To tak jak u nas, ciasto wiśniowe i ani jednej wiśni. Świetne dialogi i język jakim posługują się motocykliści to mistrzostwo. Przeżyłam połowę swego życia, a niektóre określenia słyszę pierwszy raz. Ta jazda na ręcznym mnie się spodobała. Skopiowałam. Interesujące, co się wydarzy w miasteczku. Bon Jovi tylko ma troki w głowie. Na razie jadą, ale czy będzie spokojnie. Nie chciałabym się z nimi spotkać. Nawet wpadłam w rytm i czytam dalej. 5:)
No jest specyficzne trochę. Język niezbyt grzeczny. Chciałbym wierzyć, że podyktowane naturalnością, ale nie mi oceniać.
Trochę dystansu i "twardych uszu" na pewno wskazane.
Fajnie, że dalej walczysz.
"dezorientując włochatego pająka wielkości pięści" - no i widzisz, nie mogę w spokoju przeczytać zdania, bo już muszę zaznaczyć ciekawe stwierdzenie. Oczami wyobraźni zobaczyłam minę zdezorientowanego, włochatego pająka :)
"Komunikuj się facet." - zapomniane przeze mnie stwierdzenie, a spoczi bardzo
"A ta przybudówka, po prawej, ma pewnie specjalny pokój, gdzie jakieś przechodzone przez tirowców ruchadełka pomagają dobić ojczulkowi do średniej, kurwa, krajowej." - no i weź się nie uśmiechnij, nie da się :D
"A jeśli jest tak bardzo do tego grata przywiązany, niech założy sobie mini muzeum. Jego upór nie był dla grupy dobry. Coraz bardziej godził w ich mobilność." - tu też jest coś fajnego. Godził w mobilność, jesteś mistrzem wyszukanych, zawoalowanych zamienników.
"Kiedyś, podczas zwykłej szarpaniny, jeden kizior trafił go dwucalową rurką w prawą skroń, kasując oko i wywalając na ciepły asfalt dwanaście zębów. Indianin półtora miecha przeleżał w śpiączce i co bardziej zapalczywi robili już zrzutkę na kwiaty. " - no piknie panie
Jestem miłośniczką naturalnych dialogów. W ogóle naturalności. Ten tekst żyje. Nie ma nic wspólnego, ze sztywnymi tekstami, które porównuję do żucia kartonu. Żywa tkanka.
O, np.: "A do tego, jakaś wulgarnie podmalowana czterdziecha przyrządza dla gości steki. Ale wiecie, co myślę? Przypala je."
"Stary ją szturchnie z raz na cztery miesiące, gdy jest tak napierdolony, że przez przypadek pomyli ją z którąś z córek, ale to wszystko." -:D (mi się to nie powinno podobać, ale mi się, kurde, podoba)
"- Co to, kurwa, ma być? Teleturniej?" xD
Jeszcze mi się inne fragmenty podobały, ale nie będę się obnosić z moim gustem humorystycznym. Się kurde domyśl które :D
Błędów nie zauważyłam, no i dobrze, bo pewnie i tak by się okazały błędami bie być:D
Reasumując - bravissimo :>
No masz potencjał chopie, mówię to ja, Ritha, w pełnej świadomości i zdania nie zmienię. No chyba, że mi podrzucisz karton do żucia, ale tego nie podejrzewam.
Z tym kartonem, to wszystko się może zdarzyć. A błędy pewnie są, tylko my, śmiertelnicy ich nie widzimy.
Wklejam, oceniaj, wytykaj błędy.
Ps. Z tym opowiadaniem nie będzie tak kolorowo, jak z Rurą.
Wizje nie są tak przejrzyste.
Czasem nie ma co ignorować przeczucia, ale fakt, na pustym baku daleko nie zajadą. Jak zawsze postacie wyraźne, ciekawe, to mi się bardzo podoba w twoich opowiadaniach. Każdy ma coś do zaoferowania czytelnikowi. Będę kontynuować, bom ciekawa czy właściciele stacji skorzystali z telefonu :) 5 i pozdrowionka :)
Czytam i czytam a wszystko jak to mówią sportowcy na jednym wdechu. Teksty znakomite a szczególnie słownictwo.
"Stary ją szturchnie z raz na cztery miesiące, gdy jest tak napierdolony, że przez przypadek pomyli ją z którąś z córek, ale to wszystko. Dlatego przypala te steki. Na dwieście procent" - to mi się super podoba, choć to zarówno śmieszny jak i smutny tekst. Bardzo dobrze przedstawione postacie a Merlin... Pierwszy raz czytam o takim Merlinie, a czytałem już wiele jego wcieleń. Ten jest ... oryginalny do bólu.
Haha. No pewnie tak. Tak żem to umyślił, takie jest. Wiesz... nigdy nie ma nic za darmo. Dialogi mi siedzą, ale są elementy, które kuląca. Obaczysz sam.
Ps. Jeśli zacząłeś, a mam nadzieję, od jedynki, wiesz już, że sam początek ma miejsce gdzie indziej.
Na szczęście umyśliłem to jako odrębne, więc nie trza się tamtym kłopotać
No normalnie, błędy Ci poprawię, heh-
stwierdził. Co Wiwat - stwierdził, co Wiwat...
Tosz to tylko pierdolona stacja, jakich pełno.- Toż to... albo Przecież to... niżej także - i na końcu wykrzyknik mi się widzi. Wiwat jest zdenerwowany.
Bardzo mi się podoba, gdyż pomimo wulgaryzmów, tekst jest naturalny, a nie niesmaczny.
Niektórych wyrażeń, pobudzających uśmiechu, wymienić mi po prostu nie wypada, heh
Kurcze, a ja tu Ci pod ooprzednią "wyrzucałem", że spierniczyć jest za mało wulgarne (to tak a propos komentu Felicjanny). Mnir się widzi, ża wulgarność przede wszystkim nie jest chamska, ani prymitywna, to są takie rodzyneczki, czasem dość teatralne (jak w wypowiedziach Wiwata), a czasem bardzo dynamizujące narrację. I ja sie wcale nie czepiam, po prostu jestem na tak.
Miałem coś tam cytować, ale.tak się płynnie zaczytałem, że już mi się chce następnej części, zwłaszcza, że zasugerowałeś "masarnię" na nastepnej stronie. Więc idę dalej.
Pysznie mi się niedziela zaczęła.
Pozdrawiam ;)
Co do "spierniczyć", nie wiem czy zmienię, bo gra mi to melodyjnie. W sensie, uwidacznia wulgaryzmy wokół. Myślałem jeszcze nad jakimś zamiennikiem silniej brzmiącym, ale nie przekleństwem. Chwilowo na nic nie wpadłem, ale pod rozwagę wzięte.
Same piąteczki. Kwestia wypalania oczu prętem... Bardzo obrazowa. Jadę dalej. Jak dotąd, fajnie, choć spieszę się i nie jestem za dobry w komentarze, gdy czas goni bo chce wiedzieć, co dalej.
"Przywiązywał się do martwych rzeczy jak martwe dzieci do swych martwych szczeniątek"- tego jakoś nie chwytam. Nie wiem.
Ale to musiałam wytknąć:
"A motor bez benzyny, to jak kutas bez pizdy. Fakt, można go jakiś czas prowadzić ręcznie, ale na dłuższą metę się nie sprawdza. Statek musi mieć morze, a spluwa kule. Na inne rozwiązania nie ma szans."-:D Matko, Can... Dobry jesteś;) Twój talent do...porównań jest bezsprzeczny:) ale to już też zdaje się kiedyś pisałam. Oks, dalej.
Spodobał mi się dialog i myślenie Wiwata - nawet się uśmiałam. Ale potem...
Nie przeżyję faktu, że Wiwat ma krzywe zęby. Okej, już w tamtym tekście na TW ogarnęłam, że W. raczej jest szpetny, ale myślałam, że ma jakieś blizny na twarzy i te sprawy. A może i ma? Kurczę, to dopiero druga część.
Ładny język, nie ma co :D
Lecę dalej, bo jestem ciekawa, czy Wiwat ma blizny na twarzy.
Uczepiłam się go, bo kurde, fajnie brzmi "Wiwat". Jakby wiwatował, ale chyba tylko, jak komuś spuści łomot :P
Brrrr jak ja nie cierpię pająków oj Polip, Polip ty brudasie brudne palce brać do buzia a fe. Biedny Wiwat od teraz mój ulubieniec i niech ktoś spróbuje zrobić mu krzywdę to mnie popamięta pięć
Witaj. No to najpierw, parę rzeczy com wychwyciła.
"Ukrop rozpinając w biegu galoty, poleciał srać." - dwie opcje: albo traktujesz imiesłowowy równoważnik zdania jako wtrącenie, albo tradycyjnie stawiasz jeden przecinek przed imiesłowem :
1) "Ukrop, rozpinając w biegu galoty, poleciał srać."
2) "Ukrop, rozpinając w biegu galoty, poleciał srać."
"Tee. Na chuj stajemy się pytam." - no tu aż się prosi o znak zapytania. Ewentualnie podbudowany wykrzyknikiem.
"Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie — stwierdził, co Wiwat odebrał, jako ewidentne zaproszenie do rozmowy." - bez przecinka po "jako".
"Długie włosy, aż kąpały się w pocie." - bez przed "aż"
"mini muzeum. " - mini z rzeczownikami zawsze razem.
"Nie żyjemy przecież w trzynastym wieku?" - nie pasuje mi tu znak zapytania. Wykrzyknik, albo kropka, w zależności jak bardzo ważne są tu dla Autora emocje.
"Mnie tam jest wszystko jedno, ale za dużo szumu, też niezdrowo" - tutaj przed też dałabym raczej my$lnik, ale głowy uciąć nie dam :)
"zawiązać koniec z końcem. " - związać. Chyba że chcesz pokazać pewne cechy bohatera, jego osobowość. Wybór należy do Ciebie.
"A motor bez benzyny, to jak kutas bez pizdy." - znów niepotrzebny przecinek.
Przyznaję Can, że piszesz naprawdę świetnie. Tak dobrze, że w zasadzie mógłbyś szukać już wydawnictwa. Pewnie to słyszałeś już czy raczej czytałeś - ja też gdzieś tam to Ci pisałam, ale serio - pomyśl o tym.
Historia zaciekawia, jezyk kształtuje bohaterów, a napięcie wzrasta. Czego chcieć więcej?
Dokładam kolejną 5 do kolekcji.
Ench, nad tak drobiazgowym komentarzem siądę w domu, ale jako że często stosują interpunkcję - wydaje mi się, że tak będzie ok - prawdopodobnie masz w większości przypadków rację.
Dziękuję pięknie.
To takie z tych opowiadań, które urzekają szczerością i realizmem. Dialogi bardzo fajne i w ogóle imiona czy też przydomki bohaterów bardzo pomysłowe. No tak też jestem teraz ciekawa, co zadecydują. Czy Merlin będzie czarował w jakiś sposób, też mnie ciekawi.
Muszę iść z psem, więc następna część jutro.
Długi spacer. Chyba pies ma duży zbiornik i jest silnie moczopędny, że w taką zimnicę masz zamiar obtańcować z nim po obwodzie województwo ;)
Szacunek.
A tak poważniej, dziękuje i tu. Jeśli się przeciśniesz przez pierwszych dwadzieścia dwie, to Ci zostanie jedna.
Canulas Moczopedny nie, za to lubi kisić kupę. No ale nie ma, że boli trza iść, lepiej tak niż później o 2 w nocy popierniczac, bo z łóżka wyrzucił. A wiesz to taki pies co jak ogonem macha to może poprzeziębiać, to nie ma dyskusji.
Elorence , ale ja mam 80% części napisanej, tylko usiąść, a nie portal, srortal, a jeb z dziby, a może kanapkę, a mię cuś szczypie w pięcie - zobaczę. I chuj. Z 17 nagle 23.
Trochę musiałem się wysilić, bo mój mózg nie mógł złapać wszystkiego. Tak już mam. Ale doceniam, bo tekst faktycznie bardzo dobry. Cóż, będę walczył dopóki nie wygram. Dialogi to w ogóle pierwsza klasa. Widać, że łatwo ci to przyszło, albo tak dobrze ukryłeś ten trud.
A błędów to ja nie wyławiam, bo się nie znam na tym.
Po prostu 5 i lecę dalej. Pozdro
Can, mam ograniczony czas na czytanie. Właściwie oprócz weekendów to od 16.00. Ale spokojnie, dam radę. Czysta stoi zawsze pod ręką jakby coś trzeba było wymazać z pamięci.
marok , no taa, bo Ty już z dowodem po rejonie latach. Zapomniałem. Jak ten czas leci. Dopiero był taki malutki i okrąglutki. Jeszcze mi pobrzewia jak przybiegał i pytał.
— Wujku, Canulasie, wujku Canulasie, dopse mam te literkie.
Albo.
— Ciociu Lito, a Ciber mje ciąngnie za wlosy.
Ach, dorastają.
Komentarze (65)
Trochę dystansu i "twardych uszu" na pewno wskazane.
Fajnie, że dalej walczysz.
"Komunikuj się facet." - zapomniane przeze mnie stwierdzenie, a spoczi bardzo
"A ta przybudówka, po prawej, ma pewnie specjalny pokój, gdzie jakieś przechodzone przez tirowców ruchadełka pomagają dobić ojczulkowi do średniej, kurwa, krajowej." - no i weź się nie uśmiechnij, nie da się :D
"A jeśli jest tak bardzo do tego grata przywiązany, niech założy sobie mini muzeum. Jego upór nie był dla grupy dobry. Coraz bardziej godził w ich mobilność." - tu też jest coś fajnego. Godził w mobilność, jesteś mistrzem wyszukanych, zawoalowanych zamienników.
"Kiedyś, podczas zwykłej szarpaniny, jeden kizior trafił go dwucalową rurką w prawą skroń, kasując oko i wywalając na ciepły asfalt dwanaście zębów. Indianin półtora miecha przeleżał w śpiączce i co bardziej zapalczywi robili już zrzutkę na kwiaty. " - no piknie panie
Jestem miłośniczką naturalnych dialogów. W ogóle naturalności. Ten tekst żyje. Nie ma nic wspólnego, ze sztywnymi tekstami, które porównuję do żucia kartonu. Żywa tkanka.
O, np.: "A do tego, jakaś wulgarnie podmalowana czterdziecha przyrządza dla gości steki. Ale wiecie, co myślę? Przypala je."
"Stary ją szturchnie z raz na cztery miesiące, gdy jest tak napierdolony, że przez przypadek pomyli ją z którąś z córek, ale to wszystko." -:D (mi się to nie powinno podobać, ale mi się, kurde, podoba)
"- Co to, kurwa, ma być? Teleturniej?" xD
Jeszcze mi się inne fragmenty podobały, ale nie będę się obnosić z moim gustem humorystycznym. Się kurde domyśl które :D
Błędów nie zauważyłam, no i dobrze, bo pewnie i tak by się okazały błędami bie być:D
Reasumując - bravissimo :>
No masz potencjał chopie, mówię to ja, Ritha, w pełnej świadomości i zdania nie zmienię. No chyba, że mi podrzucisz karton do żucia, ale tego nie podejrzewam.
Wklejam, oceniaj, wytykaj błędy.
Ps. Z tym opowiadaniem nie będzie tak kolorowo, jak z Rurą.
Wizje nie są tak przejrzyste.
Pozdrawiam
"Stary ją szturchnie z raz na cztery miesiące, gdy jest tak napierdolony, że przez przypadek pomyli ją z którąś z córek, ale to wszystko. Dlatego przypala te steki. Na dwieście procent" - to mi się super podoba, choć to zarówno śmieszny jak i smutny tekst. Bardzo dobrze przedstawione postacie a Merlin... Pierwszy raz czytam o takim Merlinie, a czytałem już wiele jego wcieleń. Ten jest ... oryginalny do bólu.
Ps. Jeśli zacząłeś, a mam nadzieję, od jedynki, wiesz już, że sam początek ma miejsce gdzie indziej.
Na szczęście umyśliłem to jako odrębne, więc nie trza się tamtym kłopotać
- Podczas jazdy nie możesz?.." - Ależ precyzyjne dobrane porównanie :)
"Przywiązywał się do martwych rzeczy jak martwe dzieci do swych martwych szczeniątek." - A takie skąd wytrzasnąłeś? dzieci do szczeniątek?
A skąd.
No tak mi się uwidziało.
Pozdrawiam seniorita Gu
stwierdził. Co Wiwat - stwierdził, co Wiwat...
Tosz to tylko pierdolona stacja, jakich pełno.- Toż to... albo Przecież to... niżej także - i na końcu wykrzyknik mi się widzi. Wiwat jest zdenerwowany.
Bardzo mi się podoba, gdyż pomimo wulgaryzmów, tekst jest naturalny, a nie niesmaczny.
Niektórych wyrażeń, pobudzających uśmiechu, wymienić mi po prostu nie wypada, heh
Ps. No wulgaryzmów dużo. Nie na każde ucho, na pewno, ale ometkowane, że od 18.
Miałem coś tam cytować, ale.tak się płynnie zaczytałem, że już mi się chce następnej części, zwłaszcza, że zasugerowałeś "masarnię" na nastepnej stronie. Więc idę dalej.
Pysznie mi się niedziela zaczęła.
Pozdrawiam ;)
Ale to musiałam wytknąć:
"A motor bez benzyny, to jak kutas bez pizdy. Fakt, można go jakiś czas prowadzić ręcznie, ale na dłuższą metę się nie sprawdza. Statek musi mieć morze, a spluwa kule. Na inne rozwiązania nie ma szans."-:D Matko, Can... Dobry jesteś;) Twój talent do...porównań jest bezsprzeczny:) ale to już też zdaje się kiedyś pisałam. Oks, dalej.
Tylko tak, psss... Może być po drodze "kwieciście" ;)
Nie przeżyję faktu, że Wiwat ma krzywe zęby. Okej, już w tamtym tekście na TW ogarnęłam, że W. raczej jest szpetny, ale myślałam, że ma jakieś blizny na twarzy i te sprawy. A może i ma? Kurczę, to dopiero druga część.
Ładny język, nie ma co :D
Lecę dalej, bo jestem ciekawa, czy Wiwat ma blizny na twarzy.
Uczepiłam się go, bo kurde, fajnie brzmi "Wiwat". Jakby wiwatował, ale chyba tylko, jak komuś spuści łomot :P
Statyści się mieszali z pierwszoplanowymi.
"Ukrop rozpinając w biegu galoty, poleciał srać." - dwie opcje: albo traktujesz imiesłowowy równoważnik zdania jako wtrącenie, albo tradycyjnie stawiasz jeden przecinek przed imiesłowem :
1) "Ukrop, rozpinając w biegu galoty, poleciał srać."
2) "Ukrop, rozpinając w biegu galoty, poleciał srać."
"Tee. Na chuj stajemy się pytam." - no tu aż się prosi o znak zapytania. Ewentualnie podbudowany wykrzyknikiem.
"Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda normalnie — stwierdził, co Wiwat odebrał, jako ewidentne zaproszenie do rozmowy." - bez przecinka po "jako".
"Długie włosy, aż kąpały się w pocie." - bez przed "aż"
"mini muzeum. " - mini z rzeczownikami zawsze razem.
"Nie żyjemy przecież w trzynastym wieku?" - nie pasuje mi tu znak zapytania. Wykrzyknik, albo kropka, w zależności jak bardzo ważne są tu dla Autora emocje.
"Mnie tam jest wszystko jedno, ale za dużo szumu, też niezdrowo" - tutaj przed też dałabym raczej my$lnik, ale głowy uciąć nie dam :)
"zawiązać koniec z końcem. " - związać. Chyba że chcesz pokazać pewne cechy bohatera, jego osobowość. Wybór należy do Ciebie.
"A motor bez benzyny, to jak kutas bez pizdy." - znów niepotrzebny przecinek.
Przyznaję Can, że piszesz naprawdę świetnie. Tak dobrze, że w zasadzie mógłbyś szukać już wydawnictwa. Pewnie to słyszałeś już czy raczej czytałeś - ja też gdzieś tam to Ci pisałam, ale serio - pomyśl o tym.
Historia zaciekawia, jezyk kształtuje bohaterów, a napięcie wzrasta. Czego chcieć więcej?
Dokładam kolejną 5 do kolekcji.
Dziękuję pięknie.
Muszę iść z psem, więc następna część jutro.
Hmmm, jutro?
Długi spacer. Chyba pies ma duży zbiornik i jest silnie moczopędny, że w taką zimnicę masz zamiar obtańcować z nim po obwodzie województwo ;)
Szacunek.
A tak poważniej, dziękuje i tu. Jeśli się przeciśniesz przez pierwszych dwadzieścia dwie, to Ci zostanie jedna.
Hawk.
Oks, nie spamię.
Smutek :(
Czy w Rurze jest Polip?
Jak ja zaczynam obiecywać teksty... Mija potem miesiąc, czasami dwa...
Czekam na Polipa i Delmę :D
Chociaż jakby miała określić jednym zdaniem całe 500, to byłoby właśnie to :)
A błędów to ja nie wyławiam, bo się nie znam na tym.
Po prostu 5 i lecę dalej. Pozdro
— Wujku, Canulasie, wujku Canulasie, dopse mam te literkie.
Albo.
— Ciociu Lito, a Ciber mje ciąngnie za wlosy.
Ach, dorastają.
Ehh...
Na naszych oczach.
*ociera łzy*
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania