Poprzednie częścipierwsze piętro (10)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

pierwsze piętro (13)

Nie, moi państwo. Włos po prostu nie przestaje kraść. Proponuję, żebyśmy wyszli i przeszli do jeszcze jednego pokoju, a raczej tak ku niemu zajrzeli... No, nie będziemy wchodzić, raczej. W środku mieszka typ, od którego włos się w dupie jeży... Nie, nie Włos, przypadkowa gra słów, przepraszam. Tego to już sam nie wiem, jak nazwać. Nie wchodzę nawet. Niech pan zajrzy.

Dwóch? Jak to: Dwóch? Zawsze... Miał być jeden! Proszę się odsunąć, i uważać na nogi, na te, pieprzo- kuurwa, kto to jest?

Ten troglodyta, to kto to, co on? Ten nagi to wiem, to największy przypał tutaj, noo... Wpierdala noworodki, które przywleka sam, trzymając je w zębach, niczym zwierzę, chuj wie skąd, żadnym oknem nie wychodzi ani drzwiami... Tnie sobie stopy jakimś bagnetem, poważnie, jak nóż za tępy, to kroi sobie, normalnie, tnie, jak ser, ruchem posuwisto-zwrotnym. No, a jak nazwać ten ruch odkrajania inaczej? A to mało tego, że wpierdala dzieci, tnie sobie stopy i jak jakiś pojebany gekon chodzi po ścianach? Chodzi po ścianach, tak. Czasami godzinami zwisa z o, tamtego drążka i ssie ramię dziecka. Może kogoś zdrowo popieprzyć, jak ogląda takie rzeczy.

Nie bujam. Ten łysy, pochlastany na całym ciele facet, to najgorsza atrakcja tutaj. Punkt kulminacyjny wycieczki: Pojebany facet wpierdalający małe dzieci na surowo. Tnący się nożem. Zwisający z sufitu jak nietoperz. Tu kiedyś była jakaś bieda-garderoba, bo rurki przyspawane do ściany tu i ówdzie, na co innego jak nie na wieszaki?

Tak, pozostaje jeszcze kwestia szkła, dobrze, że pan zauważył. Może to jest jakaś symbioza, albo ewolucja, albo chuj wie co, bo najwyraźniej Włos wrzuca tutaj butelki, które zajebał i opróżnił, na podłodze jest pełno szkła, a resztki etykiet sugerują, że napitek był drogi. Prawie na pewno robota Włosa, gotów jestem się założyć.

Ha, ha, o ile? A jak sprawdzimy, wierzy mi pan na słowo? Bo ja nie. Pan też nie powinien. Myślę, że to Włos, no, niech pan zobaczy: Tam, koło tej drewnianej ławy, na której siedzi ten popierdol, w sumie dobre imię, łatwiej będzie niż Dzieciożerca, język można sobie połamać. Albo: Zjeb. Może jeszcze lepsze. Sznyta? Też dobre. Nie wiem już. Głosowanie? Uzgodnijcie sobie.

I co ustaliliście państwo? Pojeb? Bardzo trafnie, gratuluję. Wnieśliście wkład w to miejsce, nadaliście mu głębi. O czym to ja, o szkle? No, tak. Na ziemi jest w chuj szkła, etykiety z chivas regal i jasia wędrowniczka powinny być tu jakąś wskazówką. Przypuszczam, że Włos po prostu wpada tu z łopatką tłuczonego szkła i sypie mu pod nogi, żeby za dużo nie chodził.

Uwaga, brzękacz. Z tamburynkiem, proszę. O, patrzcie, Pojeb się trzyma za głowę, może go boli albo co? Byłaby to nowość w tej powszechnej apatii zalegającej w tym miejscu. Uwaga, bierze nóż, miejcie się na baczności... I patrzcie pod nogi!

Dobra, fałszywy alarm. Tylko wbił sobie ten nóż pod paznokieć, mieliście państwo rację, ych, co za Pojeb. I teraz kurwa pakuje ten pazur do gęby, no nie wierzę. Dziwne rzeczy tu się dzieją, nie, z tymi dziećmi na przykład, ale można przywyknąć. Na przykład: zauważyliście, że nie ma szczurów ani tu, ani na parterze? Mieszkają w ścianach i podłogach. Pewnie dlatego Szczurołap jest taki chudy. Albo wychodzą tylko tam, na drugim...

W ogóle istnieje taka teoria, wprawdzie niczym nie podparta, że Pojeb chodzi po ścianach i to on gasi świeczkę Jerzemu, i to dlatego Jurek tak drze mordę. A pan by nie darł, jakby pan zobaczył nagle zwisającego z sufitu, pochlastanego typa ze sznytami i krwią na całym ciele, z ostrymi, opiłowanymi zębami? Jerzy pewnie umiera ze strachu, pewnie dlatego wzywa s... Nie, przejęzyczyłem się, no, sąsiadkę chciałem powiedzieć, jedyną, która ma zawsze ogień - ale to tylko teoria, bo nigdzie nie ma śladów krwi na ścianach i suficie, żeby było widać, że Pojeb spacerował. Tak że, no, teoria jak teoria, w sumie brzmi prawdopodobnie.

Tego drugiego typa tu jeszcze nie widziałem, taki kudłaty, co on tam w ogóle odpierdala na tej podłodze? Krwawi ze stóp, to widać jak na dłoni. Co jeszcze? Wali kamieniem w kamień. Ja wiem już, oglądali lub czytali państwo Opowieść wigilijną Dickensa? To jest duch epoki kamienia łupanego! He, he. Nie no, nie, nie wiem, kto to. Włochaty, kudłaty koleś z przerośniętym wałem nadoczodołowym, w jakiejś takiej skórzanej przepasce biodrowej, kuca sobie na ziemi, naprzeciwko typa, który chlasta się tępym bagnetem... Od mauzera? Faktycznie, coś takiego. I wali kamieniem w kamień, aż iskry lecą i odłamki. Patrzcie, wybiera niektóre odłamki i odkłada na kupkę obok. A inne zostawia, jak śmieci. A ten Pojeb w ogóle nie zwraca na niego uwagi...

Możemy tu stać i obserwować do woli, ale chyba najlepiej będzie, jak pójdziemy już na strych. Chyba, że chcecie zostać i popatrzeć? No?

Dobrze, to jeszcze chwilę tutaj, potem Pająk, a potem na strych.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Canulas 25.10.2017
    Jedna z lepszych części. I to nie chodzi o samych, barwnych mieszkańców, a o dynamikę opisową i nieco głębszą interakcję z odprowadzanymi.
    Podoba mi od strony samej konstrukcja zdań, jak pomysłu.
    Koncepcji, że to ten dewiant gasi świecę, nie kupuję.
  • Okropny 25.10.2017
    Ha!
  • Ritha 25.10.2017
    "A to mało tego, że wpierdala dzieci, tnie sobie stopy i jak jakiś pojebany gekon chodzi po ścianach?" - spoko, mógłby wpierdalać łożyska, byłoby pożywniej, ale może być i tak :D

    "I co ustaliliście państwo? Pojeb? Bardzo trafnie, gratuluję. Wnieśliście wkład w to miejsce, nadaliście mu głębi." - interakcja z odbiorcą coraz odważniejsza (o ile można to nazwać interakcją, skoro jest jednostronna, choć może dwustronna, biorąc pod uwagę komentujących... chyba już za dużo naczytałam się naraz)

    Na strychu powinna być ogromna masa-matka, w sensie twór plastyczny, coś jak huba, z otchłani której wychodzą te noworodki, co je tamten je. Albo nie! Jaja! Jaja znosi. I ktoś powinien obok wrzucać węgiel do wielkiego pieca, który ogrzewa te jaja i wykluwają się z nich różne rzeczy. No. Mogłoby tak być. :D
  • Agnieszka Gu 10.11.2017
    Pobudka! Przeczytałam i się otrząsnąć nie mogę ;) No, no... opisy zdrowo (albo i niezdrowo ;) grają na emocjach. Pojechałeś po bandzie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania