(PoG2dS) Dysonans ładu
Miasto nie miało imienia, bo imiona zakładają bliskość. Było układem linii i decyzji, które już zapadły pomiędzy kiedyś a gdzieś tam, mimo to codziennie udawały nowe. Ludzie poruszali się w nim jak argumenty w źle napisanym eseju: logiczni tylko z pozoru, podporządkowani strukturze, której nikt nie zamierzał bronić, ale każdy się jej bał.
Rano miało smak metalu. Powietrze było jak rozcieńczony etanol: czyste i agresywne. Każdy dzień zaczynał się nagłówkiem, który obiecywał znaczenie, a kończył przypisem drobnym drukiem. Ogłaszano zmiany, korekty, nowe wersje starych błędów. Krzątanie się zastępowało sens: ruch zamiast decyzji, gest zamiast myśli.
On liczył tylko to, co dało się zesumować: kroki między biurkiem a oknem, minuty ciszy w rozmowie, twarze pozbawione cech. Reszta była niepoliczalna, więc nieważna. Tezauryzował zmęczenie, odkładał je jak floreny z nieistniejącego obiegu. Wiedział, że każdy kolos ma gliniane nogi, ale też wiedział, że glina wystarcza, jeśli nikt nie przypatruje się.
Myśli miał kreskowane: krótkie, równoległe. Język nie służył do opisu, tylko do maskowania. Stereotypowy gest troski, stereotypowe milczenie. Wszyscy grali role z precyzją aktorki, która zapomina kim jest, gdy gasną światła. Jaskiniowiec był tu figurą, nie obelgą: prostota reakcji uchodziła za cnotę.
Czasem coś rozgniwało pod powierzchnią. Zdanie, relacja, obietnica – lecz nikt nie nazywał tego zepsuciem. Mówiono o procesie: jak wyprocesować przyszłość z przeszłości, jak oddzielić winę od odpowiedzialności. Karcynoid sensu rósł powoli, twardy jak fluoryt.
Wieczorem miasto stygło. Stoły pustoszały, dramaty miały masę bantamową: wystarczającą, by zabolało, zbyt lekką, by zapamiętać. Druga strona dnia była identyczna jak pierwsza. Końcowy wniosek nie istniał.
A kontynuacja... kontynuacja jedynie udawała wybór.
Komentarze (39)
I dobrze że był gdzieś tam bo bym z 3 dni siedział nad tym, i w końcu zostawił z taką formą co mam teraz.
Naprawdę świetne i ma klimat :)
Może i mocno, ale na zupełnie innym poziomie. Gdzieś po turecku, poplątanie i tak, że dupa boli xD
Poza tym nie napisałam, że słaby, tylko, że Twój lepszy. Doceń szczerość xD
rozgniwało - rozgniewało
Wieczorem miasto stygnęło. - stygło
Ciekawy tekst 6
Słowa wylosowane, nie zaburzałem nic w pierwotnej dwudziestki.
Poczytaj w wątkach.
No jak debil.
Trzeba być czujnym.
Jest dużooo i nie na raz. Tak więc jeszcze raz wrócę.
błędy to nic. normalna korektorska robota.
ale to jest zwykła wyliczanka, okraszona kilkoma trudnymi i niezrozumiałymi wyrazami...
nie chcę być zbyt krytyczna, bo ma fajne momenty, ale wg mnie pisałeś lepiej. dużo fajniej. wiem, bo czytałam.
tekst o kosmicznej kuchni, dziwny vhsowy kryminał były naprawdę fajne. popraw się ty Jagu. bo to jest pisanina pod publikę...
wg mnie.
Takie coś nazywa się zabawa 🫡
Ostatnio jestem w dołku, też nie kryję.
Poprawię się jak mi się zachce 🫡
Poprawię się, oczywiście. Ale jak mi się zachce. A jak nie to nie xF
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania