:p) i wszędzie (podobno) przybijasz haczyki! Ritha dokonała odkrycia! :>
O! - "Metr dziewięćdziesiąt, chudy jak makaron, czupryna jak widły siana, taki Janko muzykant, trochę." :P (może chudy jak makaron niekoniecznie, ale takie penne na przykład, czy coś)
"Uwaga, pajacyk, przepuśćcie pajacyka!" :D
Dobra, jestem na bieżąco. U mnie słowo droższe pieniędzy :P
Miło było poczytusiać :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania