pod ciężarem dat
co z nas zostało
w tym ciągłym niedosycie
po zbyt krótkiej wiośnie
zbyt chłodnym lecie
i jesieni
która deszczem rozlała się po kątach wypłukując ze szczelin w podłodze zapodziane myśli jasne i ciepłe
jak promienie przypisanego latu słońca
co z nas zostało
gdy w papierach początek zimy
jeszcze łagodnej choć mróz już strąca co słabsze nadzieje
i dni skraca do minimum
noc jak cisza w pustym mieszkaniu głucha na wołanie nie odpowiada
modlitwom
o antidotum na wrodzony pośpiech
co z nas zostało
teraz gdy bezlistny stukot dobija się przez zamglone szyby
do jeszcze ciepłych wnętrz
z wystrojem nie pasującym do tu i teraz
gdzie jest tamten człowiek
przekonany że strata koniec czas
to tylko słowa
i wystarczy postawić przed nimi zaprzeczenie
a wszystko się odwróci
zazieleni zakwitnie w kolejnym cyklu
w nieskończoności
obietnicy której nie można dotrzymać
Komentarze (13)
Stare kartki z kalendarzy,
trzeba zerwać, precz odrzucić,
a być może cud się zdarzy,
to co było jeszcze wróci.
Suche - dziękuję.
Sucre* - przepraszam.
Iskra. Płomień. Pożar. Zgliszcza.
Wiosna. Lato. Jesień. Zima.
Miłość i jej naturalny cykl życia.
Najs
JagVetInte- dzięki.
Cykle uczuć. Podoba mi się.
Listopadowy - dziękuję.
Wszystko poprawne, z fajnym tytułem, który dopełnia pointę,
obietnicy której nie można dotrzymać,
bo życie to nie antydatowanie.
Nadmiar symboliki z biologi i florystyki.
Grain - zawsze miałam skłonność do przesady. Dzięki.
Początek świetny, później gdzieś się wkradło przegadanie, końcówka też świetna... dużo żalu, tęsknoty, nie wiem, ale jakby też pożegnania, celebracja straty... jakoś tak mi się czyta
Grafomanka - dziękuję. Trochę przecięłam.
Podepnę się pod komentarz Grafi
zingara - dziękuję. Trochę przecięłam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania