Poprzednie częścipomiędzy piętrami (14)

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

pomiędzy piętrami (17-ost.)

A panią zapraszam do pójścia ze mną. Tutaj, jak pani widzi, stoi ten pierdolnięty Pojeb ze, zdaje się, wątrobą Lucy w ręce i zawiesił się, najwyraźniej. Teraz pani postawi pajacyka tuu... O, tu, dobrze. Unieruchomimy go tym pajacykiem, żeby nie spierdolił nam w górę, bo przecież nie o to chodzi, żeby się z nim gonić między piętrami, nieprawdaż?

Tu nam nie ucieknie, zaraz pani pokażę, dlaczego. Proszę tu stanąć i zamknąć oczy. Boi się pani? To dobrze, trzeba się trochę bać. A ufa mi pani? To dobrze. Proszę na moment zatkać też uszy. Ja też to zrobię, pewne warunki muszą zostać spełnione. Ja pani powiem, kiedy.

Proszę otworzyć, niech pani spojrzy. Ślepiec z katarynką najwyraźniej, hm, uspokaja tego psychopatycznego Pojeba, teraz, jak już trzyma katarynę przed sobą i kręci wajchą porządnie. Słyszy pani muzykę? Ja też nie, i tak ma być.

To dziwne, wiem. Ale i świetne, bo to znaczy, że całość melodii trafia do Pojeba, który zaczyna chyba cierpieć...

A tak łatwiej go będzie dopaść. Tak, dobrze pani usłyszała. Pamięta pani tych dwóch dziwnych facetów z parteru? Taa, tych "chłopaków rzemieślników". Musimy otworzyć drzwi do, hm, chłopaków. Dobrze się składa, że akurat pani tu jest, bo te drzwi może otworzyć z zewnątrz tylko kobieta, i zadziwiające, że jak dotąd żadna z Pijaczek nie próbowała. Hm.

Nieprawdaż, że wpasowuje się to w model nieingerencji, nieintegracji grup i jednostek między sobą? Nawet ten Pojeb z tym, no, troglodytą są obok siebie i się nie integrują, ci dwaj też... Nie rozmawiają, bo tutaj się nie rozmawia. Nie wiem, czemu. Tak po prostu tu jest. Widziała pani, nawet z tą smoczycą na górze, trzeba było na migi. Tutaj nic nie jest normalne.

Okej, to teraz lekcja dla pilnych uczniów: Jak nazywa się ten, który przychodzi ostatni i ma ze sobą czarną kosę? Ćśś! Proszę odpowiedzieć sobie samej, bez słów. A jak nazywa się ten, który się komuś kończy? Leci w zegarku. Proszę pokiwać głową, jeśli pani rozumie. Powiem później.

Okej.

Wy dwaj, wstawajcie. Cztery kosy, Ślepy potrzebuje naszej pomocy.

Widzi pani, jak czeka z wyciągniętą ręką? Zapłata z nimi zawsze z góry. Jeden za jeden, do wyboru, gra? Nie pierdol, nie ma czasu. Kiwa głową. Znaczy się zgadza. Proszę nic nie mówić i wziąć tą kosę do ręki, o, tak. Ci goście to zawodowcy, ale na Pojeba to potrzeba nas kilku, tak łatwo nie będzie. Trzeba mu ujebać ręce i głowę, najlepiej za jednym... No i tu jest pies pogrzebany. Jak Marvel, pod podłogą. Tak. Zasługuje pani, żeby znać prawdę.

No przecież to o wiele lepiej brzmi, gdy jest tajemnica, nie? Proszę posłuchać: "tu kiedyś mieszkał piesek, miał na imię Marvel, być może się wyprowadził", brzmi lepiej niż "pyrrusowe zwycięstwo z bestią Marvelem odniósł Jerzy, który przeżył o grubość chuja, ale za to w międzyczasie oszalał...", nie? Nie? Muszę to przemyśleć.

Dobra, ty, wyższy, ty chlastasz przez szyję. Pani lewą rękę, ty prawą. Ja ubezpieczam. Robi się tu tłok, a ten jebaniec nie chce jakoś się zbytnio ustawić... I ja mu się nie dziwię. Trudno. Musimy spróbować i tak.

Trzy, cztee...

Ry!

Odchylił się, jebaniec! Łeb został przy korpusie, jedno ramię leży całe na ziemi, drugie raczej mu zwisa, widziałem, jak się majta jak spierdalał. Może pani odłożyć kosę, będę prosił, żeby któryś z panów poszedł i zastukał w rurę. A co, chcecie żeby ta ręka popierdalała bez celu po podłodze? Panią poproszę o nadepnięcie na nią, paradoksalnie może się pani przydać to niekomfortowe obuwie, może pani przyszpilić do podłogi dłoń, reszta raczej nie powinna się wyrywać. Ty, chodź, pomożesz mi zaciągnąć Ślepego do kanciapy. Pani niech tu jeszcze zostanie na chwilę, nic pani nie będzie.

Spierdolił do piwnicy, ty wiesz, co tam się teraz odpierdala? No, pewnie, że wiesz. I co z tym dalej robimy? Ej, ja do ciebie jak do człowieka, a ty mi tu wywracasz gały, no... Nieładnie. Co mnie szturchasz? A, że... Co? Kto? Że ona? No dobra, a zapłata co?

Nie, tu mamy dziurę o jedną mniej, trzeba uzupełnić.

Chuj, złodzieja dostaniecie, o ile go Pojeb nie wpierdoli, deal? No to graba. Tu go pierdolniemy i niech nabiera sił w słoneczku, czy co on tam. Leż tu sobie, czy siedź, kręć korbką.

I co, dała pani radę? Świetnie. O, leci już nasza Smoczyca. Czemu Smoczyca? A widziała pani, żeby człowiek ział ogniem? Proszę się przesunąć, ja wezmę ramię, ii... Jesteś gotowa? Dajesz!

Kurwa, ależ śmierdzi, uuch! Ale gorąco! Macie papierosy? Dobra, dzięki. Tyle wystarczy, ten kikut już chuja zrobi, można go wrzucić do piwnicy, razem z resztą. Co? Do pieca go chcesz wziąć? Serio? A proszę cię bardzo!

Okej, to ferajna, mamy problem, bo w piwnicy jest oszalały Pojeb ludożerca, który usiłował chyba grać w chuja z Jerzym... No, a myślałaś, czemu drze ryja, skoro świeczka się świeci? Myślałaś. I co? Przestalibyście, kurwa, wzruszać ramionami, przecież to wasz kurnik.

Okej, to co robimy? Idziecie na dół to wszystko ogarnąć, a ja i pani...? Na górę, dobra. To do potem. Nie, czekaj. Daj jeszcze szluga. Ha, ha, i odpal. No weź, kurwa, nie bądź... No. Dzięki. To do później.

Zapraszam panią tutaj, do pokoju na drugim piętrze. Usiądziemy na chwilę tutaj, aż sprzątaczka skończy u Lucy.

Mam tu gdzieś pani dossier... O, tu jest. Mamy tu dossier wszystkich. Naprawdę, wszystkich. Tych, co umarli. Nie? Niech pani patrzy: Stalin. Lenin. Cervantes. Król Ryszard Lwie Serce. Tych dwóch akurat do piekła. Cervantes jest w innym budynku. Rysiek? Mam to gdzieś napisane... No, nieważne.

A więc dźgnął panią chłopak podczas uroczystej kolacji, gdy odmówiła pani przyjęcia pierścionka? Ha! Dobre. A czemu? No, teraz to już nieważne, fakt.

Co? W Limbo. Takie miejsce, gdzie można sobie wybrać, czy idzie się do piekła, czy przeżywa ostatnią przygodę w życiu. Albo coś takiego, tak mniej więcej pani mówię, z tego co wywnioskowałem.

Tak, jest pani martwa. A czy to ważne? Pani jedna, jedyna z całej grupy, się do czegoś nadawała. To co, zostaje pani w limbo, czy co?

Inna opcja? W ogóle opcje? Zostaje pani tutaj, jako element wystroju lub oprowadzacz... Och, zaledwie trzysta lat, dodać ująć, czas tu nie leci wcale. Śmierć macha kosą tylko jak mu się złote góry obieca, Czas ma wszystko w dupie i pichci oleje do smarowania kos, no, sama pani przyzna, jakie to wszystko głupie.

A skąd się biorą pozostali? Przychodzą i odchodzą, naprawdę. W sumie, może pani iść do piekła przez drzwi do piwnicy, zostać tu i trwać, jak inni, a może pani też po prostu odejść ku światłu.

Okej, tam są drzwi, odprowadzę panią. Proszę mnie czasem odwiedzać. Powodzenia!

Ej, poszła sobie. No, co ci poradzę, że wybrała światłość? Przez ciebie sam się zastanawiam. Ha! I ty też? Widzisz? Przez ciebie nawet smok też. Przypal mu brwi, jak mi wtedy w trzydziestym siódmym, czy ósmym. Co robimy? Brakuje nam dwóch osób. Kogo z kim chcesz zamieniać? No chyba cię pojebało, w to nikt nie uwierzy.

Co? W to też nie. A ty jaki masz pomysł?

No dobra, to Pijaka damy na dół, Adoratorowi damy Złodzieja, a Gertę pijaczkę wrzucimy za Lucy, tak?

Zawsze mi się chce palić przez was.

***

Na obskurwiałym, brudnym od krwi, moczu i innych wydzielin łóżku, leży rozkraczona kobieta. Nie można powiedzieć, że jest to ponętna blondynka o bujnych kształtach, oczekująca na klienta z iskierką w oczach. Przeciwnie, jest to odrażająca, niedomyta istota, prawie na pewno ludzka - nie czarujmy się, żadne inne stworzenie nie doprowadziłoby się do takiego stanu bez pomocy specjalisty - ubrana w pożółkłe, rozdarte na plecach body i w podobne pończochy, chyba od kompletu. Wszystkie te sztuki odzieży leżą nieźle na tej dziwnej istocie, która ponad wszelką wątpliwość usiłuje wić się zachęcająco.

Jesteśmy w pierwszym pokoju drugiego piętra, drodzy państwo, na samym początku wycieczki. Ja jestem rezydentem obiektu i będę państwa oprowadzał, a nazywam się...

- - -

Koniec.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • Canulas 28.10.2017
    Nosz kurwa, ukłon. Obroniłeś się. Nie dam rady jakoś szerzej tera skomentować, ale obroniłeś. Końcowy zabieg - świetny.
    Słowa uznania, senior.
  • Okropny 28.10.2017
    Czekam na ten obszerny komentarz, man
  • Canulas 28.10.2017
    I za trzy miesiące już nie tylko Akwusa będziesz wołał? ;)
    Spokojnie, zapewne się odniosę (w szeroko pojętym "niebawem") ale nie spodziewaj się deszfrowania znaczeń i odkrywania Ameryk.
    Już prędzej mialem na myśli podsumowujący całość, ukłon.
  • Okropny 28.10.2017
    BĘDĘ WOŁAŁ AKWUSA ILE BĘDĘ CHCIAŁ, DO CHOLERY!

    a, rob jsk chcesz, człowieku, man. To tylko opowiadanie.
  • Canulas 28.10.2017
    Hehe, no tak zamierzam właśnie zrobić
  • Okropny 28.10.2017
    Hehe, no to spoko.
  • Niemampojecia96 28.10.2017
    Pewien przykładny pracownik Poczty dostał maila, chyba chujowego, bo pewna bezrobotna jest dziś do dupy i nie może się skupić, zastanawiałam się, czy by Ci na pocieszenie z ''Posągów'' Dawida nie zrobić ''Pocztągów'', ale już dziś nie mam siły.
  • Ritha 29.10.2017
    "Może pani odłożyć kosę, będę prosił, żeby któryś z panów poszedł i zastukał w rurę. A co, chcecie żeby ta ręka popierdalała bez celu po podłodze?" :D (zabawne zwłaszcza w kontekście sąsiadujących zdań ;))
    Dobra, od połowy to już musiałabym co drugie przerzucać. No pięknie, bardzo elegancko żeś zakończył, nadał sens całości, przyprawił dynamiczną narracją i rozświetlił mroki domysłów. :D Takiś sprytny. Należy Ci się kolejne 5 gwiazdów i brawa publiki. Super zakończenie. :)
  • Okropny 29.10.2017
    Dzięki, man. Cieszę się, że wyszło nieźle ;)
  • Agnieszka Gu 29.10.2017
    Witam, mam pytanko techniczne. Pisałeś że "początek nazywa się drugie piętro (tytul roboczy)(cos)". Teraz widzę zmianę numeracji (pozytywną wg mnie) tzn. początek to: drugie piętro (1) ? Tak? Chciałbym od początku zacząć, a nie przez nieuwagę znów się gdzieś w środek wstrzelić.
  • Okropny 29.10.2017
    Specjalnie dla Ciebie jest nowa numeracja, jedz od 1 do 17.
  • Agnieszka Gu 29.10.2017
    podziękował ;)
  • AniazKalisza 30.10.2017
    Nieźle wybrnąłeś, No i w końcu jakaś konkretna akcja :) zastanawia mnie tylko czemu jeden trup jest trupem. W sensie skoro wszyscy tam nie żyją ale chodzą, porozumiewają się itd, to czemu ten jeden akurat jest trupem bez życia? Negujesz w ten sposób nieśmiertelność duszy czy coś w tym stylu? Chociaż skoro dzieciojad tam jakoś żyje i nie pozbawiło go to duszy to co musiał zrobić ten trup w sweterku?
  • Okropny 30.10.2017
    Nie chcę Ci nic sugerować w kwestii interpretacji, ale może wybrał?
  • Agnieszka Gu 10.11.2017
    No i dobrnęłam. Ładnieś to obmyślił. Nieco podługowato, podług mnie, ale ładnie :) Idę wstawić wodę na kawę na drugą kawę. Miło było :) Pozdrowionka :)
  • Okropny 10.11.2017
    Dłużyzna miała wzmóc klimat bezsensu, coś tędy. Po opowiadania bardziej rozrywkowe, zapraszam do mojej serii "Penny Pulp". Dzięki za wizytę! :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania