PoG2dS - Densytometria
Czy słowo wgadywać
jest równie dziwne
jak odmuchiwać?
Adiabatyczny pojmuję,
jest termodynamiczny,
zachęca do pracy.
Słowa jak klincze,
nie mogę wyrwać się z uścisku.
No kto tak mówi?
Chyba na kacu
w mało widnawy poranek.
Sięgam po kwasa.
Od razu lepiej, lecz tylko chwilę.
Cholera! To karboksylo.
Pomogłyby lody,
albo walina.
Ais, Ais walina –
czeszę lodówkę,
szukam strączkowych,
nic w niej nie rośnie.
W pustce lodówki odkrywam badlandy,
słońce ich nie chce oświecać.
Słońce, chmury, deszcze –
nieprawowierny dobytek.
Zamiast nich powinienem posiadać Boga,
niebo i łzy.
I diabła, który mógłby mnie kusić.
Ale nie ma co ponaglać,
może się w końcu pojawi.
Taki doczesny, a nie wieczny,
bo szybko się nudzę
i zbrzydłoby jego towarzystwo.
Jestem jak stupa,
a w środku bramin z Indii.
Serwetka to mój relikwiarz,
trzymam w niej prochy buddy
zmieszane ze szminką i śliną,
na wieczną pamiątkę ust.
I znowu muszę bruzdować ugór,
pieścić, by nie zamienił się w rżysko.
Dawne uczucia mają tendencję,
wyparowywać.
Szukam ich wszędzie.
Czeka mnie densytometria.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania