Poprzednie części: pochodne dysfunkcji
Pochodne dysfunkcji
Zadzwoniła, po godzinie od lądowania boeinga
z wróblem w garści, byłem wciąż na autostradzie,
nie do zlokalizowania na szybszym pasie tęsknoty.
Na ledowym szlaku z najukochańszą osobą
wolę nie ogarniać z niepokalanego wózka na zakupy,
atawizmu i apetytu kozy na pochyłym drzewie
wiadomości i promes w skrzynkach.
Z poślizgiem instynktu, przemyśleniem po zdarzeniu,
w kręgu katorżników robótek skrzydełkowych trafiłem
na karmę onirycznego poety pod bezlistnym drzewem.
Ofiarę przemocy w stadle i przychylnych komentarzy.
Komentarze (4)
/i apetytu kozy na pochyłym drzewie
wiadomości i promes w szkrzynkach./ – szkrzynkach?
/Zadzwoniła, po godzinie od lądowania boeninga
z wróblem w garści, byłem wiąż na autostradzie,/ – wiąż?
Czy to dysfunkcja?
dzięki za literówki
Ostatnia linijka daje do myślenia, podoba mi się przemyślenie. Ogółem mówiąc, wiersz z deka "randomowy", dużo paradygmatów poruszonych jednocześnie, lekki chaos, powodzenia w kolejnych dziełach :)
Dzięki. Nadałem nieco chronologii.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania