Pod napięciem cz.2
Antek: Tomek? Co ty tu robisz? A dobra, nie ważne, pomóż mi.
Tomek wyciągnął pistolet i wymierzył w Antka.
Tomek: Sorry Antoni...
Antek: Nie no, Tomek, nie wygłupiaj się.
Tomek: Wybacz, ale moje dzieci są ważniejsze.
Po mimo, że Tomek miał Antka na celowniku, nie mógł go zastrzelić. Odkręcił za to główny zawór wody, która z dużą siłą wytrysnęła z zepsutej rury. Tomek wyszedł i szczelnie zamknął drzwi. Zimna woda szybko zapełniała małe pomieszczenie. Kiedy Antek zobaczył, że woda za chwilę dosięgnie kontaktów, zrozumiał, że jego koniec może nastąpić szybciej, niż to sobie wyobrażał. Po uwolnieniu rąk, stanął na krześle tak, by przypadkiem nie dotknąć wody pod napięciem. Woda szybko się podnosiła. Była już prawie na poziomie krzesła. Antek musiał pośpiesznie wymyślić, co dalej zrobić. Ciecz niebezpiecznie zbliżyła się do jego butów. Antoni czuł, jak strach paraliżuje jego ruchy.
Komentarze (3)
Krótkie... Mam taką radę, kiedy będzie mówił ktoś inny, pisz od myślnika. Tak będzie lepiej :) Ogólnie byłoby ok, ale naprawdę zbyt krótkie :) Historia ciekawa, ale zanim się wczujesz, już jest koniec. Mogę dać 4 dla motywacji ;)
Dzięki, wezmę to pod uwagę pisząc następną część
Nysia Powodzenia :) Jeśli masz ochotę, zapraszam do przeczytania moich tekstów :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania