Poprzednie częścipomiędzy piętrami (14)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

pomiędzy piętrami (15)

Co powiedział? Że już? No, dobra. Szybko coś, ale okej. Co? Co jeszcze?

Dobrze, niech pan zwiedza co chce, tylko patrzy pod nogi! Pod nogi!! Myśli pan, że usłyszał? No, miejmy nadzieję...

Tak więc widok tutaj jest po prostu... No, ciekawy. Nie zapiera dechu w piersiach, ale też źle nie jest. Taki o, widok. Nasza Dziewczyna w czerni lubi tam spozierać... To znaczy, nie wiem, czy lubi. Wiem, że patrzy gdzieś tam, patrzy, wpatruje się. Może lubi.

Swoją drogą, dziwna sprawa, bo jeśli gdziekolwiek kapie cokolwiek, to chyba z powodu tej dziury w dachu i to na parter tam do wiadra. Nigdzie indziej, nic nie kapie, a zwróćcie państwo uwagę na rozmiar tego zapadniętego kawałka! Nic się tutaj nie dzieje, nie działo, a Dziewczyna w czerni przesiaduje tu non stop i pali papierosy. I śpi, na tamtej kanapie... Tu! Tamta chyba była w pokoju Marvela, ale tak całkiem pewny być nie mogę. Kto wie, może jednak Zgoda wtargał tu ten szajs razem z psem... Ale wątpię, prędzej zajebał psa a kanapę wypierdolił na strych, jak to ludzie robią czasem, na "przydasie", nie? Może nawet zabezpieczył folią? Tam leży taki kawał, mogłoby tak być...? I wiatr zdmuchnął, czy coś.

Co, co to było? Co to za dźwięk? Z dołu, też pani słyszała? Myślicie, że tamtemu panu coś się stało? Pójdę sprawdzić, zostawię was tutaj, wiecie państwo już, czego nie wolno robić i tak dalej, prawda? Pozwoli pan ze mną? Jakby co się tam okazało, no, żeby pomóc, czy coś, co? Dzięki wielkie. Oby to był tylko Jerzy, no przecież... Okej, schodzę pierwszy. Trzy punkty podparcia, tu pan ma takie miejsce na stopę, tu wygodnie złapać za wystającą deskę, no, i... Okej, ja już jestem i czekam na pana, proszę się nie spieszyć. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

Dobra, bez jojczenia na zapas: Stąd widzę, że na drugim go nie ma, więc idziemy na pierwsze. Spokojnie, bez gwałtownych ruchów, idziemy na spokojnie po schodach. Powinno być okej...

Uff! Dobrze, jest pan! Co się stało?, słyszeliśmy krzyk, wszystko w porządku?

Jak, potknął się pan o pajacyka, i co? I nic? A który to był? Ten z gitarą z jedną struną? Aha, aha... I co pan wtedy zrobił? No... Ok. Wstał pan bez problemów, tak? Bez siniaków, skręceń, otarć, złamań otwartych z przemieszczeniem? Tak? He, he. Noo, do wesela się zagoi! Może pan nie, ale może pana syn. Albo wnuk. No, wkrótce się zagoi, to tylko stłuczenie, zupełnie niegroźne.

Ok, problem zażegnany, spokojnie. Proszę, żeby pan się nie oddalał więcej od grupy, tu różnie może być. Trzymam pana za nie. A w ogóle, po co pan szedł na pierwsze? Zwiedzać jaskinię Włosa? Ale nie wziął pan nic? Nie? To dobrze. To dobrze, uff. Muszę zapalić. Pokażę panu sztuczkę z papierosem, no... Dziewczyna w czerni odpala ustami. Nie wiem, chyba trik, no chyba nie zionie ogniem, nie?

Proszę się nie spieszyć, pomożemy panu, ten pan i ja. Spokojnie. Opsa ryba!

No, i po problemie. Z powrotem pana zrzucimy, ha, ha! Oczywiście żartuję, najwyżej lekko zepchniemy, noo. Spoko. Mogę jeszcze papierosa? Moje chyba Włos zajebał, były i nie ma... Szlag. Niech pan zobaczy! Widzi pan? Jakoś tak przez zęby, jakoś - pewnie trzyma pod jezykiem jakiś mały zbiorniczek, pewnie można to gdzieś kupić... Wszystko teraz można kupić.

Słyszycie? Taki dźwięk, jakby kto na gitarze pimkał, a przecież tutaj cicho jak makiem zasiał i nigdy nic nie pimka. No, nie brzdęka tu nic. Słyszycie? Zanim pan nie przyszedł, nic nie było słychać, nie?

No ale jak pan pinka, czym? Przecież... Nie... Peta tam gdzieś niech pan pstryknie, noo. Co to ja? A.

Nie zajebałby pan chyba żadnego nakręcanego orkiestranta, co? Nie schowałby pan żadnego chodzącego nakręcanta do plecaka, co?

Co?

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • Ritha 27.10.2017
    Okropny krążysz po bardzo cienkiej granicy nadużywania wielokropków, przyuważ se ;)
    "pod jezykiem " - językiem*
    pimkać na gitarze - słodziaszne określenie

    Narracja nabrała tempa, jednocześnie pokazując/opowiadając mniej. Coś się dzieje, nie do końca jasne, co to za pan, który idzie z narratorem? Ktoś z "oprowadzanych"? bo przecie nie mieszkaniec... Czekaj próbuję sobie to poukładać.
    Mam pomysł - narrator wyzabija wszystkich (!) Narrator jest nawiedzony i nie ma żadnych "oprowadzanych". Albo, yyy, nie wiem, nadal za mało, żebym to mogła dobrze skumać. Ale jest git. Tak niestandardowe, że aż intrygujące. :)
  • Okropny 27.10.2017
    Wiem, ale nie da się uniknąć tych wielokropków, przynajmniej na razie. Narrator nie będąc pewny, przedłuża w zamysleniu mówiąc końcówki
  • Okropny 27.10.2017
    Narrator nie jest nawiedzony i nie wyzabija wszystkich, yo
  • Ritha 27.10.2017
    Okropny wiem przecie, ale dzielę się kierunkiem, w jakim pędzą moje myśli podczas czytania ;)
  • Okropny 27.10.2017
    Pan, który idzie z narratorem to jeden z, hm, grupy zwiedzających, oczywiście
  • Ritha 27.10.2017
    Okej
  • Canulas 27.10.2017
    "Co się stało?, słyszeliśmy krzyk" - no raczej nie.

    "Trzymam pana za nie." - o co cho?

    Ja pytań nie mam. Wszystko rozumiem. Część słabsza od poprzedniej, ale nie dlatego, że słaba, tylko tamta była na swój sposób przełomowa. To, po tamtej, zacząłem inaczej na to wszystko spoglądać. Nie, jak na kęsy. Prędzej, jak na wielodaniowy posiłek.
    Toteż czytam dalej w nadziei, że służba wniesie w końcu alkohol.
  • Canulas 27.10.2017
    Jeszcze jedno.
    Zawieszenie w próżni, nakręcenie czytelnika na oczekiwanie, co dalej, też jest wyczerpywalne.
    W przeciągu Góra dwóch odcinków Twoi Złotopolscy muszą się zacząć zarzynać albo co. Stworzyłeś fajne podwaliny, ale nie możesz ich przeciągać w nieskończoność.
    Taka moja rada.
    Sija
  • Okropny 27.10.2017
    Dzieki za rade, wytne zatem nsjblizsze 666 odcinkow i skoncze to z dupy w połowie

    No rany, kurwa, jaki niecierpliwy
  • Canulas 27.10.2017
    Okropny taki mój odbiór. Skakanie po ściankach nic nie da. Jak jest git, napiszę Ci, że jest git. Jak mam "wątpliwości", napiszę Ci, że mam "wątpliwości". Uczciwy odbiór, to wszystko (i raczej nie tak mało) co mogę Ci dać.
    Sarkazm nic Ci nie da.
    Apeluje tylko o odczuciach, jakie mam odnośnie tekstu. Możesz się nad nimi pochylić lub wyjebać w piździec. Jeśli Twój zamysł jest inny, idź swoim torem. Nie przyspieszaj. Nie muszę mieć racji. Ba. Być może nie mam.
    Kompletny pakiet mojego czytania tekstów, to cała Góra, ale i cały dół.
    I nie. Nie niecierpliwy.
    Nie muszę w najbliższej części wiedzieć o co cho.
    Informuję tylko, że każdy, nawet najbardziej szalony, nieszablonowy i nowatorsko poprowadzony model jest, uwaga, wyczerpywalny.
    To nie atak personalny ni na Ciebie, ni na Twe dzieło. Po prostu na tak dosadnie zbudowanym klimacie oczekuję dalszej zajebistej strawy, a ta część mi jej po prostu nie dała.
    Wiem, że podchodzisz do tego detaliczne i nie deprecjonuję Twego pisarskiego rzemiosła. Wciąż, jako całość, jest nawet bardziej niż spoczi, ale informuje o swych oczekiwaniach, które oczywiście nie muszą być brane pod uwagę.
    Działaj, nie pierdziele.
  • Agnieszka Gu 27.10.2017
    Hm, no trochę się zawiodłam jednak. Spodziewałam się jakiegoś tąpnięcia chyba :) Przynajmniej takie miałam wrażenia czy też oczekiwania po pierwszej części.
  • Okropny 27.10.2017
    Ale ty wiesz, ze to jest ciąg, ktory trwa od drugiego pietra?
  • Okropny 27.10.2017
    Jeśli ktoś tu jest słusznie zawiedziony, to ja.
  • Agnieszka Gu 27.10.2017
    Cóż, teraz już wiem. I nie bądź zawiedziony. Ta numeracja nie jest dla do końca jasna - ale może widać za mało się znam (wskakuje tu z tzn. doskoku). Poczytam od początku - przynajmniej teraz wiem, gdzie go zlokalizować - i wtedy wrażenie może być inne.
  • Okropny 27.10.2017
    Agnieszka Gu czekam zatem na dalszy ciąg twoich komentarzy, yo
  • Agnieszka Gu 10.11.2017
    dotrwałam... idę zatem dalej

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania