pod ciężarem dat
co z nas zostało
w tym ciągłym niedosycie
po zbyt krótkim kwitnieniu tulipanów i bzów
zbyt chłodnym lecie
i jesieni
która deszczem rozlała się po kątach wypłukując ze szczelin w podłodze zapodziane w pośpiechu uśmiechy myśli jasne i ciepłe
jak promienie przypisanego latu słońca
co z nas zostało
gdy w papierach początek zimy
jeszcze łagodnej choć mróz już strąca co słabsze nadzieje
i dni skraca do minimum
noc jak cisza w pustym mieszkaniu głucha na wołanie nie odpowiada
modlitwom
o powrót do pierwszych pączków na gałęziach
do pierwszych pocałunków i traw
co zielonym szumem uspokajały wrodzony pośpiech
co z nas zostało
teraz gdy bezlistny stukot dobija się przez zamglone szyby
do jeszcze ciepłych wnętrz
z wystrojem nie pasującym do tu i teraz
gdzie jest tamten człowiek
przekonany że strata koniec czas
to tylko słowa
i wystarczy postawić przed nimi zaprzeczenie
a wszystko się odwróci
zazieleni zakwitnie w kolejnym cyklu
w nieskończoności
obietnicy której nie można dotrzymać
Komentarze (11)
trzeba zerwać, precz odrzucić,
a być może cud się zdarzy,
to co było jeszcze wróci.
Wiosna. Lato. Jesień. Zima.
Miłość i jej naturalny cykl życia.
Najs
obietnicy której nie można dotrzymać,
bo życie to nie antydatowanie.
Nadmiar symboliki z biologi i florystyki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania