Poranek
Budzę się z takim lękiem,
jakby świat nagle miał się skończyć
albo — jeszcze gorzej — zacząć.
Jakby ktoś odkręcił korek
z dnia, który udaje normalność,
i puścił go luzem
po podłodze.
Słyszę w sobie
cichy start silnika,
a ja nadal nie wsiadłem.
Wstaję ostrożnie,
żeby nie spłoszyć ścian.
Woda w czajniku milczy,
jakby też czekała na znak.
Wtedy liczę oddechy.
Jeden, dwa, trzy —
aż przypomnę sobie,
że tak naprawdę nie mam ciała
i muszę wrócić
skąd przyszedłem.
Komentarze (17)
Super
Małpujesz grafkę w swej *piszesz beznadziejnie*
Przysłowie głosi, kto czego pragnie i o czym myśli,
to na pewno w nocy mu się przyśni.
Czybyś już muslima zamieniła na goryla?
Jakoś ostatnio jak ciebie czytam,
to narzekasz na posuchę, więc ci nic nie przypinam.
Jeżeli publicznie chwalisz się podbojami łóżkowymi,
to wstawiasz je po to, aby uzyskać tu poklask niczym Messalina.
Nie wyjeżdżaj do mnie z tymi tekstami.
Twoja pusia twoje goryle, i w temacie tyle.
Ty przecież na równi stawiasz osła i goryla, więc do buszu droga otwarta.
Jezus bardzo cenił sobie osiołka i bardzo możliwe, że używał jago zadu nie tylko do jeżdżenia...🫣
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania