PoG2ds — Ukoronowanie
Najpierw przyszła ulewa, a po kilku dniach spadł śnieg i to był znak, że nadeszła już zima. Wszyscy zaczęli kichać i kaszleć, a tekstura policzków wskazywała, że młode dostali gorączki. Trzeba było odwołać gości na urodziny, bo zabawa, na którą wszyscy czekali, nie mogła odbyć się, kiedy solenizant był chory. Dziadek rozpalił ogień w piecu i wszyscy zebrali się w przestronnej kuchni.
Dzieciaki na materacach, a dorośli w fotelach. W takich sytuacjach potrzebna była fasola. Grzało się ją nad paleniskiem, owijało w bawełnianą ściereczkę i kładło choremu na klatce piersiowej. Taki był kiedyś system i było dobrze. Teraz tylko leki i leki, a cena czasami wybijała po kilkaset złotych.
Dziadek przyniósł drewienek i pilnował pieca, a babcia zaczęła palić zioła, żeby olejki eteryczne rozniosły się w powietrzu i pomogły odblokować zatkane nosy.
Przez uchylone drzwi weszła owca i krok w krok chodziła za babcią, w końcu ze zmęczenia położyła się przy dzieciach.
Babcia nastawiła rosół i ciasto drożdżowe z kruszonką.
Pod wieczór dziadek zdjął korek z karafki i nalał dorosłym po kieliszku domowej, mocnej nalewki.
Rano, mimo choroby w domu, ruch na podwórku nie zelżał. Zwierzęta głośno domagały się jedzenia, więc kaszlący dziadek, jako dobry rolnik, ubrał się ciepło i poszedł oporządzić inwentarz. Rytm w gospodarstwie nie zwalniał.
Po trzech dniach dzieci były już zdrowe i można było wyprawić urodziny. Otwarta brama zapraszała gości. Uśmiechnięty solenizant siedział w dużym fotelu i przeglądał prezenty. W pewnej chwili wstał i podszedł do babci, żeby coś jej wręczyć. To była piękna, złota korona.
Komentarze (2)
Kusicie z Dekaosem tymi nowymi pracami, żeby napisać więcej niż jeden. :)
Sympatycznie, ciepło i urok domowy. Bardzo :)
Ale to nie jest pisane na siłę.
Jak pomysły przychodzą do głowy, to piszę.
Ten mi akurat przyszedł mi dziś o świcie przed 5, napisałam w kilka minut i poszłam dalej spać.
Dzięki!!!☺️
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania