(PoG2dS) - Manhattan
Manhattan to linia życia. Jest ciągły i nieprzerywalny jak telepatia. Manhattan jest moim motte. Raz ciepłym jak pierzyna, raz zimnym jak nagrobek. Proporcjonalność to filar, na którym stoi. Nie trzeba go podmurowywać — jest jak maquis, który sam rośnie.
Ktoś kiedyś chciał go rozplanować, uzurpować prawo kreacji. Manhattan to neutron w głowie — smarny i szybki, nie okopowy. Reokupacja go nie dotyczy, bo nie ma prawa własności. Wyobraź sobie oktet, który zamiast muzyków i instrumentów ma tylko ręce i nogi. Puls miasta jest dosięgalny, wiecznie zachłanny, często brutalny, lecz niebanalny.
Ulice niczym wąwozy. Nurt rzeki w asfalcie wyrzeźbiony.
Komentarze (2)
Niby każdy może se wyświetlić... raczej okołomistyczny, muzyczny – bardziej pojęciem nieoczywistym... ⛽
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania