Pomiędzy ciszą
Ta droga taka nierówna, ciągle "kocie łby" i łatanie dziur. Ciężko w szpilkach wyjść choćby na spacer, nie mówiąc już o tym, żeby przejść życie.
Nie bądź na mnie zły, że zapomniałam na czym polega chodzenie po linie, zbyt się boję, że spadnę, połamię skrzydła i nic mi nie zostanie, a przecież tak niewiele już mam. Kilka wspomnień w albumie, zasuszone uśmiechy i ciężką walizkę, tam kamienie. Czasami je wyjmuję, oglądam rysy. Wiem, prowadzą donikąd, ale to jedyne, co jest tylko moje.
Jeśli dobrze się przyjrzysz, będziesz czytał jak z otwartej książki. Zobaczysz Annę Kareninę, poznasz Stasię Bozowską albo Pannę z mokrą głową, po kolejnej szalonej próbie upchnięcia ideałów w codzienność. I tutaj nie ma nawet przed czym przystanąć, bo wszystko fatalne do bólu, skażone porażką. Co z tego, że zachowałam się jak trzeba, kiedy prowadziło to jedynie do samotności. Aż wreszcie pokochałam tę samotność tak, jak kocha się chore dziecko.
Rozumiesz, prawda? I nie będziesz za mną szedł, stać ciebie na lepszą drogę, utarte ścieżki. Reszta niech pozostanie milczeniem, żeby nikt nie splugawił złym słowem tego, co czyni nas ludźmi.
Komentarze (10)
Pesymizm aż bije po oczach, ale to bardzo dobry tekst. Tylko nie wiadomo kogo bardziej szkoda – jej czy jego. Jedno chce iść na łatwiznę, tym co utarte, a drugie koniecznie przedzierać się przez nieznane lądy. A gdzie uczucie? Miłość? Puff – wyparowała? Dwie osoby, na pozór bliskie, ale nigdy nie spotkają się pośrodku. Brak kompromisu. Brak chęci do zmian. Powiem tylko – cholernie to smutne.
Dziękuję, Kocwiaczku za przeczytanie i zostawiony ślad.
Pozdrawiam.
Coś ten wiersz ma, aczkolwiek niektóre fragmentu są zbytnio chaotyczne. Pozdrawiam! 4
Dziękuję, Marku za komentarz.
To nie jest wiersz, tak na marginesie, raczej miniatura prozatorska.
Pozdrawiam.
Dobre. Nosimy ze sobą nasze kamienie i wciąż powracamy do nich myślami. Po prostu są naszym życiem i nawet tylko dlatego warto do nich sięgać. Mocno pesymistyczne.
"zbyt sie boję," - ogonek straciłaś
5
Dziękuję, że czytasz i dzielisz się odbiorem.
Pozdrawiam.
Kamienie, metafora krzyża który dźwigamy. Musimy się do nich przyzwyczaić, skoro los nam ich dosypuje.
Dokładnie. Dziękuję za komentarz.
Świetny tekst, bardzo prawdziwie opisuje życie i porażki, trudności.
Onyx, miło Ciebie gościć w moich skromnych progach. Dziękuję za wizytę i słowo pod tekstem.
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania