Poprzednie częściPoG2dS - Cztery pory domu

PoG2dS - Densytometria

Czy słowo wgadywać

jest równie dziwne

jak odmuchiwać?

Adiabatyczny pojmuję,

jest termodynamiczny,

zachęca do pracy.

 

Słowa jak klincze,

nie mogę wyrwać się z uścisku.

No kto tak mówi?

Chyba na kacu

w mało widnawy poranek.

 

Sięgam po kwasa.

Od razu lepiej, lecz tylko chwilę.

Cholera! To karboksylo.

Pomogłyby lody,

albo walina.

Ais, Ais walina –

czeszę lodówkę,

szukam strączkowych,

nic w niej nie rośnie.

 

W pustce lodówki odkrywam badlandy,

słońce ich nie chce oświecać.

Słońce, chmury, deszcze –

nieprawowierny dobytek.

Zamiast nich powinienem posiadać Boga,

niebo i łzy.

 

I diabła, który mógłby mnie kusić.

Ale nie ma co ponaglać,

może się w końcu pojawi.

Taki doczesny, a nie wieczny,

bo szybko się nudzę

i zbrzydłoby jego towarzystwo.

 

Jestem jak stupa,

a w środku bramin z Indii.

Serwetka to mój relikwiarz,

trzymam w niej prochy buddy

zmieszane ze szminką i śliną,

na wieczną pamiątkę ust.

I znowu muszę bruzdować ugór,

pieścić, by nie zamienił się w rżysko.

 

Dawne uczucia mają tendencję,

wyparowywać.

Szukam ich wszędzie.

 

Czeka mnie densytometria.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania