PO…
Nie sporządnieję nigdy
i grzeczny już nie będę.
Uznania wśród purytan
na pewno nie zdobędę.
Nie muszę bałamucić
próbując opór złamać
i wierz, że w swych zabiegach
nie będę nigdy kłamać.
Wystarczy, że się zbliżysz,
wystarczy mi twój uśmiech,
wystarczy, że ustami
znów usta lekko muśniesz.
Już poszłaś… I już dawno
dźwięk umilkł twego śmiechu,
a ja nie mogę dotąd
głęboko wziąć oddechu.
Komentarze (69)
Nie stosujemy w wierszach zwrotów grzecznościowych z wielkiej litery... no i strasznie nie lubię 'me' - albo jeszcze bardziej
Pomijając rym, nawet fajny wierszyk... wymęczyła i poszła 5
Poprawiłem wielką literę. "Me" jest wprawdzie egzaltowane, ale przydało się dla zachowania rytmu.
Grisza, tak myślałam, ale jakby 'znów usta lekko muśniesz'?
No przecież! Natychmiast zmieniłem! Dziękuję... mentorko... ;)
Grisza, ok, niczego więcej nie zasugeruję...
Ale popatrz... nikogo innego to nie interesuje...
Grisza, musisz być bardziej miły dla innych użytkowników...
Grisza Nie słuchaj grafomanki, to portalowa wywłoka i nikt nie liczy się z jej zdaniem
Nie stosujecie?! a to wy wiersze PISzeta w tej Kalwarii, babko, no, no kto by pomyślał. A niech tam, PISzta se, bo.prxevie każdemu wolno, ale nie pouczjta, babko kalwaryjska. A żebyśta widiały kak wyglądają wiersze i innych autorów to wam tu wklepie kawałek Cohena (pisał grał i śpiewał za wielkie grzecznościowe piniądze[!]):
Ciaglę widzę Cię
Z różą w zębach, choc wiem
Ze to tani był greps
Lecz spodobał się Jane
Jane pozdrawia Cię też
Miłego dzionka, babciu kalwaryjska😄
(jelenia na rykowisku nie maluje się z wielkiej litery, bo jest do podglądania, ale jak co do czytania, to się wielkich liter używa, jeśli nie ma to być grafomania).
ireneo, ty się zupełnie na poezji nie znasz. Nie piszesz jej i czytać nie potrafisz. Dla ciebie metafora, to kosmos...
i spójrz na swoją fotkę, którą tutaj wcześniej wstawiłeś, toż ty wyglądasz, jakbyś miał się zaraz rozpaść, razem z tą dziunią przy twoim boku...
Z Wiki, Cohen - "...kanadyjski poeta, pisarz i piosenkarz..."
Mógłbym dać coś z Twardowskiego ale bardziej lubię Tego.
ireneo, aha i zrozumiałeś jego tekst, tak? A każdy inny tekst, którego nie rozumiesz, boś stary dziad, to już jest zły?
Stosujemy przykład powyżej. Inna sprawa, że się nie powinno stosować, ale kto artyście zabroni. Ps. Cohen nie pisał po polsku :))) Tu jest oryginał.
It's four in the morning, the end of December
I'm writing you now just to see if you're better
New York is cold, but I like where I'm living
There's music on Clinton street all through the evening
I hear that you're building your little house deep in the desert
You're living for nothing now
I hope you're keeping some kind of record
Yes, and Jane came by with a lock of your hair
She said that you gave it to her
That night that you planned to go clear
Did you ever go clear?
On the last time we saw you, you looked so much older
Your famous blue raincoat was torn at the shoulder
You'd been to the station to meet every train
You came home without Lili Marlene
You treated my woman to a flake of your life
And when she came back she was nobody's wife
Well; I see you there with a rose in your teeth
One more thin gypsy thief
Well I see Jane's awake
She sends her regards
And what can I tell you, my brother, my killer
What can I possibly say
I guess that I miss you, I guess I forgive you
I'm glad you stood in my way
If you ever come by here, for Jane or for me
Well, your enemy is sleeping and his woman is free
Yes, and thanks for the trouble you took from her eyes
I thought it was there for good so I never tried
And Jane came by with a lock of your hair
She said that you gave it to her
That night that you planned to go clear
Sincerely,
L. Cohen
Mirosław Tomasz Bańko (ur.1959) – polski językoznawca i leksykograf, profesor nauk humanistycznych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, członek Rady Wydziału Polonistyki UW. W latach 1991–2010 był również zatrudniony w Wydawnictwie Naukowym PWN, gdzie pełnił funkcję redaktora naczelnego Redakcji Słowników Języka Polskiego i do października 2015 prowadził internetową poradnię językową. W latach 2012–2020 dyrektor Instytutu Języka Polskiego UW. Myślę, że w kwestiach językowych można mu zaufać. Otóż ten pan twierdzi, że wielka litera w zaimkach drugiej osoby zarezerwowana jest dla korespondencji, laudacji i nekrologów. W pozostałych przypadkach, w tym w wierszach piszemy je z małej litery.
o nim pseud
Cogen nie pisał po polsku, a to ci checa. Pewnie Zembaty Maciej ci o tym powiedział. No, no, orzeł z ciebie paciorku. Możesz z tym grafomańskim babskiem kalwaryjskim siedzieć przy otwartym oknie, nawet na czterech dużych Literach. I tak wam dopomósz Buk
o nim pseud
Grafomańskie, kalwaryjskie babsko raczy bronić. Czy ten też artysta?
"....Księże Bozowski patronie przyjaźni
z nosem swym i uśmiechem ukryłeś się w niebie
ktoś dzwoni długo stuka
znów pyta o Ciebie"
Twardowski jemu, koloratka. Też grzeszny tymi wielkimi, grzecznościowymi, czy moze to mniej artystyczna rymowanka ...
ireneo Kretynie podałeś przykład z dupy, "A żebyśta widiały kak wyglądają wiersze i innych autorów to wam tu wklepie kawałek" To wklej, czekam
Cohena (pisał grał i śpiewał za wielkie grzecznościowe piniądze[!]):
Ciaglę widzę Cię
Z różą w zębach, choc wiem
Ze to tani był greps
Lecz spodobał się Jane
Jane pozdrawia Cię też
Kretynie to nie jest oryginał, oryginał wkleiłem powyżej i nie ma tam zwrotów grzecznościowych pisanych wielką literą. Czyli wypisujesz bzdury.
"Grafomanka wczoraj o 10:12
ireneo, aha i zrozumiałeś jego tekst, tak? A każdy inny tekst, którego nie rozumiesz, boś stary dziad, to już jest zły?"
To nie jest takie proste, gdyż tekst jest bardzo "osobisty"
"Gdyby zapadający w pamięć, zapierający dech w piersiach i bolesny tekst „Famous Blue Raincoat” został napisany przez niemal każdego innego autora piosenek poza Leonardem Cohenem, nie byłoby wątpliwości co do znaczenia tej piosenki. Z prostego listu wyznaniowego wynika, że chodzi o trójkąt miłosny pomiędzy „L. Cohena” jego kobieta „Jane” i ich wspólny znajomy, mężczyzna w niebieskim płaszczu przeciwdeszczowym, który wyjechał na pustynię i pewnego razu miał krótki romans z Jane.
Jako taka piosenka jest głęboko, niemal zawstydzająco osobista, jest epistolarną piosenką o rannym mężczyźnie, który nie może powstrzymać się od przebaczenia przyjacielowi.
Obezwładniająca emocja utworu powstrzymuje przed ponownym spojrzeniem na tekst, ale autobiografia Cohena od razu sugeruje problemy z tą potoczną interpretacją. Konkretnie to życie Cohena jest opisywane zarówno jako narrator, jak i drugi człowiek.
To przyjaciel z piosenki, a nie „L. Cohena” – narratora, który ma „słynny niebieski płaszcz przeciwdeszczowy”. Ale jak zauważył prawdziwy Cohen w notatkach do kolekcji The Best of Leonard Cohen z 1975 roku, niebieski płaszcz przeciwdeszczowy był jego. „Miałem wtedy dobry płaszcz przeciwdeszczowy, Burberry, który kupiłem w Londynie w 1959 roku… Wisiał bardziej bohatersko, kiedy wyjąłem podszewkę, i zyskał chwałę, gdy postrzępione rękawy zostały naprawione odrobiną skóry”.
W piosence narrator pyta przyjaciela: „Czy kiedykolwiek wyszedłeś na prostą?” Jest to odniesienie do scjentologii i jej stanu „jasnego”. Sam Cohen przynajmniej przez krótki czas był członkiem Kościoła scjentologicznego.
W piosence „L. Cohen” śpiewa przyjacielowi:
„Byłeś na stacji, żeby spotkać się z każdym pociągiem
I wróciłeś do domu bez Lili Marlene”
Jednak we wstępie do koncertu Chelsea Hotel #2 Cohen powiedział: „Dawno, dawno temu w Nowym Jorku był hotel. W tym hotelu była winda. Któregoś wieczoru, około trzeciej w nocy, spotkałem w tym hotelu młodą kobietę… Nie szukałem jej, Szukałem Lili Marlene. Piosenka „Lili Marlene” (istnieją różne warianty pisowni jej imienia) była popularną piosenką miłosną z czasów II wojny światowej, chociaż została napisana w Niemczech w 1915 roku podczas I wojny światowej. Piosenka opowiada o żołnierzu, który czeka przy latarni na swoją miłość, Lili Marlene. Oznacza to, że Lili jest symbolem doskonałej miłości, która odeszła.
Jeśli jednak to Leonard Cohen doświadczył wszystkiego, co przypisuje się przyjacielowi, to komu jest „L. Cohen” śpiewa? Zadawać pytanie to odpowiadać na nie. „L. Cohen” to jedna część śpiewu Leonarda Cohena do innej części Leonarda Cohena. Nazwij tę drugą część, przyjaciela z piosenki, „Leonardem Cohenem”. „L. Cohen” jest wierny kobietom. „Leonard Cohen” nie jest. Leonard Cohen, prawdziwy autor tekstów, pisze o romantycznym trójkącie, ale obaj są ludźmi tego trójkąta. „Jane” to każda kobieta, z którą Leonard Cohen był związany.
Korzystając z tego założenia, można pracować nad piosenką.
Rozpoczyna się następującym wersem: „Jest czwarta rano, koniec grudnia”. Oczywiście, biorąc pod uwagę porę dnia i roku, otoczenie jest zimne i ciemne. Jest to wers przypominający słynny wers Roberta Frosta z „Zatrzymania się w lesie w śnieżny wieczór”, którego wieczorem rozmówca wzywa.
„Najciemniejszy wieczór w roku”. W obu przypadkach sceneria odzwierciedla głębokie poczucie samotności, smutku i depresji, jak żadna inna. W tej rozpaczy „L. Cohen” pisze do siebie, szukając zrozumienia, a może nawet pojednania.
I tak krokiem w kierunku tego pojednania, „L. Cohen” śpiewa: „Piszę do ciebie teraz, żeby zobaczyć, czy czujesz się lepiej”. „L. Cohen” chce, aby obie strony pozostały przyjaciółmi.
„Nowy Jork jest zimny, ale podoba mi się miejsce, w którym mieszkam
Przez cały wieczór na Clinton Street rozbrzmiewa muzyka”.
Clinton Street znajduje się na Lower East Side w Nowym Jorku. Leonard Cohen naprawdę tam mieszkał. Clinton Street nosi imię bohatera wojny o niepodległość, generała George'a Clintona, który został pierwszym gubernatorem Nowego Jorku po uzyskaniu niepodległości, a w 1804 roku wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych. Obszar ten jest przesiąknięty zarówno historią żydowską, jak i amerykańską i ma własną ścieżkę dźwiękową. W przeciwieństwie do „Leonarda Cohena” „L. Cohen wydaje się zadowolony, zadowolony z tego, gdzie jest w życiu.
„Słyszałem, że budujesz swój mały domek głęboko na pustyni”.
„Leonard Cohen” nie jest jak „L. Cohena”. Jest emocjonalnie oddzielony od innych ludzi, myślami od nich daleko. Pustynia jest tak sucha, że może utrzymać jedynie bardzo rzadką roślinność, jeśli w ogóle ją uprawia. Pustynia jest doskonałą metaforą umysłu „Leonarda Cohena”: jest tak sucha, że nie mogą tam wyrosnąć płodne pomysły. Pustynia ma także wiele znaczeń religijnych. W judaizmie Izraelici uciekający z niewoli w Egipcie przebywali na pustyni wędrując przez czterdzieści lat, ale otrzymali także Torę na górze Synaj i ostatecznie dotarli do ziemi Izraela. W chrześcijaństwie Jezus był kuszony przez diabła na pustyni judzkiej. Pustynia jest miejscem próby i „Leonard Cohen” właśnie o takim miejscu myślał.
„Żyjesz teraz po nic, mam nadzieję, że prowadzisz jakiś zapis”.
To zdanie ma oczywiście podwójne znaczenie. „Życie za nic” może oznaczać życie bez kosztów, ale bardziej prawdopodobne jest, że oznacza życie bez celu i desperackie poszukiwanie. „L. Cohen”, zawsze optymista chce, aby „Leonard Cohen” wydobył rozpacz w poszukiwaniu materiału, aby nagrać.
– Tak, a Jane przyszła z kosmykiem twoich włosów
Powiedziała, że jej to dałeś
Tej nocy, kiedy planowałeś się oczyścić
Czy kiedykolwiek się oczyściłeś?”
„Jane” jest kobietą w życiu obojga. Romantyczny „Leonard” dał jej pamiątkę, dzięki której będzie go pamiętać, gdy wyrusza na duchową eksplorację.
„Ach, kiedy ostatni raz cię widzieliśmy, wyglądałeś na znacznie starszego
Twój słynny niebieski płaszcz przeciwdeszczowy był rozdarty na ramieniu.
Depresja „Leonarda” postarza go. Niebieski płaszcz przeciwdeszczowy jest centralnym symbolem poematu. Płaszcz przeciwdeszczowy to ochrona przed deszczową pogodą, przed burzami życia. Płaszcz przeciwdeszczowy „Leonarda” był sławny, ponieważ zawsze go chronił. Miał szczęście, błogosławione życiem. Wszystko szło mu dobrze, gdy szedł przez życie. Inni zmokli, ale on miał swój płaszcz, umiejętność wyczarowania odpowiedniego języka we właściwej kolejności i ułożenia tego języka w muzyce. Teraz jednak płaszcz przeciwdeszczowy jest podarty. To już nie działa tak jak kiedyś. „Leonard” trochę zmókł, bo płaszcz przeciwdeszczowy się rozdarł.
„Byłeś na stacji, żeby spotkać się z każdym pociągiem
I wróciłeś do domu bez Lili Marlene.
Biedny „Leonard” szuka idealnej kobiety, ale nie może jej spotkać.
„I dałeś mojej kobiecie ułamek swojego życia
A kiedy wróciła, nie była już niczyją żoną”.
„Leonard”, wielki romantyk zadał sobie trud, aby oddać Jane wyrzuconą cząstkę siebie, płatek, ale biorąc pod uwagę, że był to „Leonard”, zerwali, a ona wróciła do wiernego „L. Cohen”, ale została trwale zmieniona. Odkryła, że nie jest niczyją przywiązaniem. Nie definiowała jej wyłącznie relacja z mężczyzną.
„No cóż, widzę cię tam z różą w zębach
Jeszcze jeden chudy cygański złodziej.
„L. Cohen jest wściekły w tych słowach, drwiąc z romantycznej pozy „Leonarda”, jego cygańskiej postawy nomadycznej, ale w jego przypadku bycie nomadą oznaczało podróżowanie nie z miejsca na miejsce, ale od kobiety do kobiety. „L. Cohen” wierzy w oddanie jednej kobiecie na całe życie. „Leonard” nie wydaje się do tego zdolny.
Zakończenie utworu jest próbą pojednania. „L. Cohen” tęskni za swoim „bratem”, mimo że ten sobowtór zabił część niego. „L. Cohen” nie będzie walczył, jeśli „Leonard” powróci.
I tak obie strony Leonarda Cohena, strona odpowiedzialna, która podkłada głos piosence, oraz strona romantyczna przygnębiona, łajana i upominana, zawierają rozejm. Autor tekstów na razie zaakceptował siebie, z którym nie do końca czuje się komfortowo, ale uznaje go za nieodwracalny.
. Znam wywiad dla BBC z 1994 roku, w którym Cohen wyraził dwuznaczność co do charakteru tej piosenki i z pewnością można ją interpretować na wiele różnych sposobów. To właśnie sprawia, że Leonard Cohen jest tak tajemniczy i wartościowy."
May 24, 2012 "Famous Blue Raincoat" (by Lawrence J. Epstein) Przełożone przez Google Translator
Zgrabny wiersz, ładne rymy. Masz pięć ode mnie :)
Grisza, popatrz na te wpisy...
'Angela Jaka ty madra jesteś XD tylko jakktos cię jak kurwę traktuje to nie zauważasz XD'
'
Angela Kurwa, dzięki bogu cię nie tknąłe, bo bym faktycznie fiuta stracił... i zycie XD Prosisz się o dupczenie, ale nie ma głupich, takich jak ty się nie rusza nawet elektrycznym pastuchem XD'
To wpisy Adina, właściwie to malutki ułamek... jest tego tyle, że tragedia
Nie ma chyba kobiety tutaj, której by nie wyzywał, no chyba że klon, który stworzył, chociaż i swoje klony potrafi wyzywać w myśl jakieś chorej zasady...
'Mogę byc chujem jednym wielkim i obrażać ludzi, bo skoro tacy są odważni i lubia być ruchani w dupe, to świadcze swoje usługi. Mogę jebać laski na tym portalu, które nie widzą nic złego w tym, by traktować je jak kurwy... '
Cóż, widać, że sobie wali... w klawiaturę. Zamiast...
Grisza Jedyna kobieta traktowana jak gówno na tym portalu to grafomanka, ale wcale mi jej nie szkoda, bo dostaje to na co zasługuje xD
Widzę że Grafi nadal kolekcjonuje wpisy (czarne teczki dla wszystkich XD).
Odnośnie wiersza, bardzo fajnie się go czyta, można powiedzieć, że płynie.
Jedna uwaga, popraw "Twego" na z małej litery, bo to nie list.
Pozdrawiam
Czy dla wszystkich?
Raczej, że najbardziej drastyczne... Aneta mnie tego nauczyła, no i za to jestem jej wdzięczna.
te najbardziej*
Grafomanka drastyczne powiadasz, więc tak gdzieś 1/3 komentarzy XD
Mnie by się nie chciało, za cały czas na opowi zeskrinowałam cztery komentarze
Bogumiła (wiesz które, te o wydźwięku pedofilskim), ale już ich nie mam.
Szkoda mi czasu i energii na bzdety, życie zbyt szybko płynie.
Angela, akurat te Bogumiła, to raczej nie miały treści pedofilskich. Pamiętam, że prowadził rozmowę w formie zapytania, a ty podlapalas to jako jego próbę porwania ci dziecka, notabene, dorosłego dziecka. No i rozdmuchałas do rangi absurdu.
Ja też nie jestem cały czas i raczej nie trzeba być, wystarczy przewinąć wiadomości...
Grafomanka wtedy miał 11 czy 12 lat, raczej więc nie był dorosły. Pytania gdzie chodzi do szkoły, oraz ostrzeżenia typu "pilnuj dziecka" miały prawo mnie zaniepokoić.
Nigdy nie wiesz, co komu chodzi po głowie.
Znikam, jadę do sklepu. Baj
Czyli udzielał ci rad, pewnie po tym, kiedy opisywałas miłość gejowską jako ostatni cud natury... Za to powinnaś mu podziękować.
Jedenastoletni dzieciak, to już wie że od obcych nie bierze się cukierków...
Ja też właśnie wróciłam z zakupów i za sernik się mam zamiar wziąć, a i podwieczorek muszę jakiś fajny zrobić...
Do miłego...
Grafomanka możesz go bronić i czarować żeczywistość, a tekst o Urielu wtedy jeszcze nie istniał. Nie trzeba obiecywać cukierków, wystarczy do auta wciągnąć. Świat już pokazał, że ludzie nie reagują, kiedy coś się dzieje.
Na podwieczorek owoce sezonowe z jogurtem. Miłego
Ja go nie bronię, bo co on może mnie obchodzić? Użytkownik portalu jak każdy inny... Pamiętam tylko, że pisał, iż z kręgów gejowskich wywodzi się największą grupa pedofilów, no i przed tym ciebie ostrzegał... Ale można interpretować do dowolnie...
Owoce, to na deser... po daniu głównym.
Uciekam...
Grisza, sorry za spam...
Grafomanka wywłoko portalowa, nie podlizuj się o atencje. I widzisz Grisza co robie pod twoim wierszem, prowokuje ludzi, a potem spamuje.
*robi
Adin dwa tri, ty chyba z patologii wyszedłeś... i nie znasz innego życia i słownictwa.
Ale nikt tu temu nie jest winny...
Grafomanka myślisz stara raszplo, że komuś oczy zamydlisz? Wszyscy wiedzą kim jesteś i potwierdzą moje słowa :)
Adin dwa tri, a kim jestem? Użytkowniczką, która prawdę pisze w komentarzach na temat tekstów? To potwierdzi każdy krytyk literacki...
Angela
ostatnio Bogumił życzył dzieciom swoich wrogów zgwałcenia...
Grafomanka Nie masz pojęcia o poezji, pozorujesz tylko wiedzę...
Adin dwa tri, niczego nie muszę pozorować... tylko ty ze swoją "wiedzą" nie masz o tym pojęcia...
Grafomanka widać po twoich pompatycznych bzdurach w publikacjach
zsrrknight to pokazuje najdobitniej kim jest. Nie chciałabym takiego stworzenia spotkać w realu. Aż mdłości biorą.
Adin dwa tri, twoje wierszyki też mi się nie podobają... Ale czy ma to być powodem, żebym wyzywała ciebie na portalu?
Każdy wypowiada się we własnym imieniu, ma do tego prawo. Atakować wulgarnie kogoś za jego zdanie w komentarzach i to atakować wulgarnie, to nie do pomyślenia w cywilizowanym świecie.
Angela
anonimowość i bezkarność wydobywają z ludzi najgorsze cechy...
Grafomanka Przekroczyłaś granice dobrego smaku i trzeba tym samym tobie odpłacić :)
Adin dwa tri, granice dobrego smaku, czyli wyzwalam cię od "portalowych wywlok"?
To akurat prawda, nie skłamałem żes wywłoka portalowa
Adin dwa tri, trzeba to będzie jeszcze udowodnić... Ale to przed nami.
A teraz nie mam czasu, ani ochoty rozmawiać z kimś, kto o dobrym wychowaniu nawet nie słyszał...
Grafomanka Idź już, nie kompromituj się bardziej
Adin dwa tri, bardziej od ciebie nikt się tutaj nie kompromituje, może tylko osoby popierające patologię, którą reprezentujesz.
Grafomanka Widzi nowego faceta na portalu to biegnie z wywalonym jęzorem pod tekst, apotem się dziwi jak została podsumowana xD
zsrrknight jeśli sprawiedliwość nie dosięgnie go teraz, zrobi to później. Mówią, że karma wraca i jest wredną suką.
Adin dwa tri, i to jest właśnie ograniczone pojmowanie i ciasne ramy umysłowe. Wchodzę pod większość tekstów, od tego tutaj jesteśmy... Publikujemy i oceniamy... A jak się komuś wszystko z czym innym kojarzy, to ma duży problem...
Grafomanka I po co tak długo się wypierałaś?
Adin dwa tri, nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz? Dziwne, chwaliłes się, że taki inteligentny jesteś...
Miałam rację śmiejąc się z tego...
Grafomanka Póki co obrzydziłem się wystarczająco pisząc z tobą, do później
Adin dwa tri, dystansu musisz nabrać... Tego przecież chciałeś mnie nauczyć, żebym dystansu nabrała do twoich wyzwisk i zaczęła bawić się z tobą... Ale dla mnie nie była to żadna zabawa, raczej pomysły obłąkanego... Co dosyć często wyrażałam.
Grafomanka To ja bawiłem się tobą tępaku, ale nie pojmiesz xD
Adin dwa tri, to ty nie pojmujesz, co robiłeś. Przecież ja w twoje gierki nawet przez chwilę nie wierzyłam, co jeszcze w pierwszych komentarzach ci pisałam, ale może tak na sobie byłeś skupiony, że jak teraz, czytałeś bez zrozumienia?
Grafomanka masz ograniczone pojmowanie, wypierasz się tylko. Bez odbioru
Od początku ci pisałam, że nie jestem tobą zainteresowana, raczej trochę mi ciebie żal było, ale nie na tyle, żeby tolerować twoje chamstwo.
Adin dwa tri, nie wiem co sobie uroniłes i raczej nie chcę wiedzieć.
Wiem tylko, że sto razy albo i więcej pisałam ci, żebyś się ode mnie odczepił.
Ale to było, dla ciebie, za trudne. I do zrozumienia, i do zastosowania.
uroiłes*
Wystarczy mi, że kiedy cię zobaczę, tracę oddech, jestem pełen grzechu, społecznie niepoprawny.
Gdyby w uproszczeniu.
A może napiszę taka inspirację? Właściwie napisałem.
Zabawa, zabawa https://www.opowi.pl/szybki-tekst-inspirowany-wierszem-griszy-a94571/
Wasze spory sa czasem ciekawsze niż wasza poezja. Jedno musze zdecydowanie stwierdzic- uczę się wreszcie nowej polszczyzny....Ciagłe zdrady pozamalżenskie, tatuaże, seks pod brazylijskim sloncem (zdecydowanie lepszy niz "W malinowym chrusniaku") to tez dla mnie inclanatio novum. Dziekuje!
Ostatni taki portal na świecie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania