pod pręgierzem
matka nie umiała nas kochać
fanaberie - mówiła
i szedł w ruch kabel od żelazka
dudniły pięty na schodach
dudniły słowa w głowie
labirynty gdzie echo po wielokroć
powtarzało strach
po nim wracałyśmy
przydrożna Maryja bezradnie rozkładała ramiona
i płaszcz
pod którym nie mieściłyśmy się
ze swoim bólem
Jezus jeszcze niżej spuszczał głowę
może było mu wstyd
a może już wszystko jedno
jakie to gwoździe
Komentarze (28)
Zostawiam plusa.
złap Celinę za torbinę
wykręć w lewo
szarpnij w dół
zmień kierunek zakręć w prawo
kręć do woli żeby czuł
:)
Dzięki.
Bardzo dobry, wymowny i zrozumiały! ?
Dziękuję, Szpilko.
:-)
:)
Tak bywało; nawet wówczas, gdy zapewniało się swoje dzieci-ofiary o własnej, podobno bezinteresownej miłości :( Smutno prawdziwe :(
Najserdeczniej...
Dziękuję, bafano.
befano*
Tak było, tak było...
Yanko... Dziękuję.
Bardzo dobry wiersz. Prawdziwy i to jego największą zaletą.
Najgorzej, kiedy matka jest bezlitosna, wtedy już nie ma gdzie szukać ciepła, szczególnie kiedy ojca nie widać. 5
Dziękuję, Lauro.
Igowy to wiersz, Igowy, prawdziwym smutkiem podszyty, a przez to prawdziwy.
Chciałem wybrać najlepszą strofę, ale to piękna całość.
Pozdrawiam :)
Pięknie dziękuję, Sho.
Odpozdrawiam :)
Dobry wiersz, życiowy :)
Dzięki.
W moim domu tuż przy drzwiach kuchennych wisiała grzałka
Mam podobne wspomnienia co peel
Przykro. Dzięki za czytanie i ślad pod wierszem.
IgaIga ano przykro
Widzisz ja wszystkim powtarzam że nie mam mamy
A Ona przecież żyje
Bardzo życiowy, albo Igowy wiersz.
Dziękuję, Angelo.
Bardzo emocjonalny wiersz, pełny autentycznej bezsilności. Podoba mi się.
Dziękuję.
Przypomina mi mnie, trochę. Rozczulił
To fajnie. Dzięki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania