Powrót na wieś cz 2
Dziewczyna otworzyła szufladę, a w środku leżały dowód osobisty jej babci oraz dokumenty z banku wystawione na Kazimierę Black.
Zabrała wszystkie dokumenty i buteleczki z białym proszkiem, po czym wyszła, a Adam ruszył za nią.
— To, co teraz mi pokażesz?
— Izbę.
— W takim razie prowadź, pani przewodniczko.
— Przepraszam, ale później pokażę ci resztę domu, bo muszę iść na policję.
— Po co?
— Ponieważ chcę zanieść te dokumenty.
— Poczekaj.
— Na co mam czekać?
— Nie obraź się, ale same dokumenty i buteleczki z proszkiem nie wystarczą, żeby policja mogła ją aresztować.
— Co ja mam zrobić?
— Trzeba podstępem zmusić ją do przyznania się do winy.
— Jesteś genialny!
Iza zaprowadziła chłopaka do izby, a dokumenty położyła na stole. Po krótkim opisie pomieszczenia usiedli.
— Ciekawe, czy twoja babcia wie, że wzięto na nią kredyt.
— Na pewno o tym nie wiedziała, bo gdyby wiedziała, to nigdy, by się na to nie zgodziła.
— Czemu? Przecież kredyty też są dla ludzi.
— Tak, ale moja babcia jest przeciwniczką kredytów.
— Mądra kobieta.
— Bardzo.
— Nie wiem jak ty, ale ja trochę zgłodniałem.
— Ja też, ale boję się zrobić coś do jedzenia, bo nie wiem, które jedzenie jest zatrute, a które nie.
Adam w internecie wyszukał pizzerię, po czym wykręcił numer.
— Pizzeria „Niebo w gębie“, słucham.
— Chciałbym zamówić dwie pizze: jedną z kawałkami kurczaka i z sosem czosnkowym, a drugą wegetariańską.
— Przyjąłem zamówienie.
— Zamówiłem pizzę.
— Super.
Dwadzieścia minut później rozległ się dzwonek do drzwi. Mężczyzna poszedł otworzyć, a po chwili wrócił z pudełkami pizzy, które położył na stole.
Iza otworzyła pudełko swojej wegetariańskiej pizzy, wzięła pierwszy kawałek do ręki i zaczęła jeść, gdy skończyła, sięgnęła po drugi, który bardzo szybko zjadła.
Adaś zaczął się śmiać, że aż usiadł na krześle naprzeciwko niej.
— Co cię tak śmieszy? — zapytała Iza.
— Bo jesteś brudna od sosu.
Wytarła usta papierową serwetką. Wspominając dawne czasy, jedli pizzę, aż nic nie zostało.
— Ciekawe, gdzie wcięło ciotkę Ewę. Nie widziałam jej dziś przez cały dzień.
Iza, tknięta przeczuciem, podeszła do antycznego kredensu i otworzyła szkatułkę, w której jej babcia trzymała biżuterię. Była kompletnie pusta — wszystko zniknęło.
— Nie ma!
— Ale czego nie ma?
— Rodowej biżuterii babci.
— Sprawdź pod poduszką, bo starsi ludzie lubią tam chować.
— Masz rację.
Podbiegła do łóżka i dokładnie je przeszukała. Zajrzała nawet pod materac, ale nic nie znalazła.
Złapała za pierścień, zamknęła oczy i trzy razy przekręciła wokół palca.
“Pierścieniu, pokaż mi, kto ukradł babci biżuterię „ , w myślach wypowiedziała te słowa.
Nagle przed oczami zobaczyła scenę, w której wyraźnie widziała ciotkę, która podeszła do kredensu i ze szkatułki wyjęła biżuterię.
Iza była wstrząśnięta wizją, której właśnie doświadczyła.
Zegar z kukułką, który wisiał nad drzwiami, wybił pierwszą w nocy.
— Dobranoc, Adaś.
— Dobranoc, Iza.
Dziewczyna pozbierała dokumenty i wyszła z izby. Na korytarzu swoje kroki skierowała do kuchni, a potem weszła do małego pokoju. Podeszła do regału, na którym stały słoiki.
Wszystkie słoiki wyniosła z domu i wrzuciła do pojemnika na śmieci. Po powrocie do środka udała się do swojego pokoju, gdzie położyła się spać.
Długo nie mogła jednak zasnąć, ale w końcu usnęła.
Komentarze (8)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania