Prawie uratowany

Leżałem płasko na ziemi, wpatrując się w wędrujące po niebie obłoki. Ogarnął mnie dziwny wewnętrzny spokój. W pewnym momencie podbiegł do mnie żołnierz. Złapał mnie i kazał iść z nim. Wyrwał mnie tym samym z tego błogiego transu, w którym znajdowałem się jeszcze przed chwilą. Mówił tak szybko i niewyraźnie, że nie mogłem za nic go zrozumieć. Z tego bełkotu udało mi się wychwycić pojedyncze słowa między innymi front. Kiedy rozejrzałem się wokoło, zrozumiałem, o co mu chodzi. Znalazłem się na froncie wojennym. Słyszałem strzały z karabinów, młodzieży i nadlatujące samoloty. Dopiero teraz zacząłem to wszystko słyszeć. Żołnierz zaprowadził mnie do małego budynku na środku pustego pola. Myślałem, że to żart. Przecież sam jeden od razu zostanie zauważony z góry i z bombardowany. Mimo mojego zaciętego oporu musiałem tam wejść. W powietrzu czułem dziwny zapach, którego wcześniej nigdy nie czułem. W podłodze ukryte były inne drzwi. Zeszliśmy na dół i gdzie znajdował się długi korytarz a po każdej stronie kilka pomieszczeń. Żołnierz stał się nagle bardzo niemiły. Zaczął mnie popychać i popędzać. Wtedy jedne z drzwi otworzyły się, a z pomieszczenia wyjechały nosze, na których leżały zakrwawione ciała. Byłem w szoku. Intuicyjnie wyrwałem się z rąk wujkowego i pędem uciekłem w stronę drzwi. Korytarz jednak zaczął się nienaturalnie wydłużać, a wyjście było coraz dalej, mimo że biegłem ile sił w nogach. Nagle poczułem okropny ból w lewej nodze. Wiedziałem, że to już koniec. Ten polski żołnierz okazał się Niemcem. Wcześniej specjalnie mówił szybko i niewyraźnie bym nie zorientował się, że kiepsko mówi po polsku. Zawołał drugiego żołnierza i razem z nim zanieśli mnie do jednego z pomieszczeń. Sam przeraźliwy smród potrafił przyprawić o zawrót głowy, a kałuża krwi na samym środku tylko potęgowała to uczucie. Jeden z nich przytknął mi lufę z tyłu głowy i już miał pociągnąć za spust, kiedy w budynek uderzyła bomba. Pomieszczenia pod ziemią przetrwały, ale gorzej z budynkiem na powierzchni. Wszyscy upadliśmy na ziemię. Czułem się poniekąd uratowany i wtedy zobaczyłem obok nogi granat z wyjętą zawleczką.

Średnia ocena: 4.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • marok 18.10.2016
    Dziękuję ale wolę wiedzieć kto ocenia moje teksty
  • MileniS 18.10.2016
    4+!
  • Ritha 18.10.2016
    Dałam 4, kilka błędów i naładowałabym to jeszcze bardziej emocjami, ale końcówka obroniła całość :)
  • Perzigon69 18.10.2016
    A ja teraz 5 :)
  • marok 18.10.2016
    Bardzo dziękuję
  • Upadły(D.F) 24.10.2016
    Niemieckie eksperymenty na ludziach to istne okropieństwo (chodzi o nazistów rzecz jasna ) Ale zakończyłeś tekst też zadziwiająco :D Gdyby nie ten granat mógłbym rzec iż to pierwszy twój tekst z heepy endem który czytam :) Daję pięć i zwiększam do pisania twą chęć :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania