PoG2ds - Poza systemem
Niebo na zachodzie płonie jak za dawnych lat. Znajomy ogień. A przynajmniej tak mi się wydaje. Nie. Jestem pewien. To wspomnienie utkwiło w pamięci niczym maleńka zadra w palcu, zupełnie niezauważalna gołym okiem. Stoję w tym samym miejscu, na starym moście. Wygląda jak przed laty. Odrapane barierki chorują na rdzawą ospę, odkąd pamiętam. Mógłbym tak stać i stać, palić kolejne mentolowe fajki i rzucać niedopałki do rzeki pode mną, gdzie ryby przybywają czasami, aby skończyć ze sobą przez uduszenie.
Dobra, zrobiło się trochę zbyt patetycznie. Miałem wracać do domu. Brama pewnie już otwarta, bo ojciec zapowiedział, że otworzy z samego rana. Dochodzi dwudziesta pierwsza. Powinienem być z nimi od kilku godzin. Mogę zawsze skłamać, że zatrzymała mnie ulewa. Zawsze gdzieś w Polsce jest ulewa, co nie? Albo korek. Ruch na drogach jak cholera. Moje Grande Punto to nie demon prędkości. Ot, wozidło jak każde inne. Czasami kapryśne. Choć nie zechce kichać, zanim zapadnie na jakieś choróbsko. Najgorsza jest dla niego zima. Dla mnie też. Nienawidzę zimy. Ale nie wiem też, czy tak do końca lubię lato. W tej chwili tak, bo niebo na zachodzie płonie, jak dawniej, a stary most ciągle choruje na rdzawą ospę i niedługo, daj bóg, zeżre go do cna. Kiedyś myślałem, że to już za rok.
Brakowało dwóch kilometrów. Za zakrętem prosty odcinek, most, na którym stoję (chyba). Ale ten zakręt. Grzeszczak miała rację. Jeden zły krok. Ale czy zły? Jakiś krok, jakaś decyzja. Tak. Mam dzisiaj urodziny. Nie powiem które. Co to was obchodzi? Zresztą, teraz nie są już zupełnie moje.
Chciałbym dotknąć tej barierki. Jej tekstura, kilka warstw łuszczącej się od lat farby. Dziwaczne, że właśnie tego najbardziej chcę. Stukać o nią palcami w rytm byle jakiej piosenki. Był taka zabawa. Sam ją wymyśliłem. Zrób na złość matce.
– Fasola na stole. Chodźże! – Niósł się po domu zirytowany głos.
A ja udawałem głuchego. Obiad w końcu poczeka. Jak to ojciec mówił: korona z głowy nie spadnie. Nie bardzo rozumiałem, czemu miała spadać, ale mniejsza z tym. Młode lata rządzą się lżejszymi prawami. I wspomnieniami z obiadu u dziadków, kiedy w familiadzie na pytanie ktoś odpowiada: owca. Wszystko zaś odbywa się w trzewiach starego Elemisa z ochronną szybą.
Powinienem zobaczyć, jak się miewa moje Grande Punto. Jakiś lokalny rolnik w końcu zobaczy dymiącego grata w rowie. Tak. Cena była wysoka. System zawiódł. Ja już do niego nie należę.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania