Jezu, ile tu przemocy. Mógłbyś uporządkować jakoś to, żeby nie było zdanie na sekundę?Tak, mówię o chaosie. Poczytaj sobie jakąś mądra literaturę, np. Kinga, on bardzo dobrze formułuje zdania. Ucz się od mistrzów.
Kinga lubię, Literatx. Jeśli uważasz go za mistrza, to mamy (Ja z Tobą, nie z Kingiem) wspólnym mianownik. Zdefiniuj "zdanie na sekundę"? Może za szybko czytasz?
Ps. Tam, po tytule, jest czwórka. Ona zasadniczo nie jest częścią samego tytułu, a określa numer danej części. Być może, idąc od początku, mogłoby się okazać, że przemoc jest "zasadna".
A może nie chodzi o przemoc, tylko słowa, których poszukujesz, to: "Nadmiar wulgaryzmów"? - Jak tak, to się zgodzę. Kurew pełno, ale ometkowane, że od 18L.
Co za dziwny stwór, w kawałkach, a żyje. Szkoda Jimmyego. Tak zawsze kłótnie doprowadzają do rozmieszczenia. Skąd to znamy? Nawet nie przeszkadzają mnie wulgaryzmy, bo one muszą być. Są wpisane na amen. Lecę dalej. Pozdrawiam 5:)
Czytam Twoje komentarze i się zaraz do nich ustosunkuję, lecz najpierw tu :)
Wulgaryzmy muszą być i (uwaga) amen. Ty się rozumisz (błąd w słowie rozumiesz zawarty celowo).
I te "skąd to znamy?" - też wieloznacznie można odebrać, choćby na portal przenosząc. Zatem powtórzę. Ty się naprawdę rozumisz.
Pozdrawiam
I jeszcze zaczął gadać na koniec. Co to jest za monstrum? Żeby ręce pełzały, tułów podrygiwał, to się zgodzę, ale żeby jeszcze gadać zaczął, to już przegięcie. Szkoda chłopaka, już tylko pięciu zostało do podziału kasy :) Nie żebym im liczyła, bo nie brałam udziału w kradzieży i mnie się ani cent nie należy, ale patrzę na siłę grupy. Wiedziałam, że coś napiszesz o tym, jak go załatwili, wiedziałam, że będzie szybko (chciałam dodać bezboleśnie, ale chyba bym przesadziła i mógłbyś mnie posądzić o tworzenie komentarzy bez czytania tekstu), ale że aż tak, że nikt nie pamięta, kto był pierwszy :) Cudne to było :) 5 :) Pozdrawiam :)
O nic takiego Cię oczywiście nie posądzę. Zbyt dużo razy dobre przeczucie miałaś, by się z powietrza brało.
Fajnie, że ciągle walczysz.
Pozdrawiam serdecznie, miss K.K.
"Nie trafiłbyś nawet w pustynię" - do przewidzenia, że zwrócę na to uwagę :)
"I to przez pryzmat każdego ze znanych zmysłów." - przyjemny niuans
"Odcięte łapy maszkary ciągle łaziły po piachu, fascynując i przerażając zarazem, a bezgłowym, poszatkowanym korpusem, co kilkanaście cholernych sekund wstrząsał skurcz." - też spoczi, obrazowe
"- Jak? - odparł tamten, nie odrywając wzroku od tego, nieumiejącego się pogodzić z prawami śmierci, ścierwa. Obok jego nóg leżał skulony B.J. w pozycji psa, którego ktoś wypierdzielił z pędzącego pełną mocą samochodu. Z głowy wyciekała mu krew, niemal natychmiast wsiąkając w gorący piach. Polip nawet nie zauważył, że w niej stoi.
- Kurwa! Jak cię tak hipnotyzuje, to nie patrz. Nie wiem, zajmij się czymś, czy coś? Zobacz, jak się ma Jimmy!" - cały fragment porządny, szorstki jak żwir
"- Najpierw zobacz, co z Jimmym, a potem odmul Polipa. Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa. W takiej hipnozie byle pizda skosi nas jedną serią.
- Nie zamuliło mnie – odparł Polip zupełnie bez przekonania. " - całość zabawna, łącznie z "odmul Polipa" :D
"- Kanati musi trup, wy głupie, wy. A takoż, Selu. Malsum mówi, błąd. Kanati, błąd. Selu i strączek fasoli. Pierwsza gwiazda, błąd. Wy takoż błąd." - to jest jakoś/coś zaszyfrowane, strączek fasoli? I wszystko "błąd". To musi mieć jakieś znaczenie. Albo bredzi. Tak czy owak, intryguje mnie ta jego gadka. Jak jakiś szyfr.
Ja bym może o fabule coś, ale tak mnie te różne zwroty absorbują, że stricte co do pchania wątku naprzód niewiele mogę rzec, w sensie - nie mam uwag, jest git, ciekawie i dynamicznie. Słowo dynamicznie powtórzyłam w ostatnim tyg. 48 razy.
Saracen - dobre imię, wpada w ucho, ładnie zalega w pamięci. Mogłabym mieć kumpla Saracena.
Mój kumpel Saracen wisi mi pięć dych.
Saracen znów się urżnął w weekend.
Saracen brzmi zacnie. Choć połączenie Merlin czarodziej plus jego przywódcza kreacja, też jest cacane.
Nom. Tyle spostrzeżeń tu :)
Ja trochę zwolniłem z fabułą na rzecz zarysowania (lub przerywania) zachowań bohaterów. Chciałem stworzyć głębsze podwaliny, oparte na dialogowych niuansach. Przez to, trochę wolniej wszystko idzie.
Opowiadanie pewnie (założenie było na 50/60) będzie miało że 130 stron.
Niestety
Jak trafiłem na ten portal, to właśnie to mnie uderzyło.
To, że mam w domu w chuj książek słabszych od piszących tutaj.
Nie będę wymieniał z ksyw. Trafisz sam.
Wiadomo jak to jest.
Trza mieć nazwisko, plecy, iść we własny sumpt, mieć szczęście lub w chuj upartości. A może są jeszcze inne, tajemnicze czynniki.
Tutaj naprawdę jest spoko, bardzo fajnie piszących osób.
Podziekował
"Nawet kiedy smarkacz będzie już tak stetryczały czy spruty, że nie będzie kojarzył swego własnego imienia wydarzenia chwil, jakie się tu przed minutą rozegrały, będzie mógł opisać szczegółowo." - dziwne zdanie... jakby może wstawić przecinek po: własnego imienia...? byłoby czytelniejsze. Co sadzisz?
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa." - jak ty to mówisz? zacne porównanie czy coś :)
To w końcu go jednak jeszcze nie zabili? Się zdziwiłam nieco, zakończeniem tej części...
Tak. Przyznaję Ci rację. Przeczytałem po Twojemu i brzmi lepiej.
Zaraz poprawię.
Lubię słowo: Zacne.
Czy zabili? Dalej wszystko jest.
Kurde, lecisz dziś. Fajno
kłótnia bardzo realistyczna- tak się zachowują roztrzęsieni ludzie - i super zakończenie. No i wiem, od poprzedniej części, że Rura była preludium - 5, jak zwykle.
No i wiedziałem, ale i tak jest zajebiście, bo, co prawda, wiadra już wylane, ale za to z opisów można sobie wiele dośpiewać. Czasami nie wprost, można rownie sugestywnie. Z biźuterii na plus - żona w rękawiczce ;))
Obowiązki wrzeszczą, więc kończę.
Pozdrawiam ;))
No czasem nie idę wprost, czasem coś opisuję po fakcie. Zaręczam jednak, że nie jest tak zawsze.
Dzięki jeszcze raz za taki zmasowany atak z samego rana.
Pozdrawiam
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa" - przy twoim darze do cudownych porównań, to jest słabe i odstaje. Przewidziałem, że tak łatwo nie będzie zapierdolić dziada. Jade dalej.
"Zupełnie jak pastisz rodzicielskich czułości zmieszany z duszeniem od tyłu." :):):) Ogólnie, rzec bym chciała, że Saracen kradnie mi serce. Bezapelacyjnie.
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa. "- o, a to, jak na Twoje możliwości, dziwne porównanie.
"- Jedyne, w czym jesteś szybki, to we wstrzykiwaniu heroiny. Jak narkomaństwo będzie na olimpiadzie, będziesz musiał wynająć sobie garaż, żeby gdzieś pokitrać odznaczenia."- ach, tutaj z kolei pięknie:)
Nie żeby"Rurze" czegoś brakowało, ale tutaj jest...no, bardzo dobrze jest. Fajnie się czyta.
Ja nie mogę, ten Slenderman... czym to jest? Jasny gwint, scena jak z upiornego horroru!
Szybko dopiszę, że draństwo ożyło.
Can... Jak ja nie będę spać w nocy, tylko gapić się na balkon i sprawdzać, czy nikt tam nie chodzi...
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa."
"Ściągnij lepiej rękawiczkę, niedojebku, bo żonce jest za gorąco."
Dobre teksty :D
No to najpierw, standardowo, wygarnę com po drodze przyuważyła:
"Po prostu, robiąc w nim dziurę." tu obie opcje są możliwe: z przecinkiem lub bez. Zależy na co chcesz położyć nacisk. Jeśli na pierwszy człon zdania to przecinek. Jeśli na drugi człon, to bez.
"Odcięte łapy maszkary ciągle łaziły po piachu, fascynując i przerażając zarazem, a bezgłowym, poszatkowanym korpusem, co kilkanaście cholernych sekund wstrząsał skurcz."
Ostatni przecinek niepotrzebny.
"Nie mając na to najmniejszego pomysłu, zafrasowany wódz, powiódł wzrokiem po innych."
Jak wyżej.
"Polip wyglądał, jakby go przed chwilą postrzelił bazyli wzrok, zamieniając w kawałek skamieliny. "
Tym razem czepnę się tego "bazylego". No nijak mi się nie kojarzy to z bazyliszkiem, bardziej z tym imieniem. Może standardowo zostawić :
"(...) jakby go przed chwilą postrzelił/ poraził wzrok bazyliszka."
Do rozważenia.
Tyle ode mnie. Spoko kawałek, choć tak naprawdę cała akcja została w poprzednim. Ale nie da się mieć wszystkiego. Ta kłótnia Wiwata z Ukropem to kwintesencja męskiej dumy. Głupie to, niepotrzebne, ale widocznie istnieć musi :)
Wszystko opisane bardzo naturalnie, takie są i dialogi.
Niebawem wezmę się za następną cześć.
No to ja tak, zara zjem i poprawię, bo tak to znowu klawiaturę zakruszę całą.
Tradycyjne dziękuję, Ench. Jak mówiłem, do 9 cześci się trochę "ślamazarzy"
Stoją i się zastanawiają, ale w sumie reakcja na takie coś mogłaby być różna, jedni by uciekli, a drudzy stali jak dupy, tak to już jest. Gadzina jeszcze żyje, ciekawe. Strączek fasoli? :-) Jakoś mi nie przeszkadzają dialogi. Wyobraźnia działa. Jest dobrze.
Dziękuję i tu.
Chodzi o to, że... ja się nie czepiam ich zachowań, tylko lekko chyba przeciągnąłem te słowne przepychanki. Noo, sam nie wiem.
Dzięki za walkę.
Widząc wszechobecny kryzys na opowi wziąłem się za czytanie czego przyjemnego. A że sobie przysiągłem, że przeczytam to, to tak zrobię. Dobra do rzeczy
Trochę spowolnienia odczułem ale to była konieczność zapewne. Znowu te dialogi. Nosz kurde też tak bym chciał, ale czytać dobre dialogi też się podoba, choć pisać takie jest o wiele lepiej. No i to zakończenie, takie bardzo dobre. Ale ja jestem oryginalny w tym wszystkim. Dobra, już więcej nie będę ględzić. Po prostu dobra robota :)
Komentarze (63)
Jak Ty naparzasz z częściami, to jest szok :D Zazdro:)
Taa, krótkimi dość. To też RwZ, tylko trochę od kuchni.
Jezu, ile tu przemocy. Mógłbyś uporządkować jakoś to, żeby nie było zdanie na sekundę?Tak, mówię o chaosie. Poczytaj sobie jakąś mądra literaturę, np. Kinga, on bardzo dobrze formułuje zdania. Ucz się od mistrzów.
Kinga lubię, Literatx. Jeśli uważasz go za mistrza, to mamy (Ja z Tobą, nie z Kingiem) wspólnym mianownik. Zdefiniuj "zdanie na sekundę"? Może za szybko czytasz?
Ps. Tam, po tytule, jest czwórka. Ona zasadniczo nie jest częścią samego tytułu, a określa numer danej części. Być może, idąc od początku, mogłoby się okazać, że przemoc jest "zasadna".
A może nie chodzi o przemoc, tylko słowa, których poszukujesz, to: "Nadmiar wulgaryzmów"? - Jak tak, to się zgodzę. Kurew pełno, ale ometkowane, że od 18L.
Co za dziwny stwór, w kawałkach, a żyje. Szkoda Jimmyego. Tak zawsze kłótnie doprowadzają do rozmieszczenia. Skąd to znamy? Nawet nie przeszkadzają mnie wulgaryzmy, bo one muszą być. Są wpisane na amen. Lecę dalej. Pozdrawiam 5:)
Czytam Twoje komentarze i się zaraz do nich ustosunkuję, lecz najpierw tu :)
Wulgaryzmy muszą być i (uwaga) amen. Ty się rozumisz (błąd w słowie rozumiesz zawarty celowo).
I te "skąd to znamy?" - też wieloznacznie można odebrać, choćby na portal przenosząc. Zatem powtórzę. Ty się naprawdę rozumisz.
Pozdrawiam
I jeszcze zaczął gadać na koniec. Co to jest za monstrum? Żeby ręce pełzały, tułów podrygiwał, to się zgodzę, ale żeby jeszcze gadać zaczął, to już przegięcie. Szkoda chłopaka, już tylko pięciu zostało do podziału kasy :) Nie żebym im liczyła, bo nie brałam udziału w kradzieży i mnie się ani cent nie należy, ale patrzę na siłę grupy. Wiedziałam, że coś napiszesz o tym, jak go załatwili, wiedziałam, że będzie szybko (chciałam dodać bezboleśnie, ale chyba bym przesadziła i mógłbyś mnie posądzić o tworzenie komentarzy bez czytania tekstu), ale że aż tak, że nikt nie pamięta, kto był pierwszy :) Cudne to było :) 5 :) Pozdrawiam :)
O nic takiego Cię oczywiście nie posądzę. Zbyt dużo razy dobre przeczucie miałaś, by się z powietrza brało.
Fajnie, że ciągle walczysz.
Pozdrawiam serdecznie, miss K.K.
"Nie trafiłbyś nawet w pustynię" - do przewidzenia, że zwrócę na to uwagę :)
"I to przez pryzmat każdego ze znanych zmysłów." - przyjemny niuans
"Odcięte łapy maszkary ciągle łaziły po piachu, fascynując i przerażając zarazem, a bezgłowym, poszatkowanym korpusem, co kilkanaście cholernych sekund wstrząsał skurcz." - też spoczi, obrazowe
"- Jak? - odparł tamten, nie odrywając wzroku od tego, nieumiejącego się pogodzić z prawami śmierci, ścierwa. Obok jego nóg leżał skulony B.J. w pozycji psa, którego ktoś wypierdzielił z pędzącego pełną mocą samochodu. Z głowy wyciekała mu krew, niemal natychmiast wsiąkając w gorący piach. Polip nawet nie zauważył, że w niej stoi.
- Kurwa! Jak cię tak hipnotyzuje, to nie patrz. Nie wiem, zajmij się czymś, czy coś? Zobacz, jak się ma Jimmy!" - cały fragment porządny, szorstki jak żwir
"- Najpierw zobacz, co z Jimmym, a potem odmul Polipa. Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa. W takiej hipnozie byle pizda skosi nas jedną serią.
- Nie zamuliło mnie – odparł Polip zupełnie bez przekonania. " - całość zabawna, łącznie z "odmul Polipa" :D
"- Kanati musi trup, wy głupie, wy. A takoż, Selu. Malsum mówi, błąd. Kanati, błąd. Selu i strączek fasoli. Pierwsza gwiazda, błąd. Wy takoż błąd." - to jest jakoś/coś zaszyfrowane, strączek fasoli? I wszystko "błąd". To musi mieć jakieś znaczenie. Albo bredzi. Tak czy owak, intryguje mnie ta jego gadka. Jak jakiś szyfr.
Ja bym może o fabule coś, ale tak mnie te różne zwroty absorbują, że stricte co do pchania wątku naprzód niewiele mogę rzec, w sensie - nie mam uwag, jest git, ciekawie i dynamicznie. Słowo dynamicznie powtórzyłam w ostatnim tyg. 48 razy.
Saracen - dobre imię, wpada w ucho, ładnie zalega w pamięci. Mogłabym mieć kumpla Saracena.
Mój kumpel Saracen wisi mi pięć dych.
Saracen znów się urżnął w weekend.
Saracen brzmi zacnie. Choć połączenie Merlin czarodziej plus jego przywódcza kreacja, też jest cacane.
Nom. Tyle spostrzeżeń tu :)
Ja trochę zwolniłem z fabułą na rzecz zarysowania (lub przerywania) zachowań bohaterów. Chciałem stworzyć głębsze podwaliny, oparte na dialogowych niuansach. Przez to, trochę wolniej wszystko idzie.
Opowiadanie pewnie (założenie było na 50/60) będzie miało że 130 stron.
Niestety
Rzekłabym - stety, więcej do czytania będzie, a to dobrze
Nooo, powiedzmy. Strasznie opornie idzie. Dochodzą koncepcje i wymyka się trochę odgórny sens.
Walczymy, nie szukamy dziury w całym.
No, taaaa. Pewnie. Tylko mam dużo pomysłów, ale nie mogę się do nich dostać, bo najbliższe części mi nie po drodze. Zobaczymy.
Dzięki, sinioRitha
Ten odcinek wydaje się na pierwszy rzut oka nieco chaotyczny. Nie wiadomo kto, kogo, itd. Ale monstrum chyba dalej żyje ?
Idziesz Panocku, jak ten tam churagan, co to, tymi chatkami pozamiatał. Rispekt.
Część, zwalniają a, oddechowa, odpoczynkowa w zamyśle.
Aha kumam.
Ale, ale czytałem wiele, wiele książek wydanych drukiem, które przy twoich tekstach są tylko cegłami , wartymi tylko tyle ile ważą.
Jak trafiłem na ten portal, to właśnie to mnie uderzyło.
To, że mam w domu w chuj książek słabszych od piszących tutaj.
Nie będę wymieniał z ksyw. Trafisz sam.
Wiadomo jak to jest.
Trza mieć nazwisko, plecy, iść we własny sumpt, mieć szczęście lub w chuj upartości. A może są jeszcze inne, tajemnicze czynniki.
Tutaj naprawdę jest spoko, bardzo fajnie piszących osób.
Podziekował
Tak. To prawda wydawnictwa wydaja morze chłamu.... Ato że tu sa ludzie z talentem to widzę choć jestem tu od niedawna.
Czytam IV ... Ciekawe jak się to potoczy dalej... bo na razie nie widać rozwiązania !!!
No jakoś na pewno się potoczy. Ja nie wiem. Jestem tylko kronikarzem. Nie mam wpływu.
"Nawet kiedy smarkacz będzie już tak stetryczały czy spruty, że nie będzie kojarzył swego własnego imienia wydarzenia chwil, jakie się tu przed minutą rozegrały, będzie mógł opisać szczegółowo." - dziwne zdanie... jakby może wstawić przecinek po: własnego imienia...? byłoby czytelniejsze. Co sadzisz?
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa." - jak ty to mówisz? zacne porównanie czy coś :)
To w końcu go jednak jeszcze nie zabili? Się zdziwiłam nieco, zakończeniem tej części...
Tak. Przyznaję Ci rację. Przeczytałem po Twojemu i brzmi lepiej.
Zaraz poprawię.
Lubię słowo: Zacne.
Czy zabili? Dalej wszystko jest.
Kurde, lecisz dziś. Fajno
kłótnia bardzo realistyczna- tak się zachowują roztrzęsieni ludzie - i super zakończenie. No i wiem, od poprzedniej części, że Rura była preludium - 5, jak zwykle.
No tak, czyli masz dobrą pamięć, tudzież - kojarzenie faktów. Nie dla każego jest to połączenie zauważalne.
Brawo.
No i wiedziałem, ale i tak jest zajebiście, bo, co prawda, wiadra już wylane, ale za to z opisów można sobie wiele dośpiewać. Czasami nie wprost, można rownie sugestywnie. Z biźuterii na plus - żona w rękawiczce ;))
Obowiązki wrzeszczą, więc kończę.
Pozdrawiam ;))
No czasem nie idę wprost, czasem coś opisuję po fakcie. Zaręczam jednak, że nie jest tak zawsze.
Dzięki jeszcze raz za taki zmasowany atak z samego rana.
Pozdrawiam
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa" - przy twoim darze do cudownych porównań, to jest słabe i odstaje. Przewidziałem, że tak łatwo nie będzie zapierdolić dziada. Jade dalej.
"Zupełnie jak pastisz rodzicielskich czułości zmieszany z duszeniem od tyłu." :):):) Ogólnie, rzec bym chciała, że Saracen kradnie mi serce. Bezapelacyjnie.
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa. "- o, a to, jak na Twoje możliwości, dziwne porównanie.
"- Jedyne, w czym jesteś szybki, to we wstrzykiwaniu heroiny. Jak narkomaństwo będzie na olimpiadzie, będziesz musiał wynająć sobie garaż, żeby gdzieś pokitrać odznaczenia."- ach, tutaj z kolei pięknie:)
Nie żeby"Rurze" czegoś brakowało, ale tutaj jest...no, bardzo dobrze jest. Fajnie się czyta.
Ja stawiam to wyżej od rury.
Teraz Saracen wiedzie prym, ale akcenty są rozłożone, więc i może poczekajmy z osądem.
Ja nie mogę, ten Slenderman... czym to jest? Jasny gwint, scena jak z upiornego horroru!
Szybko dopiszę, że draństwo ożyło.
Can... Jak ja nie będę spać w nocy, tylko gapić się na balkon i sprawdzać, czy nikt tam nie chodzi...
"Stoimy jak prostytutki, zaskoczone ogromnością kutasa."
"Ściągnij lepiej rękawiczkę, niedojebku, bo żonce jest za gorąco."
Dobre teksty :D
Taaaa, to jeden z aspektów, które łatwiej okiełznać myślą po przeczytaniu Rury, ale... Samo ze się, tysz powinno być zrozumiałe.
i tak dotarłam tutaj. Taka maszkara, a ci zamiast się zwijać to stoją i pierdolą za przeproszeniem :)
Haha, kurde, mam wyrzuty. Zaczynasz kląć od tego mojego opka z mięsem ;) - No, ale, ten... kurde. Działasz "prężnie" ;)
Że się wetnę, Justyska czyta Pincet (!), moze coś powie o "sam wiesz kim" :D
Czekamy grzecznie.
Ritha - ano poczekamy. Ja mówię, musi przeżyć do 9 części, bo (nie oszukujmy się) pierwszych osiem jest słabsze ;)
Nie pamietam czy slabsze. Da radę, czyta jak rakieta. Cmyka wciagnęla w jeden dzień.
Ritha - Cmyka sam bym przeczytał w jeden dzień
Canulas nie było Ci dane. Masz po kawalecku :)
Ritha - spox. Strasznie zajebiscie, że to wyrosło na TW. Czyly TW nie poszło na marne.
Canulas oj nie poszło, nie poszło :)
pięć Wiwacik jest najmądrzejszy ale bardzo proszę mi się tu nie kłócić ta część też jest rewelacyjna. Biedny chłopiec aż mi się oczy zawilgociły.
Otrzyj o dres zawilgotniałe oczęta i czytaj dalej.
*w tle słychać warczenie*
Ritha - heh. Coraz lepiej. Zara buźka Margerity bedzie widniała na kartonach z mlekiem z napisem: Czy ktoś mnie widział?
No to najpierw, standardowo, wygarnę com po drodze przyuważyła:
"Po prostu, robiąc w nim dziurę." tu obie opcje są możliwe: z przecinkiem lub bez. Zależy na co chcesz położyć nacisk. Jeśli na pierwszy człon zdania to przecinek. Jeśli na drugi człon, to bez.
"Odcięte łapy maszkary ciągle łaziły po piachu, fascynując i przerażając zarazem, a bezgłowym, poszatkowanym korpusem, co kilkanaście cholernych sekund wstrząsał skurcz."
Ostatni przecinek niepotrzebny.
"Nie mając na to najmniejszego pomysłu, zafrasowany wódz, powiódł wzrokiem po innych."
Jak wyżej.
"Polip wyglądał, jakby go przed chwilą postrzelił bazyli wzrok, zamieniając w kawałek skamieliny. "
Tym razem czepnę się tego "bazylego". No nijak mi się nie kojarzy to z bazyliszkiem, bardziej z tym imieniem. Może standardowo zostawić :
"(...) jakby go przed chwilą postrzelił/ poraził wzrok bazyliszka."
Do rozważenia.
Tyle ode mnie. Spoko kawałek, choć tak naprawdę cała akcja została w poprzednim. Ale nie da się mieć wszystkiego. Ta kłótnia Wiwata z Ukropem to kwintesencja męskiej dumy. Głupie to, niepotrzebne, ale widocznie istnieć musi :)
Wszystko opisane bardzo naturalnie, takie są i dialogi.
Niebawem wezmę się za następną cześć.
Pozdrawiam.
No to ja tak, zara zjem i poprawię, bo tak to znowu klawiaturę zakruszę całą.
Tradycyjne dziękuję, Ench. Jak mówiłem, do 9 cześci się trochę "ślamazarzy"
Stoją i się zastanawiają, ale w sumie reakcja na takie coś mogłaby być różna, jedni by uciekli, a drudzy stali jak dupy, tak to już jest. Gadzina jeszcze żyje, ciekawe. Strączek fasoli? :-) Jakoś mi nie przeszkadzają dialogi. Wyobraźnia działa. Jest dobrze.
Dziękuję i tu.
Chodzi o to, że... ja się nie czepiam ich zachowań, tylko lekko chyba przeciągnąłem te słowne przepychanki. Noo, sam nie wiem.
Dzięki za walkę.
Widząc wszechobecny kryzys na opowi wziąłem się za czytanie czego przyjemnego. A że sobie przysiągłem, że przeczytam to, to tak zrobię. Dobra do rzeczy
Trochę spowolnienia odczułem ale to była konieczność zapewne. Znowu te dialogi. Nosz kurde też tak bym chciał, ale czytać dobre dialogi też się podoba, choć pisać takie jest o wiele lepiej. No i to zakończenie, takie bardzo dobre. Ale ja jestem oryginalny w tym wszystkim. Dobra, już więcej nie będę ględzić. Po prostu dobra robota :)
Ja jestem taki trochę odwrotny. Dialogi mi zawsze siedziały. Gorzej z opisami. Dzięki za wizytex. Miło czerwoną kropkę zobaczyć.
Canulas tak, dobre uczucie z tą kropką. Jedyna rzecz jaka trzyma ludzi przy pisaniu to czerwona kropka :D
marok, hahaha, noo, ja lubię. Nawet jak ma mi ktoś napisać: Ty chuju, to lepiej tu, niż na messengerze
Ty chuju :)
Ach, miód na uszy. Nie masz tej magii co Mr T., ale substytucisz zacnie.
''substytucisz'' - to mi przypomniało że mam chemię do powtórki
marok, a ja piwo do dokończenia.
Can, sprawdź kapsel, może wytargłeś
marok, o kurde. Nie wiedziałem. Mam: Graj dalej.
Can, to graj dalej.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania